Niech spokój pokona krzyk

Muszą Państwo wiedzieć, że czasami, siadając przed kartką papieru, czuję bezdenną pustkę. I to bynajmniej nie dlatego, że nie wiem, co Państwu zakomunikować. Nie. Może ja nawet i bym wiedział, co o tym wszystkim sądzić, gdybym był wyposażony w znajomość elementarnych faktów. Faktów, które dla Państwa są „oczywistą oczywistością”, dla mnie zaś jawią się jedynie jako zupełnie nieukształtowana magma. Przecież ja w porównaniu z Państwem nie wiem nic! No i bądź tu mądry i pisz dla mądrzejszych od siebie felieton!
Wszystko zaś za sprawą cyklu wydawniczego tak zacnych i pokaźnych woluminów jak „Zwierciadło”. Pierwsze egzemplarze naszego pisma trafią do szanownych rąk Państwa za trzy, cztery tygodnie, licząc od mojego dziś. A to będzie już zupełnie inna bajka! Inna historia, inna rzeczywistość!

reklama

No przecież ja nawet nie wiem, kto dziś (mówimy oczywiście teraz o Waszym dziś) jest premierem naszego pięknego, acz dziwnego kraju! No to co ja mogę?! Jak ja nie wiem, czy to Donald „teraz to już mogę bardziej niż wtedy”, czy też może oglądacie seans pt. „The Prezes. Reinkarnacja”. A może sam pan Palikot dzierży w dłoni wibrujące berło? Czy pomogły nasze nieśmiałe nawoływania „głosuj!”? Czy też lokale wyborcze zaszczyciła jedynie garstka ostatnich naiwnych? W moim dziś te pytania wywołują jeszcze ferment, w Waszym – powoli tracą jednakowoż znaczenie, bo Wy zastanawiacie się w Waszym dziś nad rzeczami, o których ja w moim dziś jeszcze nic nie wiem…

A przecież moja niewiedza nie ogranicza się jedynie do tego, jak ponumerować obecną Rzeczpospolitą. Czy na przykład ten sprawiający niezwykle sympatyczne wrażenie, utytułowany (za granicą) oraz utatuowany (chyba w kraju) młodzieniec ostał się jeszcze w Telewizji Polskiej, czy też drużyna biskupiego pierścienia złożona nie tylko z obrońców wiary, ale nawet z redaktorów pism z gołymi pannami, wdarła się w końcu na Woronicza i wykręciła ten obrotowy fotel z przerażającym wywrotowcem w środku i pochowała żywcem w niepoświęconej oczywiście ziemi?

Czy jesień wciąż piękna, złocista jak moja dziś? Czy może za oknem „świat brudny, szaruga i smoła”?

Czy giełda w górę, czy wciąż w dół? Czy mieszkamy dalej na Zielonej Wyspie, czy raczej czerwona fala przyszła z ziemi greckiej do Polski? No i po ile frank?!

Czy „Bitwa warszawska…” 3D triumfuje wciąż na ekranach kin, czy może w wersji co najmniej o jedno D uboższej dostępna jest już na DVD?

Czy potwierdza się rewolucyjne przypuszczenie, że może być coś szybszego od światła? Bo jeśli tak, to niewykluczone, że jeszcze zanim skończę pisać ten tekst, ktoś z Państwa wpadnie do mnie z gotowymi odpowiedziami na wszystkie moje pytania. Być może za miesiąc podróż w czasie będzie złowieszczo prosta!

Czy autostrada Toruń – Grudziądz faktycznie jest już otwarta? Czy nastąpi waloryzacja rent i emerytur? Czy nastąpią kolejne cięcia budżetów teatrów miejskich, w wyniku czego większość z nich za chwilę padnie? Czy to prawda, że dla równowagi powraca Teatr Telewizji? Czy Gazprom rozwiązał swoją niezwykle skomplikowaną sytuację w Turcji? Odpowiedzi brzmią: nie wiem, nie wiem, nie wiem!

Dlaczego więc ośmielam się dalej pisać w tak zaszczytnym woluminie? Otóż z kilku banalnych powodów. Po pierwsze, wierzę, że miłość jest silniejsza niż nienawiść. Po drugie, wierzę, że dobroć ważniejsza jest od mądrości. Po trzecie, wierzę, że inteligencja i spokój pokonają siłę i krzyk. Po czwarte, wierzę, że uśmiech zwycięży nabzdyczenie. Po kolejne, kompromis pokona upór. Dalej – intuicja dorówna wiedzy. Czułość zgniecie w pył szorstkość. Pewność posłucha zwątpienia, a różnorodność zawstydzi monolit. No i coby rodziców szanować. I niezależnie od miałkości literackiej powyższego akapitu zezwalam niniejszym na umieszczenie go na moim grobie.