Nosorożce zagrożone

123RF.com

Jest ich coraz mniej. W tym roku w parkach narodowych Republiki Południowej Afryki padł kolejny niewesoły rekord – kłusownicy zabili tam 341 nosorożców.
A wszystko przez rogi. W Azji popyt na nie od lat jest ogromny. Wykorzystuje się je w tradycyjnej ludowej medycynie, cieszą się także wielką, choć całkowicie niezasłużoną sławą afrodyzjaku. Tymczasem rogi nosorożców – i tych najrzadszych, czarnych, i bardziej popularnych białych – zbudowane są gównie z keratyny, tej samej, którą znajdziemy w naszych paznokciach. Z głęboką wiarą w cudowne właściwości rogów nie walczą, rzecz jasna, ci, którzy czerpią z niej zyski. Rzeź zwierząt zatem trwa. Przy tym mordowanie nosorożców odbywa się w sposób bestialski – zwierzę się usypia albo obezwładnia, a potem odpiłowuje mu róg i porzuca. Nosorożec wykrwawia się na śmierć. Władze rezerwatów są bezsilne – kłusownictwo to od lat ich problem numer jeden.

reklama

Może dlatego w Parku Narodowym Krugera powstał pomysł, by rogi zwierząt nasączać substancją trującą dla ludzi (ma ona wywoływać bóle głowy i konwulsje), przy czym samym właścicielom rogów, czyli nosorożcom, nie wyrządza żadnej krzywdy. Tak „doprawiony” róg łatwo będzie wykryć – ma on, nawet po sproszkowaniu, podczas prześwietlania skanerem na lotnisku świecić na różowo. Czy takie działania odniosą skutek – nie wiadomo. Jeśli tak, będzie to prawdopodobnie oznaczać zwiększone kłusownictwo w krajach, gdzie się z nim nie walczy…