World Orchestra – projekt bez granic. Wywiad z Grzechem Piotrowskim

Teatr Wielki Opera Narodowa

– Chodzi mi o ciekawość świata, ludzi – muzyka jest tylko drobną częścią tej podróży – mówi Grzech Piotrowski, twórca imponującego projektu World Orchestra, w rozmowie dla Zwierciadlo.pl. Wkrótce World Orchestra zagra wspólnie z orkiestrą i chórem Teatru Wielkiego i Opery Narodowej. Na scenie pojawi się ponad 200 muzyków!

Grzechu, wstyd mi trochę, bo to moje pierwsze spotkanie z twoją muzyką, a tworzysz niezwykły świat z World Orchestra. Pierwszą symfonię napisałeś w wieku 17 lat, mam wrażenie, jakbym rozmawiała ze współczesnym Mozartem… Czy to znaczy, że muzykę symfoniczną słyszysz od zawsze?

Moja pierwsza kompozycja to małe rondo na fortepian, napisałem je na zajęcia z historii muzyki, aby otrzymać ocenę celującą na koniec roku. Była szóstka. Pierwszy zamysł Symfonii „Lech, Czech i Rus” powstał, gdy miałem 17-18 lat. Wtedy skomponowałem główne tematy „Wieki średnie, Podróż, Dziedziniec…” – wszystkie zainspirowane muzyką średniowieczną. Nagrałem nawet album w kwintecie, mam to nagranie do dziś, ale płyty nie wydałem. Czegoś mi brakowało. W głowie słyszałem brzmienie orkiestry, dawnych instrumentów, instrumentów ludowych. Ale nie było wtedy opcji na tak wielką produkcję. Nagranie wylądowało w szufladzie. Utworzenie World Orchestry wiele lat później pozwoliło mi powrócić do młodzieńczego pomysłu. Koncert z okazji 1050 rocznicy Chrztu Polski w sali NOSPR był najlepszą okazją do premiery Symfonii „Lech, Czech i Rus”.

Masz w swojej orkiestrze muzyków z całego świata i wielu kontynentów. Improwizujecie grając na plaży, na wodzie, niedługo na scenie w Teatrze Wielkim. Co sprawia że powstaje kolejny projekt, dołącza kolejny muzyk, pojawia się miejsce? Co cię napędza artystycznie do pracy?

Ciągle pracujemy nad rozszerzaniem World Orchestry. W ubiegłym roku byłem w 20 krajach, w tym będzie podobnie. Nie zawsze jednak moja podróż owocuje poznaniem nowego wybitnego solisty. Nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że w WO zwracamy uwagę również na to, jakim człowiekiem artysta jest prywatnie, poza sceną. Prace nad World Orchestrą sięgają lat 90. Byłem wówczas przekonany, że gdzieś w świecie funkcjonuje taka formacja. Z biegiem lat okazało się, że taki zespół, jaki słyszę w mojej głowie, po prostu nie istnieje. Są projekty, głównie jednorazowe, łączące stylistyki. Ale polegają z reguły na tym, że każdy gość wchodzi na scenę i gra swoje, potem kolejny i kolejny. Moim głównym cele jest łączenie kultur przez współtworzenie nowej muzyki. Dzięki rozwojowi World Orchestry możemy sobie pozwolić na coraz większe projekty.
Moja wyobraźnia dosłownie szaleje, kiedy mogę pisać dzieła symfoniczne. Jednak głównym napędem wszelkich działań jest spontaniczna reakcja na to, co dzieje się na świecie, odbieranie bodźców i sygnałów, które są inspiracją do podróży.

Twoja muzyka to połączenie jazzu, etno, muzyki klasycznej, grałeś nawet na instrumentach z… lodu. Dzięki temu każdy twój nowy projekt jest inny, zaskakuje. W sztuce zależy ci właśnie na tym momencie zachwytu i zaskoczenia?

Nic nie zakładam, nie mam żadnych oczekiwań finansowych. Każdy mój projekt, wyjazd festiwal jest spontaniczny i opiera się na tej samej emocji. Zachwycam się ludźmi, ich kulturą, sztuką lokalną, uczę się od nich i staram się zrozumieć, na czym polega ich wizja świata. Rozmawiamy o świecie, jemy, pijemy, przebywamy razem, zwiedzamy, zaprzyjaźniamy się. W sztuce chodzi mi o przyjaźń, jeśli jej nie ma – nie ma dobrej sztuki. Artyści grają dużo lepiej, jeśli po prostu lubią się prywatnie. I wtedy wszystko, co powstaje, ogromnie mnie zaskakuje. Zakochuję się w miejscach, dlatego postanowiłem stworzyć sieć własnych festiwali. Rozpoczęliśmy w 2015 roku od festiwalu „Wschód Piękna” na Warmii i Mazurach. Kolejne festiwale powstały na Wyspach Zielonego Przylądka z koncertem w wulkanie, w Toskanii – majówka z muzyką w tle, w baszkirskim mieście UFA na Uralu), w Ustroniu– „Jazztival” i „Tygiel Kultur” w Busku Zdroju. W ubiegłym roku otworzyliśmy klub na plaży, „Maluko World Orchestra House & Studio” na Wyspach Zielonego Przylądka. W tym roku dochodzą kolejne wydarzenia: w „Carberinho” na São Nicolau, jednej w wysp archipelagu, oraz w Rzymie i w Rio. Wiele jednak przed nami. Dość spontanicznie tworzy się sieć World Orchestra na całym globie, zgłaszają się do nas kolejni zafascynowani ideą menedżerowie, rok 2018 będzie przełomowy.

Zapytałam o ciebie Anię Jopek, z którą grałeś koncert w Dorotowie. Usłyszałam wiele komplementów. Łatwo namawiasz znanych artystów na wspólne projekty? Kto cię teraz interesuje na polskiej scenie muzycznej w szerokim tego słowa znaczeniu?

Znamy się z Anią od wielu lat. Kiedyś nagraliśmy wspólnie „Cichą noc” w mojej aranżacji, do dziś rozbrzmiewają mi w głowie przepiękne melizmaty, tak dla niej charakterystyczne. Koncert na wodzie był niezwykłym przeżyciem, mimo deszczu zgromadziliśmy pełną widownię. „Wschód Piękna”, mój główny festiwal, prezentuje sztukę, artystów w najpiękniejszych miejscach Warmii i Mazur. W tym roku przenosimy się do bajecznego Hotelu Przystań w Olsztynie, gdzie 27-28 lipca odbędzie się IV edycja festiwalu.
Co do gości i gwiazd, każdy muzyk występujący z nami jest gwiazdą, dosłownie i w przenośni. Jedynym kryterium doboru jest jakoś muzyki, grania oraz osobowość artysty.

Twoja muzyka nie ma granic – możesz grać wszędzie, zawsze. Czy w projekcie World Orchestra chodzi ci przede wszystkim o wolność?

O ciekawość świata, ludzi – muzyka jest tylko drobną częścią tej podróży. WO to sposób na życie, droga, przemiana, nauka, wyzwania, ogromne koszty, gigantyczne ryzyko, porównywalne z hazardem. Nigdy nie wiem, czy kolejny pomysł doprowadzimy do końca. Ale właśnie ta niewiadoma jest paliwem do powstawania nowych festiwali, realizacji kolejnych wyzwań podobnych do koncertów w wulkanie, na wodzie na instrumentach z lodu. Przyznam, że cenię sobie wolność doboru artystów i miejsc do grania naszych projektów, a zagrać możemy właściwie wszędzie.

Co usłyszymy na scenie w Teatrze Wielkim 3 marca? Nie mogę się już tego koncertu doczekać…

Koncert World Orchestra w Operze Narodowej będzie największy z dotychczasowych, na scenie wystąpi ponad 200 artystów. Zabrzmią World Orchestra wspólnie z orkiestrą i chórem Teatru Wielkiego Opery Narodowej. W World Orchestra jest wielu wybitnych światowych solistów, m.in.: Eivind AArset (gitara – przyp. red.); Theodosii Spassov (tradycyjny bałkański flet, kaval – przyp. red.); Ruth Wilhelmine Meyer (wokal – przyp. red.); LRK Trio, najlepsze trio jazzowe z Rosji; Azat Bikchurin z Baszkirii (tradycyjny baszkirski flet, kurai – przyp. red.); Terje Isungset grający na kamieniach i patykach; Lars Andreas Haug (tuba – przyp. red.); Espen Leite (akordeon – przyp. red.); Ghostman (wokal – przyp. red.); Rasm Al-Mashan (wokal – przyp. red.); Atom String Quartet (polski kwartet smyczkowy – przyp. red.); Alchemik Orchestra – nasze smyki z WO i wielu innych. W Operze Narodowej usłyszycie dwie symfonie: „Lech, Czech i Rus” dedykowaną Słowianom oraz „STU”, napisaną z okazji 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Zapraszam serdecznie!

Koncert „World Orchestra”, 3 marca 2018, godz. 19, Teatr Wielki Opera Narodowa, sala Moniuszki