Hanna Samson: Waga nieświadomości

123rf.com

Chcesz schudnąć? Przykro mi, ale pewnie nie masz szans, żeby wygrać
z pokusami. Co innego gdybyś chciała, aby twoje ciało było lekkie i sprawne.

Mam w pracy koleżankę, która od lat się odchudza. I nic. Efekty restrykcyjnych diet trudno dostrzec gołym okiem, za to wysiłek, który wkłada w ich stosowanie – owszem. Wszyscy widzimy, jak bardzo się stara. Codziennie przynosi do pracy pudełka z potrawami, które przygotowuje pracowicie w domu, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś, co ma za dużo kalorii. Je co trzy godziny, już na godzinę przed posiłkiem jest bardzo podekscytowana faktem, że wkrótce będzie mogła otworzyć któreś z cudownych pudełek, sięga po nie w określonej kolejności. Potrafi rzucić wszystko, przerwać nagle rozmowę z klientem i biec do lodówki, bo wybiła godzina rozkoszy. Chce schudnąć, a jej życie kręci się wokół jedzenia. To nie może się udać, bo skąd brać tyle silnej woli, żeby działać wbrew temu, czego się najbardziej pragnie?

reklama

Pamiętam z książki przeczytanej w dzieciństwie, bodajże z „Oto jest Kasia” Miry Jaworczakowej, takie zdanie: „Oni żyją po to, żeby jeść, a my jemy po to, żeby żyć”. To zdanie zbudowało mój stosunek do jedzenia. Być może dzięki niemu nie mam problemów z wagą, ale nic za darmo. Patrzę pożądliwie na pudełka mojej koleżanki, bo nigdy z góry nie pomyślę o jedzeniu. Jakbym nie potrafiła się nauczyć, że po kilku godzinach pracy będę głodna.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »