Metoda

Robert Jaworski

„My nie szukamy dobrego człowieka, który udaje skurwysyna. Szukamy skurwysyna, który udaje dobrego człowieka” oznajmiają kandydatowi na dyrektora w korporacji rekruterzy. I po tych słowach z widowni słychać gromki śmiech. Czarny humor?
Ale nie jest to komedia. „Metoda” obnaża bezwzględne i zdehumanizowane sposoby, jakie stosuje się w nowoczesnych korporacjach. Sposoby rekrutacji (określane jako metoda Gronholma), ale także relacji międzyludzkich, dzikiej rywalizacji, osiągnięcia celu za wszelką cenę. Pokazuje smutny, brzydki i okrutny świat.

reklama

Wszystko dzieje się w jednym pomieszczeniu, które służy do celów rekrutacyjnych. Mamy tu teatr w teatrze. Aktorzy grają psychologów, którzy wcielają się, a właściwie podszywają pod konkurentów. Ich jest troje, kandydat jeden. Przez całą sztukę nie wiadomo kto jest kim i na tym polega gra, w którą wciągnięty zostaje widz. Kandydat poddany jest szeregowi testów, sprawdza się jego nieczułość, nieludzkość, niewrażliwość, odczłowieczenie.

Metoda, którą stosują rekruterzy jest psychopatyczna i przerażająca. Oparta na manipulacji, strachu, szantażu. Ale pojawia się tu absurd i groteska, gdy czwórka zdana jest na siebie samych, zamkniętych w pomieszczeniu jak na bezludnej wyspie. A wystarczy wyjść, żeby to przerwać. „Metodę” ogląda się w napięciu jak zagadkę kryminalną, aby nie umknęło ani jedno zdanie, które może zaważyć na jej rozwikłaniu. Jednak na końcu okazuje się, że nie chodzi o żadną zagadkę, może raczej o zagadkę człowieczeństwa?…

„Metoda”, Jordi Galceran, reż. Piotr Łazarkiewicz, obsada: Maria Seweryn, Tomasz Karolak, Rafał Mohr, Karol Wróblewski. Teatr Polonia.