Hanna Samson: Dawanie to moja specjalność

hanna Samson

Kto by tam myślał o dobrej cioci, skoro nawet ona o sobie nie myśli… Często same pokazujemy innym, jak mają nas traktować. I dziwimy się, że tak szybko się uczą.
Czy może być coś złego w dawaniu? Szczodrość zwykle wszystkich uszczęśliwia. Dający czuje się hojniejszy, a biorący staje się bogatszy. A jednak i w dawaniu kryją się pułapki. W jedną z nich wpadła ostatnio Agnieszka, kobieta po czterdziestce (choć tego nie widać), żona i matka dwójki dzieci, która od lat prowadzi własną firmę. Ta firma to był wielki sukces. Teraz Agnieszka walczy z kryzysem, pracuje po kilkanaście godzin na dobę i dzięki temu wciąż utrzymuje się na fali, ale fala już nie ta. Dziś musi nieźle oszczędzać, żeby utrzymać to, co ma. Ale do rodzinnego domu przyjeżdża nadal jak bogini obfitości. Agnieszka wie, że powodzi jej się lepiej niż krewnym, więc stara się to im wynagrodzić. Dba o to, żeby wstrzelić się w potrzeby i pragnienia bliskich. I zawsze trafia! A ile przy tym jest radości! Cała rodzina ogląda, przymierza, a Agnieszka czuje się jak dobra wróżka albo jak ciocia z Ameryki za czasów PRL-u. Daje też w gotówce. Siostrze ostatnio dała na samochód, dlatego sama nie mogła już wyjechać na wakacje. Zresztą, zawsze gdy wydaje na siebie, czuje się winna. No bo oni nie mają, więc może lepiej im coś kupi? Kilka lat temu bratu kupiła żaglówkę, bo mieszka blisko jeziora. A rodzicom? Obwiozła ich po całym świecie, niech na starość mają coś od życia.

reklama

I działoby się tak jeszcze długo, dopóki firma Agnieszki przynosiłaby dochody. A nawet gdyby nie przynosiła, to już Agnieszka coś by wymyśliła, żeby pomóc rodzeństwu i rodzicom. Więc mogłoby to trwać bez końca, gdyby nie ostatni pobyt Agnieszki w domu. Wróciła zszokowana.

– Oni mnie wykorzystywali! A teraz jeszcze wykluczyli mnie z rodziny! – wykrzykuje chaotycznie, ale od słowa do słowa dowiaduję się, co się stało. Siostra poprosiła ją o pomoc w urządzeniu nowego mieszkania. Skąd je ma? Sprzedała stare, a rodzice dołożyli do większego. Trochę to Agnieszkę zdziwiło, bo skąd mieli na to pieniądze?

– Wzięliście kredyt? – zapytała rodziców z niepokojem. Ona sama uwikłana jest w kilka kredytów i przestraszyła się, że jeszcze jeden jej dojdzie do spłacania.