Maciej Stuhr: Telefon do Stuhrów

Telefon do Stuhrów
123rf.com

Przerażające jest to, co mamy w głowach, a jeszcze bardziej – czego nie mamy.
Nie pamiętam, czy był to rok 1981, czy ’80. Może nawet ’79, wcześniej raczej nie. Pamiętam za to na pewno, że było pół do czwartej, a ja szedłem ze swojego pokoju do kuchni ciasnym przedpokojem w naszym małym, PRL-owskim mieszkanku i pomyślałem, jak szybko mija czas. Tyle. Nie pamiętam, co robiłem w pokoju, nie pamiętam, po co szedłem do kuchni, ale z pewnością był przedpokój i z pewnością było pół do czwartej.

Istnieją różne teorie dotyczące naszej pamięci. Jedna z nich mówi na przykład, że człowiek pamięta absolutnie wszystko, tylko często nie potrafi dotrzeć do pewnych informacji, które ma w mózgu. To wyjątkowo perfidna teoria. No tak… Potrafiłem wrócić wczoraj w nocy od kolegów do domu, tylko w żaden sposób nie potrafię odzyskać informacji, jak ja to zrobiłem! Bywają takie przypadki…

Na swój sposób przerażające jest to, co mamy w głowach. Oczywiście, jeszcze bardziej przerażające jest to, czego tam nie mamy, ale ilość informacji, która zaśmieca nam pamięć, jest zatrważająca. Dajmy kilka przykładów.

QT8. Tak nazywa się stacja metra w Mediolanie. No, w każdym razie nazywała się ponad 20 lat temu, kiedy mieszkałem niedaleko niej z rodzicami zaledwie przez parę dni.

Wisłoka, Dunajec, San – to jakiś fragment wyliczanki prawobrzeżnych dopływów Wisły. Włochy, Peru, Kamerun, Belgia, ZSRR, jeszcze raz Włochy i Francja to rywale reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii w 1982 roku. Mogę też podać wyniki tych spotkań. Charakterystyczne kołysanie rowerem Dżamolidina Abdużaparowa, srebrne trykoty NRD-owców (Uwe Ampler, Uwe Raab, Olaf Ludwig) kontra Andrzej Mierzejewski, Marek Szerszyński, no i przede wszystkim Lech Piasecki, czyli największa strata po komunizmie – Wyścig Pokoju.

SPQR – taki skrót mieli chyba Rzymianie na proporcach. „Pamiętaj, chemiku młody, wlewaj zawsze kwas do wody”. No, to pamiętam…

33 16 40 – telefon do Stuhrów 30 lat temu.

Grzegorz Turnau ma takie małe miejsce na zaroście, gdzie mu nie rosną włosy.

100, 114, 119, 164 – tymi autobusami mogłem dojechać do szkoły. 139 i 210 skręcały w Czarnowiejską, więc można było podjechać tylko połowę drogi. Po szkole zapiekanki koło Rotundy (cena 46 zł w 1988, a w 1990 – 10 000), potem do Misia na Jagiel „piętnastką”, „osiemnastką” lub „dwudziestką jedynką” (telefon do Misia 22 33 16 – pamiętam, bo podobny do mojego) i z powrotem do domu „ósemką” lub „trzynastką” z lewej, albo „czwórką” lub „dwunastką” z prawej strony Bagateli.

Krzysztof Ibisz prowadził program „Czar par”.

Trzecim po Jedynce i Dwójce programem dostępnym w zwykłych telewizorach w Krakowie był… RaiUno!

Nawet nie wiedziałem, że pamiętam zapach pensjonatu Lonka w Zakopanem. Dopiero, jak wszedłem tam po 20 latach, to się okazało, że pamiętam, i to bardzo dokładnie. Myślę, że kiedy pojadę tam za następne 20, to też będę pamiętał. No chyba że Lonka spotka nowego inwestora albo ja alzheimera.

Pamiętam doskonale smak pierogów ruskich robionych przez panią Stasię. Nigdzie dziś takich nie ma.

Tysiące, miliony, miliardy wspomnień, strzępków pamięci. Ważnych, nieważnych, ogólnych i szczególnych. Fakty, zdarzenia, kolory, zapachy, słowa, cytaty, smaki, faktury powierzchni. A w moim przypadku i moich kolegów tysiące kwestii wypowiedzianych ze sceny czy z ekranu. To wszystko w tym niezbyt znowu wielkim pudełeczku, które nosimy na szyi, na wszelki wypadek, gdyby trzeba było sobie coś przypomnieć. Tylko że jak trzeba, to się przeważnie nigdy nie da. Ale to już temat na zupełnie inny felieton.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »