Bajki z mchu i paproci

Kto nie zjednaczać się będzie, ten nie jednością, lecz jednostką jeno!
Miejsce akcji – leśna polana. Trwa posiedzenie delegatów leśnej społeczności. Dyskusję rozpoczął najwyższy rangą Szlachetny Strzelbochwał: – Jednoczmy się, jednoczmy!!! (Brawa, ale nie wszystkich). Kto nie zjednaczać się będzie, ten nie jednością, lecz jednostką jeno!

reklama

Szef rady najwyższej Uwielbiany Goofy wygłosił exposé: – Wiem, że mówiłem, że jest dobrze, ale jest źle. A będzie jeszcze gorzej. To znaczy, nie jest tak źle, ale musimy działać, żeby było jeszcze lepiej! Dlatego musimy ciąć. Cięte będą drzewa i krzewy, będzie strzyżenie uszami i nie tylko, podniesiony zostanie wiek próchnienia, wejdzie podatek od najdroższych futer (skromne brawa w środkowej części polany i głośne buczenie z prawej strony).

Z kolei o głos poprosił lider opozycji Czujny Kaczysław: – Hańba to i niewyobrażalna wręcz hucpa, ignorancja i arcyzdumiewająca arogancja, a także dezintegracja podstawowych interesów naszej Najjaśniejszej Kniei wymaga działań natychmiastowych, zdecydowanych, na które obecnej, tak zwanej rady najwyższej nie stać! Żądam więc jej obalenia, ustąpienia, abdykowania, aresztowania i wprowadzenia kary śmierci! (Gigantyczny aplauz z prawej strony polany).

Na mównicę wszedł przedstawiciel lewicy Delegat Topipies: – Przepraszam bardzo, a kto tu powiesił szyszkę? Jakim prawem? Żądamy usunięcia szyszki!

Prawa strona śpiewa „Nie rzucim szyszki…”. Na to Delegat Takziółkowski: – Szyszka od praczasów jest symbolem naszego jestestwa! Kto podnosi rękę na szyszkę, ten godzien najwyższej pogardy!

Głos z krzaków: – Wiesz, gdzie ja mam twoją szyszkę?!

Takziółkowski: – Cicho tam! Bandyci, sodomici, satrapowie, sybaryci!

Delegat Błagaszczak: – Żydzi!

Delegat Topipies: – Kto powiesił szyszkę?!

Głos z lasu: – Pijany zając!

Szlachetny Strzelbochwał: – Jednoczmy się!

Czujny Kaczysław: – To my jesteśmy jednością, a nie wy!

Delegat Błagaszczak: – Prezesie, tego chyba

nie trzeba było mówić…

Czujny Kaczysław: – Zwalniam cię, knułeś to od dawna!

Głos ze środka: – Pali się!

Marszałek Laska: – Gdzie się pali, proszę o spokój!

Głosy z różnych stron: – Naokoło wszędzie płoną lasy!

Uwielbiany Goofy: – Ale my jesteśmy zieloną wyspą!

Głos ze środka: – Ale przecież zaraz do nas dojdzie i się spalimy!

Głosy z różnych stron: – Może okopmy się,

gromadźmy wodę!

Delegat Topipies: – Najpierw zdjąć szyszkę!

Delegat Takziółkowski: – Matole, mało masz

szyszek dookoła, i jakoś ci nie przeszkadzają?!

Delegat Błagaszczak: – MAKE PIS NOT WAR!

Delegat Popychalski: – Sam jesteś łor!

Szlachetny Strzelbochwał: – Jednoczmy się!

Delegat Topipies: – Ściągać szyszkę!

Głos z krzaków: – Pedały, narkomany, komuchy!

Głos z dziupli: – A-DAM BO-NIE-CKI!!!

Marszałek Laska: – Cicho, cicho, uspokójcie się! Patrzcie, patrzcie tam! Zobaczcie, leci tam, nad drzewami!!!

Zgromadzeni unoszą głowy i mimo oślepiających promieni słońca dostrzegają zbliżającego się pięknym lotem ptaka. Zatoczył on kilka kółek nad polaną, po czym zachwycająco wylądował, ślizgając się jedynie pięknymi piórami po zroszonej trawie. Oniemiali delegaci stali przez chwilę w milczeniu, po czym ryknęli szczęśliwi jednym chórem: – Niech żyje! Wiwat! Nasz ci on! Swój! Bohater! WRO-NA, WRO-NA!!!

Kurtyna.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »