„Z grubsza Wenus” – o niezaspokojonej potrzebie miłości

Proszynski

Poradniki o odchudzaniu nie schodzą z list bestsellerów. Ale psychodietetycy alarmują: nadmiar ciała to efekt zajadania głodu emocjonalnego. Także bohaterki powieści Anny Fryczkowskiej, Baśka i Janina muszą uświadomić sobie, że cierpią na chorobę duszy a nie ciała.

Prószyński i S-ka

reklama

Baśka i Janina – gdzie indziej nie mogły się spotkać. Gdzie indziej, czyli? Poza turnusem wczasów odchudzających, na których trafiły do jednego pokoju. Baśkę namówiła na ten wyjazd matka, Janinę przywiódł smutek. Na takich wczasach nie ma innego tematu poza odchudzaniem – jest tylko liczenie kalorii, wymiana opinii o skuteczności diet, wzajemne motywacja i nadzieja, że po dwóch tygodniach wskazówki wagi zrekompensują zrywanie się na poranne marszobiegi, niezjedzoną czekoladkę czy kolejną godzinę ćwiczeń zamiast przyjemnej lektury kolorowego czasopisma. Powstaje zespół osób tak mocno zmotywowanych jak nie zdarza się to w żadnej korporacji. „Wczasy odchudzające miały reżim zakonny”, powie Janina.

Baśka jest nastawiona na cel. Schudnąć! Znowu będzie piękna, pożądana, szczęśliwa. Przecież „dziesięć kilo temu” podobała się mężczyznom… A jej współlokatorka „ – Wiecie co? – zaczęła Janina. – Tak się ścigamy, gubiąc kilogramy, wymasowując ten cellulit, ale właściwie sama nie wiem, po co”.

Kobiety i odchudzanie to temat-rzeka. Coraz głośniej odzywają się psycholodzy, którzy mówią o zajadaniu głodu emocjonalnego. Także bohaterki „Z grubsza Wenus” tylko pozornie cierpią na nadmiar ciała. Tak naprawdę cierpią na brak miłości, akceptacji, szacunku… Z pragnienia bycia kochaną Baśka chudła. Janina – „zajadała tęsknotę. I po wszystkim, co zjadała, przez chwilę czuła się lepiej”. Za to chwilowe lepsze samopoczucie zapłaciła ponad 110 kilogramami wagi.

Anna Fryczkowska stworzyła bohaterki na pozór całkiem różne. Zdyscyplinowana i zadbana Baśka wprost nie może patrzeć na współlokatorkę. Janina jest bardzo otyła, używa popularnych kosmetyków, ma sprane ubrania. Ale kiedy w końcu pękają lody, okazuje się, że wiele ją łączy. Autorka wystawi jednak ich świeżą przyjaźń na wielką próbę. Czy uda im się ją przejść?

„Z grubsza Wenus” porusza ważny problem społeczny. Żyjemy w czasach kultu ciała. Szczupła sylwetka stała się symbolem zdrowia, zamożności i powodzenia. Grubi są po prostu… gorsi. Niestety oddzieliliśmy ciało od ducha. Baśka i Janina to najlepszy przykład szkodliwości takiego zachodniego myślenia. One zajadają swoje niespełnione potrzeby, ktoś inny zaspokaja je uprawianiem sportów ekstremalnych albo popada w uzależnienia. Mechanizm jest podobny. To zawsze jest coś „zamiast”. Lektura powieści Anny Fryczkowskiej składnia do refleksji nad tym, jak bardzo możemy skrzywdzić sami siebie. Warto się nad tym uczciwe zastanowić!

„Z grubsza Wenus”, Anna Fryczkowska, Prószyński i S-ka, 2014, s.304