Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

17 lutego 2017 in Kultura by redakcja

„Załatw pogodę, ja zajmę się resztą” – wywiad z autorką powieści Renatą Frydrych

Czy można napisać naprawdę ciepłą i zabawną komedię romantyczną, która porusza i w dodatku daleka jest od stereotypów? Okazuje się, że tak. Wydana przez Wydawnictwo Literackie debiutancka książka Renaty Frydrych - scenarzystki, nagradzanej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zaskakuje świeżością i co najważniejsze wciąga.

Ma pani jakąś koncepcję o co chodzi z miłością?

Miłość wciąż jest tajemnicza i magiczna mimo, że od początku świata ludzie próbują ją nazwać czy opisać. Wymyka się definicjom i wszystkim próbom szufladkowania. Gdybyśmy mogli sobie nasze zakochanie zaplanować i poukładać nie byłoby wokół miłości aż tyle szumu. Tymczasem zakochujemy się wbrew sobie w osobie absolutnie nieodpowiedniej, innym razem chcemy się zakochać, bo obiekt jest ze wszech miar godny szacunku, ale nic z tego nie wychodzi. Jednym słowem strasznie to wszystko trudne:)

fot. Jacek Kołodziejski

Czy pani znalazła rozwiązanie? Proponuje pani jakąś receptę w swojej książce?

Kiedyś swatki łączyły ludzi w pary na zasadzie rozsądku, to też nie było dobre rozwiązanie bo potem wybuchały jakieś szalone romanse i skandale. Ja oczywiście nie mam żadnej recepty, bo nie mam trzeciego oka ani wglądu w uniwersalną duszę ludzką. To co robię to opowiadam kolejną historię o miłości.

Dlaczego komedia romantyczna?

Chciałam napisać opowieść o miłości ze wszystkimi obowiązkowymi zawirowaniami gatunku, ale emocje bohaterów chciałam potraktować jak najbardziej poważnie. Oczywiście wszyscy wiemy, że miłość to nie kwiatki, serduszka i romantyczne piosenki, ale ludzie zapominają, że otwierając się na emocje, w tym na miłość, mogą się zetknąć z całą masą innych uczuć, nie zawsze przyjemnych i pożądanych.

Jakich?

Jak chociażby lęk, niepokój, smutek.

Główna bohaterka to Pola Kukułka. Przyznam, że wydała mi się trochę nierealna. Skąd pomysł na taką postać?

Pola Kukułka jest nietypowa, bo jest szczera i otwarta, nie ma kłopotu z wyrażaniem uczuć, a w dzisiejszym świecie to jest oczywiście niepopularne. Ludzie boją się pokazać prawdziwe emocje. Mamy przygotowane poprawne odpowiedzi na różne tematy i swoje zdanie ukrywamy, a co za tym idzie ukrywamy też swoje uczucia. Oddalamy się od samych siebie. Właśnie dlatego chciałam, żeby Pola była otwarta i czytelna.

Czyli też łatwa do zranienia.

Tak, to prawda. Pola Kukułka jest zaprzeczeniem bohaterek, które są twarde na zewnątrz, robią karierę i nikt nie podejrzewa, że w środku są jednak kruche. Z Pola Kukułką sprawa jest jasna, od razu wiadomo, że jest krucha i niczego nie udaje. A z drugiej strony paradoksalnie jest bardzo silna.

Właśnie dlatego, że nie udaje. Nie traci energii na udawanie.

Jeden z bohaterów książki, Wiktor Fortuna zastanawia się patrząc na nią skąd ona się taka wzięła, trochę artystka, trochę sierota, nieumalowana, „nie zrobiona“. Ludzie ukrywają prawdę, o swoim życiu nie dlatego, że mają jakieś skomplikowane tajemnice ale dlatego, że boją się, że odsłoni się nuda albo śmieszność ich życia. Pola niczego się nie boi. Jest jaka jest. To jest jej siła. Poza tym bierze na siebie sporą odpowiedzialność, chce zaadoptować dzieci swojego poprzedniego partnera. Odpowiedzialność jest niemodnym słowem, bo jest wymagająca, Pola bierze dzielnie wszystko na klatę, pomimo lęku.

Pola chce czy też musi wyjść za mąż i to właśnie uruchamia całą machinę zmian w życiu wielu ludzi.

Pola wypowiada życzenie i trochę na zamówienie Rzeczywistości zjawia się w jej życiu kilku kandydatów. Wszyscy bardziej lub mniej odczuwają lęk przed bliskością, przed otwarciem się, czy też przed miłością. Chciałam więc zderzyć te osoby z bohaterką, która niczego nie udaje. Pola ich zmienia. Jak się okazuje szczerość i prawda mają swoją siłę. To ta siła zmienia ludzi wokół Poli, nie sama Pola.

Ciekawe są w książce te humorystyczne dialogi rozumu z „rzeczywistością“. Miłość jest właśnie tą „rzeczywistością“?

Zauważyłam, że Rzeczywistość, którą sobie wyobraża i z którą rozmawia główna bohaterka, każdy interpretuje po swojemu. Może zostawmy to właśnie tak. Ja nie będę w wywiadach tłumaczyć jak ja widzę Rzeczywistość. Jeśli dla kogoś Rzeczywistość jest miłością to niech tak zostanie.

Porusza pani trudne tematy, jak chociażby śmierć.

Problem z naiwnościami w historiach miłosnych polega chyba na tym, że nie dotykamy w nich prawdziwych uczuć. Jeśli ktoś jak np. Wiktor Fortuna zamiótł pod dywan całą masę trudnych emocji i udaje, że wszystko jest okej to znaczy, że prędzej czy później te emocje dadzą o sobie znać i mogą wywrócić jego życie do góry nogami. Tylko jeśli zdobędziemy się na odwagę, żeby sięgnąć głębiej w siebie jest szansa, że będziemy mogli przeżyć coś naprawdę ważnego.

Rozumiem, że Pani marzeniem byłoby, alby Pola Kukułka zmieniała czytelników tak jak zmienia bohaterów?

Pola Kukułka wyfrunęła już z gniazda i robi co chce. Jeśli zainspiruje choćby do refleksji to już będzie coś.

Jak wygląda tworzenie takich postaci? Czerpie Pani zapewne z doświadczenia w pisaniu scenariuszy.

Gdy zaczynam myśleć o temacie, o budowaniu postaci i historii to wtedy rozglądam się po świecie i świat natychmiast podsuwa mi jakieś pomysły i rozwiązania. Właśnie to ta moja Rzeczywistość je podsuwa. Chciałam np., żeby Pola miała fajnego, kochającego brata. Sama mam takiego brata, ale nie chciałam opisywać swojego brata, więc rozglądałam się. Koło mojego bloku stragan warzywny prowadzi sympatyczne małżeństwo. Są zabawni, ciągle żartują. Kiedyś przyłapałam ich na kłótni Mężczyzna zabawnie groził swojej partnerce i powiedział: „Facet nie jest stworzony do przegrywania. Żebyś się nie zdziwiła, że noc po takiej kłótni może się okazać stosunkowo nieudana“. Pomyślałam, że tak właśnie mogą wyglądać Rysiek i Mariola, więc za każdym razem kiedy kupowałam pietruszkę czy pomidory przyglądałam się sprzedającym i kombinowałam.

Trafnie przedstawiony jest też typ korporacyjny: wschodząca gwiazda coachingu.

Wiktor Fortuna postanowił jaki ma być. Wszystko ma poukładane, zasłonił się maską i nauczył się tak funkcjonować. Ale też cały czas coś go uwiera. Nawet nie za bardzo wie co. Prawdziwe uczucia pociągają go, ale i budzą w nim lęk.

Specjalista od coachingu, który wiedział jak wszystko wymyślić, żeby dobrze się oszukać.

No właśnie. Każdy z bohaterów powieści bardziej lub mniej się oszukuje. Z innych powodów boi się bliskości i uczuć wymyślony przez siebie Wiktor Fortuna, z innych powodów kucharz, Łukasz Wysocki, który wrócił z wieloletniej tułaczki po świecie i cały czas się zastanawia po co właściwie wrócił. A jeszcze inaczej podchodzi do emocji lekarz, Paweł Ziemianiec, dla którego swobodna rozmowa, czy randka jest wyzwaniem. Dlatego Pola Kukułka ze swoją otwartością i spontanicznością jakoś tam ich wszystkich fascynuje.

Jaki miała Pani cel pisząc książkę? Czy to jest naturalna kolej rzeczy, gdy ktoś przez lata pisze scenariusze?

Ta książka siedziała we mnie, więc w końcu musiała się urodzić. Po prostu.

Jak się Pani odnajduje w pisaniu scenariuszy?

To jest zawód. Żyję z tego od wielu lat. Bycie scenarzystą, zwłaszcza serialowym, to pisanie na zamówienie i na czas. To oczywiście łączy się ze stresem i niepewnością czy uda się napisać ciekawą historię, dobre dialogi. Jest też lęk przed wypaleniem, bo co zrobić kiedy siedzi się przed komputerem, zegar tyka, a nic nie przychodzi do głowy. Ściślej mówiąc nie przychodzi do głowy nic na zadany temat, bo jak na złość przychodzi całe mnóstwo cudownych i zabawnych historii, które chciałoby się napisać gdyby nie to, że trzeba pisać kolejny odcinek.

No właśnie, jak sobie pani radzi z niemocą twórczą? Ma pani jakieś swoje sposoby?

Mam kilka, najlepszy jest ruch, rower, basen, spacer albo spotkanie z przyjaciółmi. Zauważyłam, że kiedy odpuszczam i zapominam nad czym tak usilnie myślałam to wtedy rozwiązanie samo przychodzi do głowy. Pracowałam przy wielu serialach, prowadziłam je, adaptowałam formaty, pisałam dialogi, drabinki, odcinki, sprawowałam opiekę literacką nad dużymi projektami. Musiałam nauczyć się dbać, żeby iskra potrzebna do tworzenia nie zgasła. Medytuję, słucham muzyki, sporo czytam, ostatnio trochę maluję, wszystko pomaga.

Te seriale, przy których Pani pracowała („Na dobre i na złe”, „Tancerze”) cieszyły się dużą popularnością.

Scenarzysta czasami jest rzemieślnikiem, a czasami artystą. Tworzenie serialu to impreza składkowa. Każdy z zespołu wnosi swój wkład: scenarzysta, reżyser, aktorzy, redaktorzy telewizyjni, montażyści itd. Tworzy się różne warianty jednej historii. Jednak książka to jest już tylko własna wizja, dlatego chciałam ją napisać, aby mieć poczucie, że coś jest moje od początku do końca.

W jaki sposób myślała Pani o swoich odbiorcach, o czytelnikach? Zastanawiała się Pani dla kogo pisze?

Nie wymyśliłam sobie czytelnika idealnego. Pisząc myślałam raczej o tym, żeby jak najlepiej napisać historię. Żeby była spójna, żeby miała swoją energię, żeby żadnej z postaci nie zostawić z boku, nawet tych z dalekiego drugiego planu. Pisanie książki to jest też sprzedawanie części swojego świata. W każdą z tych postaci włożyłam więc jakąś cząstkę siebie.

Dużo poczucia humoru wnosi Pani do tej książki. Dzięki temu pomimo trudnych tematów jest też lekka i zabawna.

Jak wiadomo poczucie humoru to bardzo indywidualna sprawa. Mogę tylko mieć nadzieję, że mój sposób widzenia świata przypadnie czytelnikom do gustu.

Moją ulubienicą jest Babcia Róża, która uważa się za arystokratkę i chce dobrze wyjść za mąż. Cudowna postać. Zabawnym wydał mi się też pomysł, że Pola ma dysleksję i w związku z tym ma duże problemy z czytaniem.

Tak, Pola Kukułka czyta wolno i szczerze nad tym ubolewa. Jednak zdołała przeczytać kilka powieści choć trwało to bardzo długo. Pola mówi o sobie, że jest zaprzeczeniem czytaczy, którzy zarywają noce, żeby jak najszybciej dobiec do mety, czyli do końca książki. Ona odwrotnie, może powiedzieć “to był ten czas w moim życiu kiedy czytałam np. “Lalkę”.

Gdyby mogłaby pani powiedzieć na zakończenie jednym zdaniem o czym jest pani książka “Załatw pogodę ja zajmę się resztą”.

To historia o tym, jak sami tworzymy Rzeczywistość, która nas otacza, o tym, że bajkowa strona życia naprawdę istnieje tylko musimy chcieć ją dostrzec i jeszcze o tym, że miłość ma ogromną moc i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.

Renata Frydrych – pisarski multitalent: pisze scenariusze filmowe (za Odwiedź mnie we śnie, otrzymała m.in. indywidualną nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni), nadzoruje literacko i prowadzi seriale dla TVP, takie jak: Druga szansa, Na dobre i na złe, Siostry, Tancerze, Galeria, oraz filmy animowane dla dzieci. Od lat współpracuje z agencjami reklamowymi. Powieść Załatw pogodę, ja zajmę się resztą wydana przez Wydawnictwo Literackie to jej debiut literacki. Patrząc na dotychczasowy dorobek twórczy – można śmiało powiedzieć, że czego by nie robiła, zawsze odnosi sukces! Ciepło, zabawnie, nieprzewidywalnie, a czasami wzruszająco – oto jej recepta na dobrą powieść.


zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI