Czytanie e-booków

fot.123rf

Księgarze narzekają, że spada czytelnictwo, a jednak systematycznie rośnie liczba użytkowników e-booków. Trwa niewypowiedziany spór o to, co lepsze: książka papierowa czy elektroniczna? A może ważne jest, że w ogóle jeszcze sięgamy po słowo pisane?
Zanim znajdziemy odpowiedź na każde z tych pytań, warto – jak twierdzi socjolog dr Tomasz Sobierajski, rozróżnić czytanie od czytania książek. Dlaczego to takie ważne? – Po pierwsze dlatego, że to nieprawda, że ludzie czytają coraz mniej – zauważa ekspert. – Wskutek rozwoju mediów elektronicznych, mnogości treści na portalach informacyjnych oraz egalitarności tego medium – dostęp do treści pisanych stał się powszechny. Są to zazwyczaj krótkie, nieskomplikowane informacje, niemniej bombardują nas ze wszystkich stron.

reklama

Jak twierdzi dr Tomasz Sobierajski, w kwestii czytelnictwa książek sprawa jest jeszcze bardziej zagmatwana: – Od wielu lat słyszy się głosy o spadku czytelnictwa w Polsce przy jednoczesnym zwiększającym się z roku na rok wpływie rynku księgarskiego ze sprzedaży książek. To utyskiwanie to w głównej mierze próba zwiększenia sprzedaży, bo wydawcy już dawno przestali postrzegać książkę jako wartość. Dla nich to produkt, taki sam jak proszek do prania.

Zdaniem socjologa, tak jak nie zmusi się ludzi do tego, żeby masowo chodzili do teatrów, tak nie zmusi się ich również do tego, żeby czytali książki: – Elitarność – a tak należałoby postrzegać regularne czytanie książek – nie odnosi się do statusu materialnego ani zawodowego. Rynek księgarski liczył przez chwilę na zwiększenie dochodów po wprowadzeniu e-czytników, dzięki którym mogła wzrosnąć sprzedaż e-booków. Nadzieje jednak okazały się płonne. Jak pokazują wyniki badań, e-czytelników jest 3–5 proc. z ogółu wszystkich, którzy czytają książki. To nisza, która w żaden sposób nie jest w stanie zagrozić książce „analogowej”.

Na razie rzeczywiście nie, ale czy podobnie nie było ze wszystkimi technicznymi nowinkami? W grę wchodzi nie tylko elitarność czytania książek, ale także posiadania czytników czy tabletów, a to wciąż dla wielu kosztowne i niedostępne urządzenia, choć z pewnością będą tanieć, a co za tym idzie, bardziej się upowszechniać. Poza tym niektórzy cenią sobie e-książki jeszcze z innych powodów: – Książkę, którą chciałbym przeczytać, lubię mieć dostępną w ciągu minuty – mawia mój osobisty mąż. I rzeczywiście, ma spory księgozbiór na swoim tablecie, co bardzo przydaje się nie tylko podczas podróży (biblioteka tam, gdzie ty, i ważąca tyle co tablet). Trochę się martwię o jego oczy, ale z drugiej strony, czy siedząc nad książkami tradycyjnymi, ale np. w złym świetle, też nie nadużywamy wzroku?

Zalety i wady

Wybrałam się niedawno w sześciogodzinną podróż pociągiem. Co w takiej sytuacji robić? Czytać! Ale po godzinie czy dwóch ślęczenia nad książkami zakupionymi na tablet poddałam się. Co w przypadku książki tradycyjnej raczej mi się nigdy nie zdarzało. Zatem jeśli już e-czytać, to najlepiej na e-czytnikach, które wykorzystują technologię e-papieru. Czyli czego? Produktu zbliżonego do tradycyjnego papieru. I choć na razie nie dorównuje on tradycyjnej kartce drukowanej, to jest do niej bardziej zbliżony niż teksty publikowane np. na stronach w Internecie. Dlaczego? Najprościej rzecz ujmując, dlatego że papier (także technologia e-papier) odbija światło, a monitor komputera je emituje. Kontrast, który uzyskano w technologii e-papieru, jest bardzo wysoki, porównywalny z zadrukowaną kartką papieru, co kolosalnie wpływa na komfort czytania. Dodatkowymi atutami monitorów wyposażonych w e-papier jest to, że nie migają i nie świecą, ich ekrany nie emitują bowiem światła. Czytamy wtedy w świetle odbitym, tak jak tradycyjną książkę czy gazetę. Ale to wciąż nie to samo.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »