Katarzyna Miller: Zaplanować los?

123rf.com

Nikt nie dostaje gwarancji, że uda mu się dobry związek do końca życia.
20-latek zupełnie serio opowiedział mi, jak będzie wyglądało jego życie: „24 lata – kończę studia, 24 do 26 – ustawiam się w pracy, 27 – kupuję samochód, 28 – mieszkanie, 29 – żenię się, 30 – dziecko”. „A 75?” – zapytałam złośliwie. Nie zrozumiał. Więc kontynuowałam: „A jak zakochasz się wcześniej albo ze znalezieniem pracy coś pójdzie w innym tempie?”. „A niby dlaczego?” – spytał serio. Dałam spokój. Ewentualnej wybrance współczuję. Jego dziecku – jeszcze bardziej, choć to już nie ja będę je terapeutyzować. Może rodzice dumni, że taką poukładaną progeniturę udało im się wyhodować. Może to jaskółka coraz bardziej cyborgowej populacji? A najsmutniejsze będzie, gdy mu tak właśnie wszystko wyjdzie.

Znajomy kiepsko pracującemu podwładnemu zapowiedział, że daje mu trzy miesiące na poprawienie wyników, a tamten na to: „umówmy się na 30 sierpnia!”. „A dlaczego akurat tak?” – zdziwił się szef. „Bo ja wtedy kończę 35 lat” – jak najpoważniej odpowiedział dorosły mężczyzna, który najwyraźniej zatrzymał się w rozwoju wewnętrznym około wieku parolatka.

Jedni próbują zatrzymać czas, inni pokroić go w równe kawałki, inni rozciągnąć lub zastąpić stereotypem.

Najbardziej mnie poruszają (bo z nimi mam najczęściej do czynienia) kobiety (w wieku od 20 do 60 lat), które jako swój problem podają „nieułożone życie”. Oczywiście, wiem, o co chodzi, ale pytam: „pracuje pani?”. „Tak”. „Nieźle pani zarabia?” „Tak”. „Ma pani mieszkanie?” „Tak”. „Przyjechała pani swoim samochodem?” „Tak”. „Lubi pani jeździć?” „Tak”. „Ma pani znajomych?” „Tak”. „Lubi ich pani?” „Tak”. „Ma pani przyjaciółkę lub przyjaciółki?” „Oczywiście”. „A wakacje?” „Właśnie wróciłam z Grecji”. „Fajnie było?” „O tak”. „Była pani sama?” „Nie, ze znajomymi, ale sama też już raz wyjechałam, poznałam miłych ludzi”. „Umie pani poznawać nowych ludzi, zakolegować się z nimi?” „Tak”. „W pracy pani jest lubiana?” „Nawet bardzo”. „Jest pani bardzo ładnie ubrana, zadbana, sprawia pani przyjemność dbanie o siebie?” „Oczywiście”. „Ma pani świetnie ułożone życie”. „No niby tak” – odpowiada pani. „Ale się pani nim nie cieszy”. „No, tylko czasami, pewnie za rzadko. Bo nie ma w nim stałego związku”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »