Czy gadżety pomagają zacząć biegać?

123rf.com

Chcę zacząć biegać. Czy jest mi potrzebny zegarek z GPS-em? Są takie drogie!”. Jak się domyślasz, moja odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie, nie jest Ci potrzebny zegarek z GPS-em. „Ale chciałabym wiedzieć, ile kilometrów przebiegłam i z jaką prędkością”.

reklama

Na początku jednak liczy się czas, przez jaki biegasz (na przykład wiesz, że cały Twój trening marszobiegowy ma trwać 45 minut), a nie liczba pokonanych kilometrów czy tempo – tak przynajmniej twierdzą wszyscy trenerzy, których pytałam o zdanie.

Rozumiem jednak, że śledzenie postępów już od pierwszych dni może być dobrą motywacją. Jeśli od samego początku chcesz podglądać swoje dokonania, możesz poszukać aplikacji, która spełni Twoje oczekiwania. Wybór dzisiaj jest ogromny, a smartfona każdy ma.

Ja na pierwsze treningi wychodziłam z zegarkiem zaopatrzonym w pulsometr, który kupiłam sobie kiedyś do treningów siłowych. Nie zwracałam uwagi na tempo, nie liczyłam kilometrów (pewnie gdybym mogła, tobym liczyła, ale mój zegarek po prostu nie miał GPS-a). Zależało mi na tym, by z treningu na trening wydłużać odcinki biegowe, które przerywałam marszem, lub wracać do domu o kilka minut później niż poprzednio. Kochałam tę wolność, przestrzeń, jaką dawało mi bieganie, i nie chciałam wrzucać tego wszystkiego w tabelki, mierzyć z każdej możliwej strony. Takie było moje podejście. Znam jednak wiele osób, które już od pierwszych treningów chcą wszystko dokładnie monitorować– i słusznie, dzięki temu bowiem łatwiej jest robić postępy. Ja na początku po prostu chciałam wyjść pobiegać, nic więcej. Ochota na starty w zawodach, lepsze wyniki czy nowe życiówki przyszła dużo później.

W zegarek z GPS-em wyposażyłam się przed pierwszym maratonem. Miałam już na swoim koncie starty w zawodach na krótszych dystansach, gdzie po prostu biegałam na samopoczucie, od czasu do czasu zerkając na ekran telefonu (wiem, totalny obciach!), bo na tym etapie już chciałam znać swoje tempo. Owszem, zegarek z GPS-em ułatwiłby mi życie, ale nadal uważam, że nie jest niezbędny nawet na pierwsze starty w zawodach, nie mówiąc już o pierwszych treningach. Po prostu zacznij biegać, czerp przyjemność z każdego treningu, obserwuj, jak z dnia na dzień poprawia się Twoja kondycja, i ciesz się tym. To fantastyczne uczucie, kiedy mkniesz ulicami miasta i czujesz tę wolność: możesz wyjść na trening o dowolnej porze, bo nie ograniczają Cię godziny otwarcia klubu czy harmonogram zajęć, i biec, dokąd tylko zechcesz. Warto się tym upajać na początku i nie myśleć za dużo o zegarkach, aplikacjach, tabelkach. Kiedy polubisz ten sport i poczujesz, że chcesz biegać szybciej i dłużej, monitorować postępy, startować w zawodach, to zacznij kupować gadżety, lepsze buty i ubrania, które sprawią, że każdy trening będzie bardziej komfortowy i wydajniejszy.

Dziś zegarek z GPS-em uważam za potrzebny gadżet i rzadko kiedy ruszam się bez niego z domu. Ale nie jest potrzebny do tego, by zacząć biegać! Najpierw dobrze jest mieć w ogóle jakikolwiek zegarek, by mierzyć odcinki w czasie marszobiegów (ile czasu biegniesz, ile czasu maszerujesz, ale o tym więcej za chwilę). Dobrym rozwiązaniem dla początkujących biegaczy będzie pulsometr, który pozwoli kontrolować tętno. Dzięki temu będziesz wiedzieć, czy nie biegasz zbyt szybko względem tego, ile w danej chwili jest w stanie wydusić z siebie Twój organizm.

Fragment pochodzi z książki „Zakochaj się w bieganiu!”, Anna Szczypczyńska, Wydawnictwo Sensus 2017, s. 216