Kreatywność bez konserwantów

Surowym kształtem, oszczędnością barw i bogactwem tekstur skłonił do powrotu na pierwotne tory architektury niejeden umysł. Zachwycał w Szwajcarii czy Liechtensteinie, by w końcu trafić do Polski. Konsekwencja twórcza i minimalizm sprawiły, że to właśnie jego propozycja wygrała z ponad setką innych w konkursie na projekt budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Christian Kerez jest szwajcarskim architektem o kosmopolitycznym umyśle. Pula zrealizowanych przez niego projektów nie jest duża, jednak każdy z nich zyskał międzynarodowy rozgłos. Jego nazwisko wymienia się obok Nishizawy czy Sejimy, reprezentantów nowej fali w architekturze. Miarą sukcesu Kereza jest monograficzne wydanie biblii architektury – czasopisma „El Croquis” – poświęcone właśnie jemu. Unikanie gadżeciarstwa i konsekwencja w holistycznej wizji projektu pozwalają mu z miejsca pozornie przytłaczającego stworzyć przestrzeń ustronną, przepełniającą poczuciem wolności. Kerez redukuje niepotrzebne elementy rzeczywistości, stawia na prostotę, wydobywa piękno z rzeczy najprostszych i akcentuje ich użyteczność.

reklama

Świet(l)ne gry i zabawy

Przestrzeń z minimum przedmiotów – to istota twórczości Kereza. Zamiast pstrokacizny, przytłaczających tekstur i kiczu – biel, kamień, surowe materiały i innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne. Treść płynie z wnętrza. Redukcja pozwala wydobyć prawdziwy charakter miejsca, które Kerez chce pokazać – i do tego architekt konsekwentnie dąży. Doświadczenie zdobyte wcześniej, gdy dorabiał, fotografując budowle dla architektów, zaowocowało doskonałym wyczuciem światła. Teraz jest ono jednym z jego największych atutów. Jak sam przyznaje, żeby w pełni wyczuć konstrukcję, tworzy duże makiety i poddaje je działaniu sztucznego światła, a potem wynosi na zewnątrz, by sprawdzić, jak projekt zachowa się w naturalnym oświetleniu.

W domu z betonu i… szkła

W swojej karierze zawodowej Kerez zajmował się projektowaniem zarówno budynków mieszkalnych, jak i kompleksów szkolnych. Z jego pracowni wyszedł także projekt Muzeum Sztuki w Vaduz. Najnowsze osiągnięcie Szwajcara to ośrodek edukacyjny z salą gimnastyczną w dzielnicy Leutschenbach w Zurychu, modelowy przykład wizji Kereza. Tworząc ten projekt, połączył ze sobą cztery charakterystyczne dla siebie elementy: umiar, kontrolowaną zachowawczość, beton i szkło. Całość przypomina sterylny kompleks laboratoryjny, zamknięty w przeszklonej bryle. Trafnym i oszczędnym rozwiązaniem okazało się to, że szkoła, zamiast rozlewać się po okolicy, wzmocniona stalowymi podporami pnie się w górę. Lekcje w tak awangardowym budynku odbywać się będą w salach odgrodzonych matowym szkłem, a gimnastyka – w całkowicie przeszklonej kondygnacji wieńczącej budynek.

Co z tą Warszawą?

Mimo wielu głosów sprzeciwu, zarzucających Kerezowi skrajną prostotę trącącą nijakością i brak pomysłu na budowlę, do której nie trzeba wchodzić, by się nią zachwycać (jak ma to miejsce np. w muzeum w Bilbao), to właśnie według jego wizji zostanie zbudowane Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Kerez, chcąc uniknąć starcia tytanów i niepotrzebnego chaosu architektonicznego, nie tworzył konkurencji dla Pałacu Kultury i Nauki, a podjął się próby reinterpretacji tej przestrzeni. To niekontrastująca z otoczeniem propozycja zrozumienia przeszłości na nowo. U podstaw motywacji Kereza leży zamiłowanie nie tyle do obiektów objętych historycznym kultem, ile do miejsc niezauważalnych, codziennych, jak istniejący od zawsze mały sklep za rogiem. Kerez skonstruował swój projekt tak, by nie zakłócić tych drobnych symboli wpisanych w klimat Warszawy. Przygotował dla miasta projekt na miarę przyszłości, daleki od ekstrawagancji, bez efekciarskiego naśladownictwa trendów, dzięki czemu budynek jest uniwersalny – nie ma ryzyka, że za kilkadziesiąt lat będzie postrzegany jako realizacja niekontrolowanego kiczu. Projektując warszawskie muzeum, Kerez pozostał wierny bieli, przestrzenności i umiarkowaniu. Oprócz siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej w budynku będą dwie sceny Teatru Rozmaitości, księgarnie, sale audytoryjne, biblioteka, centrum edukacyjne oraz dwie restauracje i kawiarnia. Tak żywy, prospołeczny wymiar projektu jest odpowiedzią na potrzeby odbiorcy, który przestaje być bierny, a staje się czynnym użytkownikiem sztuki. W najbliższych latach będziemy mieli szansę się przekonać, co wyrośnie na ponad 30 000 mkw. i na ile sprawdzi się zamysł Kereza co do funkcjonalności tego miejsca.

Artykuł ukazał się w magazynie „Dekoratorium” (nr 3/2011)