5 mitów na temat jogi

fot. 123rf

Monotonna, nawiedzona i trudna… Nieprawda! Autorka SENSu i nauczycielka jogi, rozprawia się z najczęstszymi mitami, które do tej pory zniechęcały cię do rozpoczęcia przygody na macie.

Słyszałaś już o tym pewnie milion razy: joga jest dobra – na wszystko. Pomaga na stres, bezsenność, obolały kręgosłup i sztywne mięśnie. Poprawia koncentrację, odporność i nastrój. Dlaczego więc jeszcze na nią nie dotarłaś? Pewnie z powodu mitów, które krążą na jej temat. Pewnie uważasz, że…

  1. Joga jest nudna

Tylko się leży i oddycha. I wącha kadzidełka albo słucha hinduskiej muzyki. Zatem cię zaskoczę. Joga nie będzie nudna, jeśli wybierzesz odpowiedni dla siebie styl. Są tradycyjne szkoły, jak precyzyjna i spokojna joga według metody Iyengara czy energetyzująca ashtanga, w której płynnie przechodzi się z jednej pozycji do drugiej, a w żadnej nie zostaje tak długo, by się znudzić. Jest też bikram – popularna w Hollywood, którą praktykuje się w sali nagrzanej do 40˚C. Jest dynamiczna vinyasa flow, gdzie dużo się dzieje i każde zajęcia różnią się trochę od poprzednich. A także joga na hamakach – zwana aerial, beat joga – szybka, do muzyki, joga w parach – acro, pasywna yin i dużo, dużo więcej. Pomysły i adresy szkół znajdziesz na przykład na stronie BosoNaMacie.pl. A jeśli nie ufasz opisom, zajrzyj na YouTube, żeby zobaczyć przykładową lekcję. I może od razu zaczniesz ćwiczyć.

  1. to nie dla mnie. Jestem za mało elastyczna

Tak myślisz? To tak, jakbyś myślała, że musisz mieć zdrowe zęby przed wizytą u dentysty czy być chuda, zanim przejdziesz na dietę. Na jogę przychodzi dużo osób mało elastycznych. Także po porodzie, kontuzji, długoletnim siedzeniu na kanapie czy przeciwnie – intensywnym uprawianiu sportów, które skracają i przez to usztywniają mięśnie.

W miarę praktyki ciało się zmienia. Po tygodniach, miesiącach, latach sięgasz dłońmi tam, gdzie nigdy nie spodziewałaś się dosięgnąć. Z czasem robisz szpagat, mostek i zaplatasz nogi w lotos. I tak dla uściślenia: zdecydowana większość osób, które na zajęciach (albo w Internecie) robią szpagat, mostek czy siadają w lotosie, nie wykonywało tych pozycji, rozpoczynając swoją przygodę z jogą. Kiedyś były na tym samym poziomie, co ty dzisiaj. Tak samo nieelastyczne. Niech cię inspirują, a nie demotywują.

  1. To nie dla mnie. Jestem ZBYT NERWOWA

Cóż, to trochę podobnie jak w poprzednim przypadku – na jogę przychodzisz między innymi po to, by nauczyć się panować nad stresem, wyciszyć, wyleczyć z bezsenności, ujarzmić gonitwę myśli.

I można to zrobić na różne sposoby (patrz punkt 1). Za pomocą łagodnej, powolnej jogi regeneracyjnej, ale też w szybszym rytmie. Możesz wybrać bardziej dynamiczne tempo, jeśli uważasz, że jesteś za mało spokojna na… spokojną jogę, ale proponuję też, żebyś zrobiła eksperyment. Idź chociaż 2–3 razy na zajęcia regeneracyjne czy relaksacyjne. Być może, jeśli przez cały dzień jesteś w pośpiechu i hałasie, przyda ci się godzina czy półtorej bezruchu, ciszy i luzu. Co się stanie, kiedy sobie na chwilę odpuścisz? Sprawdzałaś to? Może okazać się, że to najlepsza rzecz, jaka mogła ci się przytrafić. W dodatku taka spokojna joga paradoksalnie dodaje energii, więc po niej możesz wrócić do swojego tempa o wiele spokojniejsza.

  1. Joga to religia

I będziesz się z niej musiała tłumaczyć księdzu lub babci. Albo będziesz musiała śpiewać mantry, kłaniać się hinduskim bogom czy posążkom Buddy i palić kadzidła. Otóż nie. Joga nie ma nic wspólnego z religią. Została wymyślona z dwóch powodów – po pierwsze, jako forma terapii dla ciała. Asany wzmacniają, uelastyczniają i przynoszą ulgę w wielu chorobach, poprawiają trawienie, układ hormonalny i podnoszą odporność, także psychiczną. Drugi powód, dla którego powstała, to przygotowanie ciała do medytacji. A konkretnie do tego, by dało się wysiedzieć w wygodnej pozycji (taka jest definicja asany) trochę dłużej. Medytacja jednak nie ma nic wspólnego z religią. Jej celem jest lepsza koncentracja, panowanie nad emocjami i niepodążanie za tym, co w jodze nazywa się „małpimi myślami”. Chodzi o te myśli, które wywołują lęki, obniżają nastrój, wkręcają nas w czarne scenariusze i generalnie nam nie służą. Tylko niektórzy nauczyciele rozpoczynają i kończą zajęcia śpiewaniem mantr. Nie zrażaj się, jeśli tego nie lubisz, tylko wybierz innego nauczyciela.

  1. to nie dla mnie. Lubię się spocić

Są takie rodzaje jogi jak ashtanga, vinyasa, bikram, power joga, że przy ćwiczeniu spocisz się na pewno. Praktyka dostarczy ci też potężną dawkę endorfin. Poza tym, jeśli będziesz chodzić na zajęcia regularnie – wyrzeźbisz ciało, schudnieszćwiczenia , wzmocnisz mięśnie, a dodatkowo czeka cię nagroda w postaci „yoga bum”, czyli „pupy joginki”. Na matę trafia dużo osób, które traktują jogę jak sport i to jest OK. Są nawet zajęcia jogi w klubach fitness dla osób, które do kalendarza wpisują jogę, ale też TBC czy spinning. Nie ma w tym nic złego.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »