Park miejski -jak się zachować?

Park miejski
commons.wikimedia/fot.Alina Zienowicz

Dla wielu osób park miejski jest jedyną okazją do obcowania z naturą. Od tego, jak traktujemy tę oazę zieleni i jak się zachowujemy zachowujemy, zależy, czy skorzystamy z chwili oddechu w codziennym zapędzeniu.
Parków nie traktujemy często jako miejsc szczególnie atrakcyjnych, bo przebiegamy przez nie w pośpiechu. A szkoda! Warto przynajmniej raz na jakiś czas wybrać się do parku miejskiego z botanikiem. Przy okazji takiej wycieczki dowiemy się na przykład, jak wygląda cykuta albo magiczny grzyb, który złośliwe żony podawały mężom, żeby dłużej cierpieli na syndrom dnia następnego, czyli popularny kac.

Drzew, roślin, w tym także trawy, nie wolno niszczyć – nie należy łamać ani nadłamywać gałęzi, wykopywać ani zrywać kwiatów z klombów. Ale lepiej też niczego sadzić. Pomimo naszych najlepszych intencji roślina „zaimportowana” – np. drzewko bożonarodzeniowe – albo uschnie, albo zaburzy miejscowy ekosystem.

Ochronie podlegają też elementy małej architektury – czyli ogrodzeń, altanek i ławek, a także urządzeń sportowych czy wyposażenia placów zabaw. Za ich uszkodzenie możemy zostać ukarani grzywną do 500 zł. Mandat grozi nam również za picie alkoholu poza wyznaczonymi do tego celu kawiarnianymi ogródkami.

W pozostałych kwestiach reguły ustalają zarządzający parkiem miejskim. Dlatego pomimo naszej niechęci do czytania instrukcji, warto zatrzymać się przy tablicy z regulaminem parku, do którego wchodzimy.

W wielu miejscach są już wyznaczone miejsca, gdzie spokojnie możemy się poopalać na kocu albo leżaku. Przy czym obowiązują nas normy obyczajowe podobne, jak na kąpielisku, czyli odpada topless (w skrajnych przypadkach, jeśli ktoś zgłosi taki incydent do straży miejskiej, to możemy mieć nieprzyjemności) i dzienna bielizna (kwestia estetyki).