„Wiosna” w Teatrze Studio

fot. Krzysztof Bieliński/mat. Teatr Studio

Spektakle w Malarni na najwyższym piętrze Teatru Studio są warte uwagi. To scena, którą można nazwać może nie eksperymentalną, ale na pewno poszukującą nowych teatralnych form. Tym razem reżyser – i autor tekstu – Leonardo Moreira zaproponował przedstawienie grane symultanicznie po dwóch stronach sceny.


Spektakle w Malarni na najwyższym piętrze Teatru Studio są warte uwagi. To scena, którą można nazwać może nie eksperymentalną, ale na pewno poszukującą nowych teatralnych form. Tym razem reżyser – i autor tekstu – Leonardo Moreira zaproponował przedstawienie grane symultanicznie po dwóch stronach sceny.

reklama

Oglądając jedną wersję historii, widownia może słyszeć jednocześnie drugą, graną za zastawką. Marcin Bosak z jednej a Łukasz Simlat z drugiej – wprowadzają nas w świat pewnej rodziny, która nie potrafi żyć ani razem, ani się rozstać. Nie może zdecydować na zmianę, a ta jest konieczna

Mnie tego wiosennego popołudnia zainteresowała „Wiosna” zagrana przez Łukasza Simlata. Historia o braciach skazanych na życie w jednym domu wraz z rojem pszczół, piękną kobietą­ aktorką, starcem, szlachetną dziewczyną­ ogrodniczką i odwiedzającym to towarzystwo „lekarzem bez granic”, który jako wolontariusz walczy także o przetrwanie Puszczy Amazońskiej.

Podobieństw do sztuk Czechowa można tu znaleźć sporo, ale anegdota jest zupełnie inna. Jeden z braci jest umierający, a drugi (znakomity Łukasz Simlat) rzuca wszystko, by go ratować. I ratując go, sam ginie. Bo traci własne życie. A także ukochaną kobietę­ – bratową (naturalna i magnetyzująca) Monika Krzywkowska).

W tym spektaklu nie ma ról źle zagranych­, są tylko dobre a chwilami wręcz zachwycające. Zwłaszcza te z udziałem Łukasza Simlata. Aktor błyskawicznie staje się postacią , którą gra. Jego sprawność warsztatowa jest ogromna. Są także świetne sceny, jak ta, w której Łukasz Simlat rozmawia przy wódce o miłości z Antonim Pawlickim – lekarzem. Wzruszający jest Stanisław Brudny­ starszy pan , wzięty do domu z litości, który z godnością opiekuje się wszystkimi nieszczęśliwymi domownikami i ogrodem.

„Fikcja, sen, życzenie, prawda – wszystko to jest u Leonarda Moreiry kwestią perspektywy. To samo dotyczy relacji między przeszłością a teraźniejszością, wspomnieniem a urojeniem”,­ czytamy w programie spektaklu. I tak jest, bo każdy, opowiadając swoją historię, robi to samo co bohaterowie Moreiry: nieustannie zmienia perspektywę, więc i wersję zdarzeń.

Zabrakło mi tylko trochę… „nożyczek”. Wycięcie kilku scen zdynamizowałoby tę historię pełną niespełnionych marzeń i fikcji. Przy lekkich skrótach to wydarzenie artystyczne mogłoby ocierać się o arcydzieło. a tak chwilami męczy wielością point , powtórzeń i proponowanych rozwiązań.

„Wiosna”, tekst i reżyseria Leonardo Moreira, Teatr Studio w Warszawie, premiera 4 marca 2016