Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Agnieszka Sienkiewicz o solidarności kobiet

Zdaniem Agnieszki Sienkiewicz gubi nas nieżyczliwość i bezsensowny krytycyzm, a ratują bliskie – siostrzane i przyjacielskie więzi. – Nikomu tak wiele nie zawdzięczam, jak kobietom – wyznaje. W rozmowie z Hanką Halek przekonuje, że solidarność możemy zbudować na mikrowspólnotach i zdrowym dystansie.

fot. Rafał Masłow

fot. Rafał Masłow

Jesteś ambasadorką akcji „Solidarność kobiet ma SENS”, wierzysz w to hasło?

Solidarność jest dziś słowem trudnym, mam wrażenie, że w szeroko pojętym życiu społecznym funkcjonuje raczej marnie. Bo czym ona jest? Poczuciem wspólnoty, gotowością do współpomagania, wynikającą z tego, że zgadzamy się ze sobą i łączymy. I tu tę solidarność kobiet nie do końca jestem w stanie zlokalizować, ponieważ światopogląd niektórych kobiet pozostaje zupełnie poza moją akceptacją. Nie jestem w stanie solidaryzować się na przykład z takimi osobami jak posłanka Krystyna Pawłowicz. Mało tego, jest mi za nią wstyd, i gdy słucham tego, jak źle o nas mówi i jaki brak kultury prezentuje, zaczynam być przeciwna parytetom. Uważam więc, że nie można solidaryzować się dla zasady i łączyć się z kimś jedynie dlatego, że jest kobietą.

Czyli najpierw jednak jest człowiek…

Zdecydowanie. Najpierw człowiek, potem płeć. Człowiek ludzki, życiowy, taki, który ustąpi ciężarnej miejsca w kolejce, zastąpi koleżankę w pracy, kiedy ta musi kwadrans wcześniej wyjść po dziecko do przedszkola, pomoże staruszce nieść zakupy, a na widok znajomej, która właśnie urodziła, powie: „Gratuluję”, a nie: „Ale się zapuściłaś”. I to także jest materia, nad którą warto popracować. Czasem rzucam okiem na fora internetowe i widzę, że hejt i jad to w dużej części nasza kobieca sprawka. Zastanawiam się, jak bardzo trzeba być sfrustrowaną, żeby o trzeciej nad ranem pisać: „Ale rozstępy, no żałość”. Albo: „Ta to ma brzuch”. Martwi mnie taka nieżyczliwość i bezsensowny krytycyzm. Myślę więc, że solidarności brakuje nam już w samym fundamencie, w codziennych aspektach życia. I nad tym trzeba się pochylić najpierw.

Tym bardziej że to obosieczny miecz.

Tak, ponieważ narzucając swoje racje innym kobietom, zamykamy w tej presji jednocześnie siebie. My po prostu same siebie nie lubimy. Wkręciłyśmy się w wizerunek chudej dziewczyny z wybiegu, odchudzamy się, głodujemy, a tymczasem mężczyźni takich kobiet jakoś specjalnie nie podziwiają. Pięknie mówi o nas Katarzyna Miller, używając słowa „nieukochane”. Coś w tym jest. Nasze mamy poświęcały się w życiu wszystkiemu poza sobą, może więc nie do końca umiały nam przekazać, czym jest samoakceptacja? Moja mama akurat, mimo trójki dzieci i wielu obowiązków domowych, realizowała się też zawodowo, ale do dziś nie potrafi na przykład poprosić o pomoc. Ona, herod baba, ma nagle prosić? W życiu! Tak samo jej mama i mama jej mamy… Może więc to wszystko wynika też z pewnej ewolucji feminizmu?

Strony: 1 2 3


Orange Love – nowy pakiet, nowe możliwości

„All you need is love” – śpiewali w latach 60. członkowie zespołu The Beatles. Tym hasłem Orange Polska wychodzi dziś naprzeciw potrzebom konsumentów, prezentując pakiet ...

Marcowy numer „Zwierciadła” w promocyjnej cenie!

Specjalna promocja na numer marcowy w wersji pdf: 2,90 PLN zamiast 9,99 PLN!
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI