Współczesna literatura dziecięca. Co czytać dzieciom?

123rf.com

2 kwietnia przypada Dzień Książki dla Dzieci ustanowiony w rocznicę urodzin Hansa Christiana Andersena. O dobrych książkach dla dzieci rozmawiamy z Martą Lipczyńską-Gil, właścicielką wydawnictwa Hokus-Pokus i redaktor naczelną kwartalnika „Ryms”.
Kiedy byłam mała, rodzice czytali mi tylko dziecięcą klasykę. Dziś jest dużo współczesnej literatury. Czy tamte książki się zestarzały?

reklama

Kiedy byłam mała, słuchałam dużo klasyki z płyt analogowych albo czytałam sobie sama. To oczywiście były baśnie braci Grimm, Andersena, książki z wierszami Brzechwy i Tuwima, Astrid Lindgren, i to się nie zestarzało ani trochę. Oczywiście wśród wielu książek mojego dzieciństwa są takie, które przetrwały próbę czasu i czytamy je dziś naszym dzieciom z sentymentem i wzruszeniem, i widzimy, że dzieci też je lubią. Ale są i takie, które myszką trącą, irytują, rozczarowują…

Baśnie to kod kulturowy, wszyscy je czytamy i dzięki temu mamy punkt odniesienia. Lindgren jest wielka. Brzechwa i Tuwim tak samo. Mimo że wychodzi bardzo dużo nowych książek, cały czas dużą popularnością cieszą się tytuły tych autorów. Pojawiają się kolejne wydania, niektóre w bardzo oryginalnej szacie graficznej, odważne i prowokujące. To świadczy o tym, że klasyka się nie starzeje i dlatego jest klasyką. To jest wspólny kod kulturowy, który łączy pokolenia.

Założyłaś wydawnictwo książek dla dzieci, prowadzisz kwartalnik „Ryms” poświęcony książce dziecięcej. Czym różni się literatura dla dzieci od literatury dla dorosłych?

Literatura jest albo dobra albo zła. I ta dla dzieci, i ta dla dorosłych. Oczywiście ta dla dzieci musi być dostosowana do percepcji dziecka, ale tematy, motywy, problemy są bardzo podobne, tylko że w literaturze dla dzieci muszą być podane z dużym wyczuciem, na pewno nie prostacko i infantylnie. Ważne w pisaniu jest poczucie humoru i dystans do samego siebie. I przede wszystkim szczerość. Wielu osobom wydaje się, że pisanie dla dzieci to sztuka lekka, łatwa i przyjemna, a to wymaga talentu i ciężkiej pracy. Udaje się to nielicznym, i książki utalentowanych autorów wytrzymują próbę czasu.

Z uporem maniaka znowu zacytuję jednego z moich ulubionych autorów Wolfa Erlbrucha: „Uważam, że 90 procent ukazujących się książek jest zbędnych. Większość z nich to nieudolne próby przedstawienia swojego dzieciństwa. Nie sądzę, żeby potrzebne były książki wmawiające dzieciom istnienie kilku pewnych przepisów na piękne dzieciństwo”.*

Dobra książka dla dzieci czyli jaka?

Już na podobne pytanie odpowiadałam i tu się trochę powtórzę. Idealna książka według mnie to taka, która jest stworzona przez odpowiednich, czytaj: utalentowanych ludzi i wydana w odpowiednim miejscu i czasie. Ale im dłużej „w tym siedzę”, tym bardziej odnoszę wrażenie, że to „po prostu” harmonia między tekstem a obrazem, między powagą a żartem. Między sacrum a profanum. Tę harmonię potrafią uchwycić nieliczni.

Na co sama najbardziej zwracasz uwagę w książce dla dzieci?

W książkach lubię przestrzeń, dobrą kompozycję, umiar, dowcip i dobre ilustracje wykonane przez prawdziwych artystów.

Badania czytelnictwa dorosłych nie napawają optymizmem. A czy Polacy czytają dzieciom?

Nie odpowiem za wszystkich Polaków, my czytamy sami dużo książek i dzieciom także. U nas książki stanowią naturalny element mieszkania, są niemal wszędzie, ale w wielu domach książek po prostu brak.

Żadne akcje nie pomogą, jeśli nie ma dobrego przykładu w domu. Jeśli nie czytają rodzice, nie będą czytać dzieci. Ale jest też duża grupa rodziców czytających, poszukujących, starannie dobierających książki dla swoich dzieci już od najmłodszych lat. W pewnych kręgach istnieje nawet moda na czytanie dzieciom i niech ta moda się panoszy.

Czy rodzicom i dzieciom podobają się takie same książki?

Czasami się podobają, a czasami nie (śmiech). Mam z synami kilka takich tytułów, które wręcz uwielbiamy. To bardzo przyjemne uczucie, kiedy śmiejemy się w tych samych momentach i lubimy te same fragmenty, ale wiele z wyborów moich synów mnie nie zachwyca i już. Natomiast cieszy mnie to, że obydwaj czytają. I to dużo.

Czy dzieci to wdzięczni czytelnicy?

Dzieci to cudowni czytelnicy.Totalni.

Czy rozwój nowych technologii zagraża tradycyjnej książce dla dzieci?

Myślę, że na razie możemy spać spokojnie.

Marta Lipczyńska-Gil – ukończyła filologię polską na UMK w Toruniu, właścicielka wydawnictwa Hokus-Pokus, naczelna kwartalnika o literaturze dla dzieci i młodzieży „Ryms” oraz wortalu www.ryms.pl. Laureatka Gwarancji Kultury TVP Kultura, oraz nagrody za upowszechnianie czytelnictwa PS IBBY. Mama Franciszka i Juliusza.

* Rheinische Post, 2006