22 września samochód ma wolne!

123RF.com

Wychodzisz rano z domu, wsiadasz do samochodu… Nie, wróć, nie do samochodu, a na rower. Albo bierzesz rolki. A może nawet dasz się namówić na wyprawę do pracy na piechotę? Takie w każdym razie były zamiary twórców Europejskiego Dnia bez Samochodu.

reklama


Idea narodziła się we Francji w 1998 roku. Polacy przejęli ją kilka lat później – w 2002 roku. I tak od dziewięciu lat 22 września wszyscy władający naszym kontynentem – od wójtów i burmistrzów po prezydentów czy kanclerzy – włączają się do akcji i namawiają nas na to, by przynajmniej raz w roku rozstać się z autem. I choć dla niektórych pomysł taki to ciągle coś, co trudno sobie wyobrazić, doświadczenie innych państw mówi, że to jednak działa. Bo od czegoś trzeba zacząć. Może kiedy okaże się, że jeden taki dzień udało się przeżyć bez problemu, a nawet są pewne plusy – jak na przykład uniknięcie koszmaru szukania miejsca do parkowania czy stania w gigantycznych korkach – wielu z nas zdecyduje się wziąć rozwód z samochodem na dłużej? Choć właściwie na rozwód nie namawiamy – wystarczy czasowa separacja. Przyniesie ona korzyści nam wszystkim. Nawet jedna rura wdechowa mniej, choć odrobinę mniejsze korki, główne ulice miast niezastawione parkującymi rozpaczliwie w każdym wolnym miejscu autami…

Organizatorzy akcji stosują „przynęty”. Na przykład autobus czy tramwaj za darmo (oczywiście tylko 22 września). Warunek jest jeden: musisz mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu. W Krakowie dodatkowe atrakcje: przegląd roweru będzie można zrobić za złotówkę. A także od ręki zdawać egzamin na kartę rowerową.

Tymczasem kilka miast (Wrocław, Poznań, Gdańsk, Kraków) planuje podnieść świadomość ekologiczną mieszkańców za pomocą zarządzenia i wyrzucić samochody ze ścisłego centrum. Na pewno wyjdzie nam to na zdrowie.