Na ratunek pszczołom

123RF.com

Przerażeni są pszczelarze i ekolodzy. Wyszli nawet ostatnio na ulice Warszawy, żeby to przerażenie zamanifestować. Bo giną pszczoły.
Właściwie powinniśmy być co najmniej zaniepokojeni i my, bo śmierć pszczół to nie tylko brak miodu. Owady te zapylają aż 78 procent roślin na całym świecie! Wyobraźmy sobie teraz, że ich zabraknie… Co się stanie z owocami, z wszystkimi prawie właściwie uprawami? „„Gdy zginie ostatnia pszczoła, ludzkości zostaną tylko cztery lata życia” – takie hasło wypisane było na kamizelkach demonstrantów. Ale to nie oni są autorami – te słowa wypowiedział Albert Einstein. Na razie do tak dramatycznego scenariusza jeszcze daleko, ale eksperci są zdania, że między innymi od pszczół zależy bezpieczeństwo żywnościowe Unii Europejskiej.

reklama

Zmniejszanie się liczby pszczół (o szacunku, jaki do nich mamy, świadczy też fakt, że to jedyne zwierzę, które w naszym słowniku „umiera”, a nie „zdycha”) pszczelarze i naukowcy obserwują już od lat 60. zeszłego stulecia. Dlaczego tak się dzieje? Nie do końca wiadomo. Oczywiście głównym oskarżonym, jak zawsze w takich sytuacjach, jest cywilizacja. Chemia, której używamy w rolnictwie, szczególnie środki ochrony roślin typu neonikotynoidy, coraz bardziej zanieczyszczone środowisko naturalne… Ale nie tylko. W Stanach Zjednoczonych uczeni odkryli tajemniczego pasożyta nękającego te owady – zaatakowane nim traciły orientację i nie były w stanie same wrócić do ula. No i zmiany klimatyczne – coraz częściej pszczoły nie przeżywają zimy.

Niektórzy, przede wszystkim ekolodzy, uważają, że uprawy GMO to kolejne zagrożenie dla pszczelego rodu. Nie ma jeszcze co prawda dokładnych badań potwierdzających tę tezę, ale u nas na wszelki wypadek genetycznie modyfikowanej kukurydzy się nie uprawia.

Minister rolnictwa twierdzi też, że w Polsce pszczelego problemu raczej nie ma – w ciągu ostatnich kilku lat liczba tych owadów wzrosła. Ale to sprawy nie załatwia. W innych krajach Unii (nie mówiąc już o USA, gdzie jest wręcz dramatycznie) panuje niestety przeciwna tendencja.

Co można zrobić? Sadzić kwiaty! Na balkonie, w ogrodzie, na rabatkach przy domu. Im dłużej są tam pachnące i kolorowe kwiaty, tym dla pszczół lepiej. Jeśli mamy ogród, zadbajmy o to, by zostawić w nim dziki zakątek – tam chętnie wprowadzą się pszczoły i trzmiele. Możemy też z niemalowanych i nieimpregnowanych desek zrobić tam domek dla trzmiela. Powodzenia.