Czego możemy nauczyć się od natury?

fot. iStock

Rośliny i zwierzęta potrafią inteligentnie zarządzać swoją energią, myśleć przyszłościowo i rozwiązywać problemy. Śnią, mają poczucie czasu i wysokie zdolności adaptacyjne. Czego jeszcze o nich nie wiemy? Czego moglibyśmy się o nich i od nich nauczyć?

reklama

Książki niemieckiego leśnika Petera Wohllebena, „Sekretne życie drzew” i „Duchowe życie zwierząt” rozchodzą się jak świeże bułeczki, choć nie są skandynawskimi kryminałami ani – mimo tytułu – ilustrowanymi bajkami dla dzieci. To pełne naukowych faktów opowieści o uczuciach. Pokazujące, że człowiek nie jest w tej materii wyjątkowy, a czasem bywa i ułomny. Oraz że warto nie tylko dbać o przyrodę, ale też brać z niej przykład.

Kwestia sympatii

Na przykład przyjaźń. Drzewa są w stanie okazywać sobie troskę, oferować pomoc i wsparcie – przekonuje Wohllebena. Kiedy któryś z ich towarzyszy słabnie, dożywiają go, pompując korzeniami roztwór cukrów. Zdarza się nawet, że w ten sposób utrzymują przy życiu prastare pniaki, które bez zasilania dawno by już zmurszały. Zaprzyjaźnione drzewa starają się też nie wytwarzać od strony sprzymierzeńca zbyt grubych konarów. Takie bliskie relacje da się jednak zaobserwować głównie w lasach naturalnych. Niektóre osobniki są tak mocno splecione pod ziemią, że nawet umierają razem.

Te zależności szczególnie widać wśród buków. W lasach bukowych, w które się nie ingeruje, drzewa wyraźnie dostrajają się do siebie. Osiągają tę samą produktywność, wyrównują swoje słabe i mocne strony. Wszystko poprzez korzenie. To tam zachodzi wymiana. Dawanie i branie. Drzewa w lasach gospodarczych raczej nie łączą się w sieci – sadzenie uszkadza ich system korzeniowy. Zwykle zostają samotnikami, ich życie jest dużo trudniejsze. W lasach przerzedzanych (często w dobrej wierze) drzewa gubią się, zaczynają działać chaotycznie. Tak już mają – są istotami społecznymi, dbają o całość, o ekosystem. Wiedzą, że nikt nie jest samowystarczalny. Że różnorodność to gwarancja większej stabilizacji. Że lepiej trzymać się razem.

Lasy, podobnie jak mrowiska, to swoiste superorganizmy, rządzące się swoimi prawami. Każdy członek takiej społeczności jest cenny, zasługuje na szacunek i pomoc. Podobnie rzecz przedstawia się chociażby w stadzie słoni. Wsparcie, solidarność, empatia – rośliny i zwierzęta mogą nie znać tych pojęć. Ale wiedzą, jak to się robi. I że ma to sens.
Peter Wohlleben idzie krok dalej, mówi o altruizmie zwierząt. Takie sikorki bogatki na przykład. Kiedy zbliża się wróg, pierwsza, która zauważy niebezpieczeństwo, wydaje okrzyk – ostrzega towarzyszki. W ten sposób ściąga na siebie uwagę napastnika, naraża się więc na szczególne niebezpieczeństwo. Albo południowoamerykańskie nietoperze. Choć z trudem zdobywają pożywienie, dokarmiają wyssaną krwią inne, niekoniecznie spokrewnione, osobniki. Skąd ta wspaniałomyślność? Prawdopodobnie liczą na odwzajemnienie przysługi w trudnych chwilach – można więc uznać, że jest w tym odrobina egoizmu. Ale też że są zorientowane przyszłościowo (podobnie jak wiewiórki, robiące zapasy na zimę). Że mają pewną świadomość, wolność wyboru. A nawet charakter.

Ten ostatni da się zaobserwować również u drzew. I to on – zdaniem Wohllebena – decyduje o tym, że z dwóch sąsiadujących ze sobą roślin jedna decyduje się zrzucić liście, a druga przedłuża okres wegetacji. To drzewo, które się spieszy, jest bardziej bojaźliwe albo: rozsądniejsze. Drugie ryzykuje i zieleni się dłużej, by po brzegi napełnić swoje zbiorniki.

Mądre bestie

Kolejne odkrycie – rośliny się komunikują. Najczęściej za pomocą sygnałów chemicznych i drgań, zapachów, trzasków. Ale to nie wszystko, zdaniem Petera Wohllebena drzewa potrafią liczyć! Gdy nadchodzi wiosna, dopiero po upływie określonej liczby ciepłych dni uznają, że sytuacja jest bezpieczna i można wypuszczać nowe liście. Biorą też pod uwagę długość dnia, co oznacza, że dysponują czymś w rodzaju wzroku. Włoski neurobiolog roślinny, Stefano Mancuso, potwierdza: rośliny widzą. – Weźmy przypadek boquili, rosnącej w Chile i mającej niezwykłe umiejętności mimetyczne. Jej liście upodabniają się do drzewa, po którym się wspina, zmieniają morfologię, kolor, konsystencję. A żeby coś naśladować, trzeba to najpierw poznać… Włoch porównuje zakończenia korzeni z neuronami. Roślina może mieć takich neuronów miliony – wygląda na to, że korzeń stanowi coś w rodzaju jej umysłu. Wzrastając, eksplorując teren, te roślinne „nerwy” omijają przeszkody, co oznacza, że muszą je „dostrzegać”.

Zarówno rośliny, jak i zwierzęta uczą się na błędach, wyciągają wnioski. Mają więc coś w rodzaju pamięci. Podczas przeprowadzonego w Bochum szkolenia gołębi okazało się, że są one w stanie rozróżnić 725 obrazów z abstrakcyjnymi wzorami! Zmysły? U roślin odkryto ich kilkanaście (o ile za zmysły uznać można zdolność mierzenia wilgotności czy pola elektromagnetycznego). Drzewa mają zmysł smaku– potrafią rozpoznać ślinę nieproszonego gościa (i wydzielać specjalnie dobrane substancje zapachowe, żeby go odstraszyć). W przypadku zwierząt mówi się nawet o szóstym zmyśle. Nadajniki GPS, w jakie w 2011 roku badacz Martin Wikelski wyposażył stado kóz pod Etną, odnotowały, że w niektóre dni kozy biegały nerwowo i próbowały się ukryć. Kilka godzin później następował większy wybuch wulkanu. Zwierzęta potrafią też przewidzieć (krótkoterminowo) pogodę, a nawet własną śmierć. Wreszcie: mają samoświadomość. Skąd to wiemy? Z testu lustra. Swój obraz rozpoznają w nim małpy człekokształtne, delfiny, słonie, ptaki z rodziny krukowatych, ale też świnie.

Nie tylko Koko

Wohlleben zwraca uwagę, że niektóre zwierzęta mają umiejętność uczenia się języka ludzi. Najbardziej spektakularny przykład to gorylica imieniem Koko, która po przejściu odpowiedniego szkolenia przyswoiła ponad tysiąc znaków i ponad dwa tysiące słów w języku angielskim. Inne małpy poddane szkoleniu dowiodły, że Koko nie jest wyjątkiem. Czy jednak nie byłoby prościej, gdybyśmy to my zaczęli uczyć się języka zwierząt?
– pyta przyrodnik. Może. Ale i bez tego widzimy, co przeżywają. Jesteśmy w stanie rozpoznać ich emocje. Bo mają znacznie bogatsze życie wewnętrzne, niż mogłoby się wydawać.

Strach – to oczywiste, działa na poziomie instynktu. Ale trudno nie zauważyć, że zwierzęta potrafią odczuwać radość, wdzięczność, zazdrość. Przeżywać żałobę. Nieobce są im też współczucie, wstyd, żal i skrucha. A nawet takie „pojęcie” jak poczucie sprawiedliwości. Spróbuj oszukać psa, złamać reguły gry, których go wcześniej nauczysz – możesz być pewna, że się oburzy, obrazi, odmówi współpracy.

Porządek rzeczy jest niepodważalny: ze wszystkimi swoimi zdolnościami i zasobami zarówno rośliny, jak i zwierzęta są nam podporządkowane. Służą nam. Co nie znaczy, że nie mogą nas czegoś nauczyć. A przynajmniej zasługują na szacunek z naszej strony. Na początek wystarczyłoby, gdybyśmy częściej okazywali im niektóre z wyżej wymienionych uczuć. Na przykład wdzięczność i empatię. I nie przeszkadzali im żyć i być sobą.

Czego możemy się nauczyć, obserwując zwierzęta

Miłości. Zwierzę nie jest zainteresowane, kim jesteś i co osiągnęłaś. Kocha cię i już. Jest wierne, wdzięczne, oddane. Nie chowa urazy, natychmiast wybacza.

Pozytywnego nastawienia. Zwierzęta odznaczają się dużymi zasobami energii i optymizmu. Nie popadają w przygnębienie z powodu brzydkiej pogody czy popełnionych błędów.

Autentyczności. Swobodnie wyrażają swoją osobowość, nie próbują być kimś innym, niż są. Działają instynktownie, nie przejmując się, czy dobrze wypadną.

Życia w teraźniejszości. Zwierzęta nie roztrząsają przeszłości i nie martwią się o przyszłość. Są skupione na tym, co robią w danej chwili.

Zabawy. Nie tracą z wiekiem chęci do zabawy – w ich świecie z tego się nie wyrasta. Lubią się bawić i nie wstydzą się tego.

Akceptacji. Zwierzęta nie przejmują się tym, jak wyglądają, akceptują swoje ciało, siebie i innych. Nie oceniają.

Relaksu. Rzadko przeżywają stres, a jeśli już go doświadczą, potrafią się szybko otrząsnąć – dosłownie. Chyba że doznają okrucieństw ze strony człowieka…

Wolności. Zwierzęta wolne są od uwarunkowań, przekonań i etykietek. Nie przejmują się tym, co wypada i co ludzie powiedzą.

Współpracy, pracy zespołowej. Weźmy mrówki i pszczoły: potrafią pracować z zapałem przez cały dzień dla dobra wspólnoty.

Wytrwałości. Kiedy zwierzę czegoś chce, zabiega o to, aż dopnie swego. Nie przejmuje się porażką i odmową. Wystarczy przyjrzeć się pająkowi, który odbudowuje pajęczynę po tym, jak została zniszczona.

Prostoty. Zwierzęta nie potrzebują wiele do szczęścia: jedzenia, schronienia, seksu. Możemy nauczyć się od nich doceniać to, co mamy.

Miłości i szacunku wobec natury. Wszystkie zwierzęta są głęboko związane ze środowiskiem, w którym się rodzą. Człowiek to jedyny gatunek występujący przeciwko planecie, która oferuje mu gościnność.

Źródło: włoskie stowarzyszenie wegan Animal Vibe

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »