„I jak tu nie jeść”. Zdrowe odżywianie Beaty Sadowskiej

Beata Sadowska/Facebook



Pierwsza książka Beaty Sadowskiej opowiadała o bieganiu. Kilka dni temu ukazała się druga, „I jak tu nie jeść”. W rozmowie ze Zwierciadlo.pl autorka przekonuje, że zdrowe odżywanie nie jest ani nudne, ani bez smaku.

Monika Stachura: Właśnie ukazuje się twoja książka „I jak tu nie jeść”. Rozumiem więc, że to, co jesz, jest dla ciebie szczególnie ważne. Dlaczego?

Beata Sadowska: Wierzę, że organizm to niezły spryciarz. Pamięta wszystko. Jeśli dostarczam mu potrzebnych witamin i składników mineralnych, będzie mi służył. Jeśli będę go zatruwała niezdrowym, tłustym, wysoko przetworzonym jedzeniem wcześniej czy później krzyknie: dość. To tylko kwestia czasu. Biegam, a żeby trenować, muszę mieć siłę. Jestem mamą półtorarocznego Tytusa z niewyczerpaną energią, więc też muszę ją mieć, żeby sprostać wyzwaniu.

Na rynku jest wiele poradników dietetycznych. Czym wyróżnia się „I jak tu nie jeść”?

Nie jest poradnikiem dietetycznym (śmiech). Jest dowodem na to, że zdrowo nie musi oznaczać „nudno” ani „bez smaku”. I na to, że zupę krem można zrobić w 8 minut, a nutellę wyczarować z awokado. Nie jestem specjalistką od diet, dlatego poprosiłam o pomoc fachowca: profesor Hannę Kunachowicz. Pani profesor zna wszystkie tabele wartości odżywczych, a jej opowieści o jedzeniu brzmią jak najciekawsze przygody.

Gdy w zeszłym roku ukazała się twoja książka o bieganiu, mówiłaś, że masz już pomysł na kolejną. Czy ten pomysł bardzo ewoluował, zanim stał się „I jak tu nie jeść”?

Szczerze? Nie. Zależało mi na tym, żeby ta książka była prawdziwa, bez udawania. Spójna ze mną. Mam nadzieję, że się udało, bo nie ma w niej ani jednego zdania „na pokaz”.

Jeden rozdział książki poświęciłaś jedzeniu dla dzieci, ale zachęcasz też, żeby dzielić się z dziećmi potrawami dla dorosłych. Co na to Tytus?

Tyśkowi zawsze najbardziej smakuje to, co jedzą rodzice albo dziadkowie. Nasz mądry pediatra, doktor Piotr Dziechciarz powiedział, że jedzenie powinno być dla malca zabawą i warto pozwalać mu na próbowanie i smakowanie. Dzięki temu Tysiek je i awokado, i kaszę jaglaną, i kalarepę.

Przekonujesz, że gotowanie jest łatwe i wcale nie musi oznaczać godzin spędzonych w kuchni. Czy faktycznie na co dzień gotujesz?

No pewnie! I zajmuje mi to nie więcej niż 45 minut dziennie, wliczając dania Tyśka. Popisowa zupa krem z cukinii to 8 minut. Z zegarkiem w ręku!

W książce znalazło się ponad 60 przepisów. Czy pisanie było połączone z gotowaniem?

Nie mogło być inaczej. Zakupy, gotowanie, fotografowanie. Chciałam, żeby książka była prawdziwa i naturalna, dlatego na niektórych zdjęciach jestem w… piżamie. Zwyczajnie nie zdążyłam się ubrać!

A jakie jest twoje ulubione danie?

I tu mnie masz! Kocham kaszę gryczaną z ziołami według przepisu mojej mamy, ale nutelli z awokado też nie jestem w stanie sobie odmówić. Uwielbiam wegeburgery, no i zajadam się pomidorówką z miodem. Ja chyba po prostu bardzo lubię jeść!