Więzienie za maść tygrysią

123Rf.com

Osoby o słabszych nerwach proszone są o nieczytanie, rzecz jest bowiem nieco makabryczna. Chodzi mianowicie o maść tygrysią w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zrobioną z tygrysa. Gotowanego.
Na tym procederze przyłapana została właścicielka jednej z restauracji w Hanoi. Gotowała 150-kilogramowego tygrysa pochodzącego z nielegalnego handlu. Jak go kupiła, nie wiadomo, wiadomo, że zapłaciła całkiem sporo: 8500 dolarów. Ale to naprawdę nic w porównaniu z przewidywanymi zyskami. Bo maść z kości tego zwierzęcia to jeden z droższych specyfików medycyny tradycyjnej – za 100 gramów płaci się 1000 dolarów. Działanie ma podobno przeciwbólowe, ale przypisuje się jej też masę innych „cudownych” właściwości.

reklama

Przedsiębiorcza restauratorka jest, jeśli chodzi o tygrysy, recydywistką. Kilka lat temu skazana została za to samo na 1,5 r. więzienia, teraz grożą jej 3 lata. Tygrysy są bowiem pod ścisłą ochroną jako gatunek zagrożony wyginięciem. Jest jednak nadzieja, że to się zmieni. W listopadzie 2010 roku (według chińskiej astrologii był to Rok Tygrysa) w Petersburgu odbyła się zorganizowana przez WWF konferencja. Brali w niej udział przedstawiciele wszystkich 13 państw, na terenie których żyją te gigantyczne koty. Zaplanowano strategię pozwalającą na uratowanie gatunku. W niektórych krajach postawiono na walkę z kłusownictwem, w innych, między innymi w Korei i Indonezji, zdecydowano chronić tygrysie ostoje, w Nepalu z kolei przeprowadzono pierwszą introdukcję tygrysa do parku narodowego. Do następnego Roku Tygrysa – 2022 – liczba tych kotów ma się podwoić. Miejmy nadzieję, że tak się stanie, bo na razie tygrysów na wolności jest mało: niewiele ponad trzy tysiące. 100 lat temu było to 100 tysięcy…