Hanna Samson: Zagubione w uczuciach

głód miłości
123rf.com

„Zamykająca, wyłączna miłość – karmiąca się tylko sobą, niedająca nic innym i nietroszcząca się o nich – skazana jest na to, że w końcu pożre samą siebie” – przestrzega Irvin D. Yalom w książce „Kat miłości”. Ale czy to na pewno miłość?
Słowa Irvina D. Yaloma przypominają mi się często, gdy słucham wypowiedzi uczestniczek „grupy dla kobiet, które nie potrafią tworzyć dobrych związków”, choć bardzo by chciały.

reklama

Ania ma 29 lat, jest singielką i bezustannie szuka swojej drugiej połówki. Dzięki Internetowi co jakiś czas ją znajduje, kilka rozmów, spotkanie i Ania już wie, że to TEN. Bezbłędnie rozpoznaje w nim rycerza, na którego czeka od lat. Niestety, rycerze nie wierzą, że stanowią drugą połówkę Ani, choć ona szybko ich o tym informuje. Spotykają się z nią kilka razy, czasem trwa to nawet dwa tygodnie, wszystko rozwija się według planu, aż znienacka znikają. Na nic telefony i esemesy, najpierw obiecują, że oddzwonią, potem przestają odbierać. I co teraz?

– Nie wytrzymam tego dłużej, ja go tak kocham, a on zniknął. Może coś mu się stało?

– I wszystkim poprzednim też? – pytam bezwzględnie, bo powtarzalność tych historii nieco mnie złości.

– Tamci już nie są ważni. Teraz tylko Robert się liczy. Kocham go nad życie, wszystko dla niego zrobię, tylko niech znów będzie ze mną.

– A był z tobą kiedykolwiek?

– No pewnie! Od razu poszliśmy do łóżka. Czułam, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

Ania naprawdę cierpi, czuje, że go kocha, w jej fantazji mieli iść razem przez życie, a on co?

– On na pewno mnie kocha. Tak czule mnie całował, dotykał.

Pytam Anię, co wie o Robercie.

– Ma piękne czarne oczy. Gra w tenisa. Jest właścicielem firmy.