Felieton Hanny Samson: Karmienie demonów

fot.123rf

Poeci wiedzą lepiej. Rainer Maria Rilke pisał: „Może to wszystko, co w nas straszne, w głębi swojej istoty jest bezradne i potrzebuje pomocy”. A my ciągle walczymy ze smokiem, zamiast dowiedzieć się, co jest mu potrzebne.
Pamiętacie te różne bajki o rycerzach, którzy walczą ze smokiem? Gdy odcinają jedną głowę, w jej miejsce wyrasta następna. Ale w końcu zawsze zwyciężają. Od dzieciństwa uczymy się, że z wrogiem należy walczyć, bo takie przekonanie leży u podstaw naszej kultury. A gdyby je zweryfikować? Niedawno ukazała się po polsku książka Tsultrim Allione „Nakarmić swoje demony”. Autorka jest nauczycielką buddyzmu tybetańskiego i słynie z tego, że potrafi przekładać mądrość Wschodu na język zrozumiały dla ludzi Zachodu. Ta książka jest na to dowodem. Tsultrim Allione wykazuje, że karmienie demonów (a nie walka z nimi) prowadzi do pokoju i wewnętrznego spokoju. Także w naszej kulturze obecne są tropy, które prowadzą w to samo miejsce. Na przykład słowa Emily Dickinson:

reklama

„Smak nienawiści znika,
Złość, gdy syta jest, umiera;
One się tylko głodem karmią”.

Choć są rzeczy, które w książce Allione mogą brzmieć dla nas egzotycznie, to w istocie autorka spotyka się w wielu miejscach z psychoanalizą i terapią Gestalt. Jej opisy sesji terapeutycznych pozwalają zajrzeć nie tylko pod podszewkę pracy terapeutki i przewodniczki duchowej, ale również w głąb duszy jej klientek i klientów. Dzięki technikom wizualizacji dochodzi do personifikacji demonów, które mogą mówić, czego chcą. To, czego chcą, jest zwykle dla nas destrukcyjne, więc należy iść dalej. Dopiero bliski kontakt z demonem pozwala dotrzeć do naszych prawdziwych potrzeb. Jeśli demon potrzebuje miłości, to nią należy go karmić. Dzięki karmieniu demona uwalniamy energię zaangażowaną w walkę z nim i możemy zacząć z niej korzystać.

Czym są demony? To słowo brzmi magicznie i przywołuje na myśl żądne krwi upiory, które czyhają na nas w opuszczonych domach. Jednak demony istnieją naprawdę i mamy z nimi częsty kontakt. Są to nasze lęki, obsesje, choroby, depresja, uzależnienia. To także wieczne niezadowolenie z siebie, perfekcjonizm, złość, zazdrość. Prowadzimy z nimi ciągłą walkę, a one nie znikają. W miejsce odciętej głowy smoka wyrasta nowa.

Widać to dobrze na przykładzie pięćdziesięciokilkuletniej Melissy, opisanej przez Allione. Melissa miała dużą nadwagę i wynikające z niej problemy zdrowotne. Bardzo walczyła ze swoim obżarstwem i wciąż przegrywała. Jedzenie dawało jej poczucie bezpieczeństwa i wyciszało nieprzyjemne emocje. Melissa izolowała się od ludzi, gdyż wstydziła się swojego ciała. W młodości nałogowo paliła i nadużywała alkoholu. Kiedy rzuciła te nałogi, zaczęła się objadać. Wiedziała, że postępuje niewłaściwie, miała poczucie winy i wciąż przepraszała innych za wszystko.

W dzieciństwie Melissa była molestowana seksualnie przez wujka, a matka przestała okazywać jej miłość. Melissa czuła się bezwartościowa i niegodna miłości. Gdy spotkała się ze swoim demonem, zamiast z nim walczyć, zapytała go, czego potrzebuje, żeby dać jej wolność i spokój. Usłyszała, że demon potrzebuje seksu, co doprowadziło ją do traumatycznych wspomnień z dzieciństwa. Dopiero wtedy mogła dotrzeć do prawdziwych potrzeb demona, czyli potrzeby miłości i troski, i zaczęła go karmić miłością i troską. Napięcie zmuszające ją do jedzenia z każdą sesją było coraz słabsze.

Ten sam proces, opisany w innym języku, mógłby zajść w różnych rodzajach terapii. Uświadamianie sobie wewnętrznych konfliktów, wprowadzanie do świadomości tego, co zostało wyparte, jest podstawą psychoanalizy. Personifikacja części siebie i rozmowa z nimi jest obecna w terapii Gestalt. Ale Tsultrim Allione prowadzi nas dalej. Do spotkania z naszym egocentryzmem, który jest źródłem wszystkich demonów. Do innego spojrzenia na siebie samych, z którego mogą płynąć nowe wnioski.

Weźmy bogodemony, bo i takie istnieją. W naszej kulturze nadzieja uważana jest za coś dobrego. Ale podstawą nadziei i pragnień są nasze lęki. To dwie strony tego samego medalu, z których każda generuje napięcie. Pragnienie miłości i lęk przed samotnością. Marzenie o sukcesie i lęk przed ubóstwem. Pragnienie uznania i lęk przed krytyką. Gdy dzielimy nasze doświadczenia na dobre i złe, napięcie związane z pragnieniem i napięcie związane z lękiem wzmacniają się nawzajem, tworząc zamknięty cykl cierpienia. Gdy wydobędziemy z ukrycia nasze lęki i spojrzymy na nie ze współczuciem, gdy nadamy im formę i odkryjemy kryjące się za nimi prawdziwe potrzeby i zaczniemy je zaspokajać, mamy szansę uwolnić się od lęku.

Demony działają także, gdy ludzie dobierają się w pary. Allione stwierdza, że zamiast mówić „zakochaliśmy się w sobie”, równie dobrze możemy powiedzieć: „połączyliśmy nasze demony”. Łatwo rozpoznać po naszych wyborach, jakie demony nas dręczą. Osoba, która była kiedyś poniżana, zakocha się w kimś, kto nie będzie okazywał jej szacunku. Jeśli boję się porzucenia, zakocham się w osobie skłonnej do zdrad. Gdy nie potrafimy stworzyć związku, to wyraźny znak, że działają demony. Weźmy przykład kobiety, która twierdzi, że chce wyjść za mąż i mieć dzieci, ale boi się utraty niezależności, więc wybiera mężczyznę z demonem lęku przed zobowiązaniami. Mężczyzna znika, nim ich relacja przerodzi się w poważny związek. Jeśli kobieta nie spotka się ze swoim demonem, którym jest lęk, że ugrzęźnie w domu jak jej matka – sytuacja będzie się powtarzać.

Allione stworzyła system pracy, który wyrasta z mądrości buddyjskiej, ale w swojej istocie nie jest odległy od naszego myślenia o człowieku. Rewolucyjna za to jest jej próba przeniesienia paradygmatu rozwiązywania konfliktów wewnętrznych na życie społeczne.

Tsultrim Allione proponuje, byśmy w końcu przestali identyfikować się z rolą zabijającego smoki bohatera, bo niezależnie od tego, ile demonów zniszczymy, szybko pojawią się inne. Utożsamiając samych siebie z dobrem, a wroga ze złem, skazujemy się na ciągłą walkę. Gdyby zaś przyjąć paradygmat rozwiązywania konfliktów oparty na współczuciu i dialogu, świat miałby wreszcie szansę na pokój.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »