Zobaczyć wieloryba

123rf.com

Myślicie, że safari to tylko lwy, nosorożce, gazele i gorąca Afryka? Nic podobnego. Równie dobrze może to być zimna Północ, a tam humbaki, orki, kaszaloty…
Odbywa się, między innymi, na wodach wokół wyspy Andoya w archipelagu Vesteralen. Firma Whalesafari Andenes organizuje rejsy statkiem. Każdy taki rejs-safari to gwarancja obejrzenia gigantycznych mieszkańców morza: waleni, orek (choć je akurat łatwiej spotkać zimą), humbaków – jeśli się nie uda, następny rejs jest za darmo. Po ich królestwie „oprowadzają” nie byle jacy specjaliści: doświadczeni biolodzy, eksperci w kwestiach morskiej biologii. Rejsy są dość drogie, ale ci, którzy się na nie skusili, mówią, że moment, kiedy wieloryb tuż przed daniem nura w głębiny wyrzuca nad wodę ogon, wart jest tych pieniędzy. Łodzie podpływają do tych niezwykłych ssaków najwyżej na 15 metrów, ale i tak można zostać opryskanym wypuszczaną przez giganta fontanną.

reklama

Andenes to miejsce szczególnie interesujące: wielorybnicze safari organizowane są tam w lecie. podczas gdy u konkurencji, czyli na archipelagu Lofotów, sezon trwa od października do stycznia.
Andenes od wieków żyje dzięki tym olbrzymim morskim ssakom. Kiedyś stamtąd właśnie ruszano na wielorybnicze łowy, dziś też, tyle że to łowy bezkrwawe. Norwegia jednak, choć od 1986 roku obowiązuje formalny zakaz polowania na duże gatunki, nie zrezygnowała z wielorybnictwa. Powołują się na wielowiekową tradycję – co budzi sprzeciw organizacji ekologicznych, na razie jednak większych efektów efektów tego sprzeciwu nie widać.

W przyszłym roku Norwegia wprowadza nowe połączenia lotnicze między Oslo a Andenes – jeśli więc dostaniemy się już do stolicy, dalsza podróż „na wieloryby” nie będzie trudna. Choć, niestety, kosztowna… minimum 499 norweskich koron w jedną stronę.