Trzy pytania do Grażyny Jagielskiej

materiały prasowe

Kilka słów o najnowszej książce autorki – „Anioły jedzą trzy razy dziennie”.

materiały prasowe

reklama

To może nadinterpretacja, ale pierwsza rzecz, jaka mi przyszła do głowy podczas czytania „Aniołów…”, to refleksja, że to książka pacyfistyczna. Po co te wojny, skoro nawet młodzi, zdrowi faceci, którzy idą walczyć z własnej woli, potem tak strasznie cierpią? Czy taki był cel „Aniołów…” – wzbudzić taką refleksję – czy wyszło to przypadkiem?

W „Aniołach” nie zamierzałam zajmować się wojną, wypowiadać za nią lub przeciw niej. Ale chyba każda książka opowiadająca o ofiarach wojny ma pacyfistyczną wymowę, ponieważ mówi o tym, co w niej najgorsze.

Nie ukrywam, że chciałabym poznać dalszy ciąg. Dowiedzieć się, czy bohaterom „Aniołów” udało się oswoić traumę, wrócić do domu, rodziny, pracy? Czy będzie druga część książki?

Bardzo dokucza mi to, że nie wiem, co stało się z większością osób, z którymi leczyłam się w klinice. Stali mi się bliscy i trudno pogodzić się z myślą, że nie poznam ich dalszych losów. Często łapię się na tym, że zadaję sobie pytanie: czy Agacie udało się wyjść z depresji? Czy Adam założył firmę? Co z Krzyśkiem?

Zaskoczył mnie poziom empatii, jaki panował w szpitalu wśród pacjentów. Tam nikt nie cierpiał samotnie. Jak pani myśli, z czego to wynika? Stereotypowo myśląc, wojskowych nikt by o empatię nie posądzał. W końcu są od zabijania, podkładania bomb, brutalnych przesłuchań…

Myślę, że ta empatia jest wywołana przez sposób, w jaki działa krąg terapeutyczny. Słuchamy opowieści innych osób, one budzą nasze współczucie, chęć porozumienia, powiedzenia: „nie jesteś sam, mnie zdarzyło się coś podobnego”, a w konsekwencji podzielenia się własnymi przeżyciami, które z kolei wzbudzą współczucie i zrozumienie kogoś innego. Krąg napędza sam siebie.

Za drzwiami bez klamki

Powieść trochę autobiograficzna. Grażyna Jagielska spędziła pół roku w szpitalu psychiatrycznym. Opisuje osoby, które tam spotkała, ale zmienia szczegóły, żeby nie można było ich rozpoznać. Nie szkodzi, te lekko fikcyjne postacie budzą całkiem realne emocje. Współczucie, rozpacz, lęk. Trzydziestoletnia dziewczynka, która wierzy, że jest aniołem i nie musi jeść. Siedemdziesięciolatka, która uważa, że jest całkiem normalna, choć nigdy z nikim nie rozmawia i nigdy nikogo nie dotyka. Żołnierze, którzy wrócili z Afganistanu, i wyprawę do teatru traktują jak kolejną śmiertelnie niebezpieczną misję. Książka fascynująca i z niezamierzonym podobno morałem. Pacyfistycznym, antykorporacyjnym. Jeśli chcesz zerknąć za zamknięte drzwi psychiatryka albo zajrzeć w myśli nie całkiem poczytalnych pacjentów – polecamy.

Grażyna Jagielska, „Anioły jedzą trzy razy dziennie”, Znak 2014

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »