Sposoby na powiększenie pokoju bez zmiany metrażu

Chcemy pozbyć się wrażenia ciasnoty i poczuć powiew przestrzeni w pokoju, który wydaje się zbyt mały? Nie musimy zatrudniać projektantów wnętrz ani burzyć ścian. Wystarczy odświeżyć mieszkanie. Oto triki, by z małego zrobić duże.
Wrażenie przestrzenności (czyli to, czego potrzebuje oko, by mózg poczuł się lepiej) najłatwiej osiągnąć przy zastosowaniu odpowiednich kolorów farb. Jasnych, ponieważ ciemne zmniejszają optycznie przestrzeń – brązowy sufit będzie nas „dociskał” wrażeniem, że znajduje się niżej niż w rzeczywistości. Świetliste, chłodne kolory – zastosowane na równoległych do siebie powierzchniach (np. ścianach) – jakby oddalą je od siebie. I analogicznie: ciepłe barwy, oranże, czerwienie przybliżają. Na pewno zrobi się przytulniej i … ciaśniej.

reklama

Eksperymentując z przestrzenią, sięgnijmy najpierw po biel, która „rozlana” jak mleko na dużych powierzchniach odbija wpadające do wnętrza światło i zaciera kontury pomieszczenia. Z podobnym zabiegiem mogli spotkać się ci, którzy wynajmowali „obszerną” trzydziestometrową kawalerkę. Sam przemieszkałem trzy lata w klitce, gdzie nawet meble były białe (proste, drewniane). W tym wypadku wystarczyło dodać trochę błękitu, wieszając odpowiednie zdjęcie czy plakat, by poczuć powiew stylu New England. Jak działa biel akcentami błękitu, możemy przekonać się chociażby w ciekawym sklepiku A&A Bath należącym do aktorek: Agnieszki Suchory i Agnieszki Turosieńskiej. Ma niecałe 40 m, ale wydaje się, że hula w nim wiatr.

Tapety – gra wzorami

Zasada jasnych odcieni sprawdziłaby się i tutaj, lecz najczęściej wybieramy wzorzyste tapety. Pamiętajmy w takim razie, że modne duże ornamenty w stylu glamour (rośliny lub motywy twarzy z portretów Fornasettiego) niechybnie… zabiorą nam przestrzeń. Zdominują ją i przytłoczą. Chyba, że potraktujemy je jak duży obraz i nie będziemy wyklejać tapetą ścian od podłogi do sufitu, a obramujemy ją z każdej strony pasem bieli. W niektórych przypadkach wystarczy bardzo wysoka biała listwa przypodłogowa i podobne odcięcie od sufitu, np. sztukaterią. Skoro jesteśmy przy pionach i poziomach, amatorom tapet pasiastych, powszechnie stosowanych w butikowych hotelach, przypominam, że pionowy układ pasów podwyższy optycznie wnętrze, natomiast poziomy – poszerzy je. Im grubsze pasy, tym efekt wyraźniejszy.

Jeśli ktoś woli wnętrza nowoczesne, to polecam drobne mozaikowe wzory, które postrzegamy jako trójwymiarową abstrakcję. Świetnie sprawdzą się też modne fototapety, wyglądające jak zdjęcia powiększone do gigantycznych rozmiarów. Zwłaszcza te z wyraźnie zarysowaną perspektywą (liniami zbiegającymi się w oddali, jak gdybyśmy patrzyli w dal). W jednym z maleńkich mieszkań widziałem naklejony na ścianę przedpokoju motyw paryskiej ulicy. Został podkreślony fragmentem autentycznego granitowego bruku wbudowanego w drewniane panele podłogowe i szafą przypominającą słup ogłoszeniowy. Ale obyłoby się bez tych dodatków, ponieważ i tak chciałem ruszyć tą uliczką albo przynajmniej dojrzeć to, co jest na jej końcu.

Meble – niskie i z połyskiem

Rozwiązaniem uniwersalnym są niskie, proste, modułowe kubiki, ustawione w linii. Zapomnijmy o szafach. Chyba, że będą wyrastać z podłogi i sięgać sufitu, a dodatkowo pomalujemy je połyskującym lakierem. Wtedy w ich frontach odbije się wnętrze mieszkania lub – jeszcze lepiej – widok za oknem.

Wyobraźmy sobie nieduży salon z linią takich właśnie mebli wzdłuż oświetlonej od góry jasnej ściany. W pobliżu znajduje się rozłożysta modułowa jasnoszara kanapa. Za nią – okna z zasłonami, które zwisają z sufitu i kładą się na podłodze. Właśnie z sufitu a nie znad samego okna (w końcu chodzi o wrażenie wysokości). Tak najczęściej prezentuje się salon w nowoczesnym apartamentowcu, czyli bardziej eleganckim bloku. Salon, który nigdy nie jest taki duży, na jaki wygląda.