Trzy pytania do… Michaela Palina

materiały prasowe

Czy coś jeszcze dziwi wytrawnego podróżnika?
Dużo pan ostatnio podróżuje w sprawach zawodowych. Jakie fascynujące kraje pan odwiedził?

reklama

Całe mnóstwo. Bardzo podobało mi się w Peru. Są tam piękne górskie krajobrazy. Niesamowita jest też przyroda Pakistanu. Zachwyciła mnie Turcja. I Polska. Ostatnia moja książka mówi jednak o Brazylii. Ten kraj mnie zaskoczył. Długo nie chciałem tam jechać, bo wydawało mi się, że nic ciekawego tam nie znajdę. Plaża, dobre jedzenie, słońce, dostatek. Ale kiedy w końcu się tam wybrałem, okazało się, że plaża i słońce to nie wszystko. To kraj kontrastów. Są tam ludzie bardzo bogaci i bardzo biedni. To też kraj wielu kultur. Południe to taka mała Europa. Spotkałem nawet miejscowości, w których się mówi po niemiecku. Północ z kolei przesiąknięta jest kulturą Afryki – to część kraju, w którym przez lata kwitło niewolnictwo na plantacjach.

Zaprzyjaźnia się pan z ludźmi w czasie tych podróży?

Tak, staram się nawiązać kontakt. Lubię ludzi. Chcę ich poznać. Rozmawiam z nimi w pociągu, na targu, na meczu piłki nożnej. Choć może „rozmawiam” nie jest dobrym słowem. Bo trudno się porozumieć z pasterzem jaków, z którym nie mówimy żadnym wspólnym językiem, a jednak okazuje się, że można całkiem nieźle komunikować się bez słów.

A prywatnie gdzie pan lubi wyjeżdżać?

Dopóki moje dzieci były małe, jeździliśmy w różne egzotyczne i dość upalne miejsca – na przykład do Afryki czy do Kalifornii, ale teraz z żoną wolimy krótkie wyprawy. Niedawno byliśmy u jej siostry, która mieszka na południu Anglii. Doskonale odpoczęliśmy. Zwiedzamy też europejskie miasta. Pociągiem. Choć doceniam możliwości, jakie daje samolot, to te całe procedury na lotniskach powodują czasem dużo zamieszania. Pociągi są o wiele bardziej wygodne.

materiały prasowe

Michael Palin, „BRAZYLIA”, Insignis 2014

Michael Palin po tym, jak skończył karierę jednego z Monty Pythonów, odkrył w sobie pasję podróżowania. W czasie swoich wypraw kręci filmy dokumentalne. A potem pisze o tym, co przeżył. Jego eskapady zwykle są trochę ekstremalne. Palin nie jest z tych, co biorą plecak, a potem miesiącami włóczą się tam, gdzie ich oczy poniosą. Dobrze planuje podróż. Chce poznać jak najwięcej, dotrzeć do najciekawszych zakątków i zobaczyć kraj z każdej możliwej perspektywy. W Brazylii gra więc na bębnach, próbuje zrozumieć zasady capoeiry, odwiedza plemiona Yanomami i Wauja, kosztuje dziwnych potraw i oczywiście zagląda do Rio. Próbuje nauczyć się egzotycznych rytuałów i pojąć zasady współczesnej ekonomii. Przede wszystkim jednak zachwyca się tym kawałkiem świata. A my wraz z nim, bo Brazylia jest fascynująca nawet mimo, przed i po mistrzostwach świata w piłce nożnej.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »