Marina Abramović: Tytanka

Nowe Horyzonty

Wiosną 2010 roku MoMA przyciągnęło rekordową liczbę widzów.
Wielu z nich szturmowało nowojorskie muzeum nie po to, żeby zobaczyć sztukę, lecz żeby choć przez chwilę siąść naprzeciwko Mariny Abramović i spojrzeć jej w oczy.

„Artist Is Present” [artystka jest obecna]. Ten tytuł otwartej dwa lata temu retrospektywy Abramović należało rozumieć dosłownie. Pierwszego dnia trwania wystawy Marina usiadła na krześle w muzealnym atrium. Miała tam powracać codziennie. Siedziała bez słowa i zupełnie bez ruchu. Naprzeciwko krzesła Mariny ustawione było drugie. Przez dwa i pół miesiąca widzowie siadali vis-à-vis artystki, a wówczas ona podnosiła wzrok. Wiele osób nie wytrzymywało tego spojrzenia i po kilku minutach wybuchało płaczem ze wzruszenia.

Pozdrowienia od Lady Gagi

„Artist Is Present” to również część tytułu znakomitego dokumentu o Marinie Abramović, który w tym roku obejrzymy na festiwalu Nowe Horyzonty. Reżyser Matthew Akers pokazuje, jak wokół performance’u artystki buduje się społeczny fenomen. Ludzie pielgrzymują do Nowego Jorku. Przed muzeum czeka ich monstrualna kolejka, niektórzy śpią na chodniku, aby nie przegapić swojego miejsca w ogonku. O spotkaniu z Mariną marzą również celebryci: niektórzy, jak Sharon Stone czy Björk, dogadują się z muzeum i są wpuszczani poza kolejnością. Tabloidy donoszą, że na wystawie pojawia się też Lady Gaga, piosenkarka nie siada na krześle, ale za to publicznie wyraża swój podziw dla Abramović.

Museum of Modern Art jest otwarte od wtorku do niedzieli siedem godzin dziennie, a w piątki jeszcze dłużej. Siedzenie nieruchomo tak długi czas przekracza granice wytrzymałości przeciętnego człowieka. Ale Marina potrafi znieść o wiele więcej niż przeciętny człowiek.

Znienawidzić teatr

Zdążyła już trafić do podręczników, a te pouczają nas, że mamy do czynienia z klasyczką sztuki performance’u. To najbardziej ezoteryczna ze współczesnych dyscyplin artystycznych – sztuka bez przedmiotu, bez artefaktu, bez materialnego dzieła. Twórczość, w której tworzywem jest ciało, obecność i osoba twórcy. Performer tworzy na żywo, przed publicznością. To moment, w którym sztuka dochodzi do granic teatru. Jest jednak zasadnicza różnica. „Żeby być artystą performance’u, musisz nienawidzić teatru – mówi Abramović. – Teatr to złudzenie. W teatrze nóż jest tylko rekwizytem, krew jest nieprawdziwa, emocje są odgrywane. W sztuce performance’u – wręcz przeciwnie”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »