Felieton Hanny Samson: Monolog przerywany

fot.123rf

Ona mówi, on mówi, potem ona… Ale czy to na pewno jest rozmowa, skoro jej uczestnicy nie nawiązują ze sobą kontaktu? Czasem chcemy się porozumieć, a każdym słowem budujemy mur lub pomagamy go budować drugiej stronie.
Agnieszka prowadzi własną firmę, ale, niestety, nie sama. Ma wspólnika. To przez niego ponosi straty.

reklama

– Gdyby nie jego pomyłki, już dawno byśmy wyszli na prostą, a mamy coraz większe długi! Ten niezguła nie jest w stanie dopilnować żadnego zamówienia!

Gdy Agnieszka opowiada o wspólniku, gestykuluje gwałtownie, podnosi głos, choć na ogół jest spokojna i kulturalna.

– Nie znoszę tego idioty. Prowadzi firmę od 20 lat, najwyższy czas, żeby poszedł na emeryturę.

– A on nie chce?

– Skąd mam to wiedzieć?! Wiele razy próbowałam o tym rozmawiać. Niech mi sprzeda swoje udziały albo kupi moje, bo razem nie możemy pracować.

– I co?

– Z nim nie można się porozumieć! Ja do niego mówię, a on gra sobie na komputerze. A potem nagle wstaje i wychodzi!

– Kiedyś było lepiej?

– Kiedyś to nie wiem, jak było, bo ja przejęłam udziały po cioci. Oni razem pracowali przez wiele lat, ciocia nie narzekała, bo firma jakoś prosperowała. A teraz co chwila reklamacje, wycofane zamówienia, bo ten idiota zapomniał albo coś pomylił.

Pytam Agnieszkę, czy chce z nim porozmawiać na forum grupy, bo rzecz dzieje się na warsztatach komunikacji. Chce. Wybiera spośród uczestników osobę, która będzie reprezentować wspólnika. Udziela jej instrukcji: „Siedzisz sobie i grasz w jakąś grę”. Po czym wchodzi do pokoju wspólnika, siada po drugiej stronie biurka i zaczyna rozmowę.

– Dzień dobry – mówi na dobry początek.

– Dzień dobry – odpowiada wspólnik.

– Słuchaj, tak dłużej być nie może. Co to jest?! – Podtyka mu pod nos jakieś kartki.

– Co ma być? – pyta wspólnik, niechętnie odrywając wzrok od komputera.

– Zamówienie! Miało być zrealizowane w zeszłym tygodniu, ale ty oczywiście zapomniałeś! – krzyczy Agnieszka. – Czy ty rozumiesz, że narażasz nas na straty? Wszystko robisz źle! To cud, że ta firma jeszcze istnieje! – Agnieszka wali ręką w biurko. – Dosyć tego! – wrzeszczy.

I dalej w tym samym stylu. Wspólnik najpierw wraca do gry, a potem nagle wstaje i wychodzi.

– Widzicie! – krzyczy Agnieszka triumfalnie. – Zawsze tak jest! Ten idiota wstaje i wychodzi. Z nim nie da się rozmawiać!

Grupa wybucha śmiechem. Chyba wszyscy widzimy to, czego Agnieszka nie dostrzega, ale zaraz będzie miała szansę zobaczyć.

– Dlaczego wyszedłeś? – pytam Antka, który odgrywał rolę wspólnika.

– Bo tego dłużej nie dało się znieść! Próbowałem grać i nie słuchać, ale ona była taka napastliwa!

– A jak mam nie być?!

– Agnieszko, a jaki jest twój cel? Chcesz udowodnić wspólnikowi, że jest beznadziejny, czy porozmawiać z nim o przyszłości firmy?

Agnieszka chce porozmawiać. Udaje jej się to przy trzeciej próbie. Czy uda jej się w życiu? Nie wiadomo. Ale ma już przynajmniej świadomość, że jej sposób rozmowy nie służył porozumieniu.

Po Agnieszce zgłasza się Mariola, która chce ustalić z mężem kilka rzeczy, ale każda rozmowa prowadzi do awantury.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »