Non omnis moriar w sieci

Ludzie odchodzą, pozostają konta, profile, blogi. Ich istnienie podtrzymuje rodzina, przyjaciele, administratorzy. A nieraz taki „umarły” blog po prostu z niewiadomych powodów jak statek widmo krąży po Internecie; możesz trafić nań przypadkiem; możesz poznać w Internecie kogoś, kto od dawna nie żyje.
Maciek kochał pociągi, mocną kawę i śpiewał czeskie piosenki. Julka nie mogła mieć upragnionego psa z powodu alergii, lubiła siedzieć na balkonie, tęskniła za smakiem truskawek. Piotrek, gdy na ostatnie walentynki dostał kartkę od dziewczyny, płakał. Paula minionego lata zdążyła pojechać nad morze i w góry, ona także kochała psy i przepadała za truskawkami. To dla niej Zbigniew Hołdys założył bloga wspierającego. Żeby więcej osób dowiedziało się o zwykłej-niezwykłej dziewczynie z Żoliborza. Właśnie o Pauli pisałam tutaj dwa lata temu, a potem ona do mnie zadzwoniła i spotkałyśmy się w wegetariańskiej restauracji. Przekroczyłyśmy wirtualną granicę. Paula, Prunia, Pau – tak siebie nazywała na blogu. Śliczna, dzielna, wrażliwa. Zamierzała pisać kulinarne felietony do portalu Zwierciadlo.pl. Umarła w samym końcu sierpnia. Został po niej blog. Tak samo jak po Maćku, Julce, Piotrku. Oni także odeszli, pozostawiając swoje publiczne pamiętniki w sieci. „Pamiętnik-zmarłego”, „Kiedy-umrę”, „Życie – zapis terapii”, „Paula i Pan Śmieciuch”, tak się te blogi nazywają, a ich autorzy pisali je, ponieważ przestrzeń wirtualna jest żywa, czująca, „obecna” i osobowa i daje wsparcie.

reklama

Ludzie odchodzą, pozostają konta, profile, blogi. Ich istnienie podtrzymuje rodzina, przyjaciele, administratorzy. A nieraz taki „umarły” blog po prostu z niewiadomych powodów jak statek widmo krąży po Internecie, możesz trafić nań przypadkiem; możesz poznać w Internecie kogoś, kto od dawna nie żyje.

JULKA

Tak na przykład niedawno poznałam Julkę, która zmarła w 2003 roku. Mam Na Imię Julka. 2 Czerwca Skończę 17 Lat. Od 3 lat Jestem Chora Na Raka. Czekam Na Śmierć. Pamiętnik Ten Założyłam Dla Siebie, To Jest Jedyne Miejsce, W Którym Mogę Się Wykrzyczeć, Wypłakać, Wyżalić – to początek zapisków Julki, wszystkie wyrazy dużą literą; uznała być może, że pisze z najważniejszego powodu, pisze wobec śmierci… W innym miejscu, w chwili rozpaczy i w poczuciu samotności wyznaje, że pozostał jej już tylko Bóg oraz ten blog. Jestem coraz słabsza – pisze pod koniec. – Mama przysunęła mi stolik z komputerem do łóżka. Tak żebym nie musiała wstawać. Tak bardzo polubiłam swój pamiętnik. Szkoda mi będzie go zostawić. To tak, jakbym codziennie rozmawiała z kimś mi bliskim.

MACIEK

Wpisy Maćka bywają pełne humoru, potrafił nieraz w paru słowach opisać szpitalną scenkę, oddać nastrój chwili. Można by teraz siedzieć gdzieś w ogródku przy grillu – notował upalnego dnia – i popijać chłodne piwko, przegryzać kiełbaską i karkóweczką… a tu… kroplówka… łysi kumple i dziewczyny w chusteczkach. Albo: „Na dobre i na złe” – bajka o dobrym szpitalu w telewizorze prawdziwego szpitala. Stałe grono wielbicieli wśród pacjentów. Różnice między fikcją a faktami bywają porażające. Ale kto nie lubi oglądać bajek o szczęśliwym i pięknym świecie z jego szczęśliwymi i pięknymi problemami? […] Znowu Tam byłem. Machina pracuje. Pracują pompy podające chemię. W tempie. Szybko. Żeby nie stracić chwili. Ani kropli ADM, ani kropli CTX, ani kropli VP-16, ani kropli DDP…

PAULA

U Pauli mnóstwo zdjęć: jej przyjaciele, jej pies, jej twarz i stopy, jej świat „wielki i fascynujący, w którym jednak choroba nakłada na nią przezroczysty klosz. Otacza szybą wszystko, co robi, gdzie się nie zwróci”. Tak napisała. A 22 lipca przysłała znad morza wirtualną „kartkę” swoim czytelnikom: Całuję Was mocno, Piękni Ludzie. Dziękuję, że jesteście w tym ze mną. Pragnienie wspólnoty w cierpieniu jest bardzo silne u większości ludzi. Zazwyczaj odpowiadamy na nie współodczuwaniem. W Internecie znika bariera fizyczna i dusze spotykają się z szybkością elektrycznego impulsu. Jednym kliknięciem okazujemy uczucia. „Enter” jest jak przyjazny odźwierny, który każdego przepuści. Takie mamy cyberniebo…

MEMENTO

Strona Julki, na jej prośbę, zawartą w ostatnim poście, została udekorowana przez jednego z czytelników ulubionymi truskawkami. Jest kolorowa i prawie że pachnąca. Ostatnie słowa Maćka są nagie: Nie jest lepiej. Boję się kolejnej nocy. I ikonka oznaczająca smutek. Paula pisze, że nie chce ukrywać złego nastroju: Siadam do komputera, tu i teraz, i piszę: jest mi smutno. A komputer to czyta naszymi oczami i odpowiada naszymi ustami: jesteśmy z tobą, będzie dobrze.

Ale nie jest dobrze, ekran gaśnie, śmierć wyłącza wszystkie światła. Pozostaje tu i teraz zatrzymane w przestrzeni wirtualnej, w blogowych zapiskach opatrzonych konkretną datą. I to jest właśnie to, co nas tak wzrusza: czas zatrzymany, przesunięty w stronę wieczności. Umrzemy wszyscy, ale nikt w to tak do końca nie wierzy, nawet umierający. Wiemy, ale nie wierzymy, ciała nie wierzą, dusze wątpią. Taki program mamy wpisany na umysłowy dysk, a instynkt samozachowawczy codziennie pracowicie odnawia w nas nadzieję. Nadzieja i strach – to one doglądają nas na zmianę jak pielęgniarze. To one, wraz z administratorami domen internetowych, sprawiają, że blogi umarłych żyją. Tak jakby ich autorzy wciąż mieli do nich dostęp, jakby mieli czytać nasze komentarze. Przecież znają hasło, prawda? Może tylko nie mają czasu, bo tam, dokąd odeszli, czas nie istnieje wcale…

Czytając setki komentarzy do blogów tych, co z życia odeszli, ale wciąż żyją w sieci, zauważam, jak wiele tam podziękowań. Dzięki tobie przewartościowałem swoje życie. Od dziś przestaję lekceważyć zdrowie. Jestem ci wdzięczna, tak wiele się od ciebie nauczyłam, chciałabym być tak dzielna jak ty.

Obiecałam pewnej osobie – wracam do bloga Julki – że gdy nie będę miała siły, by tu pisać, postawię chociaż kropkę na znak, że jestem. Czytam to, a potem przewijam tekst do samego końca, żeby znaleźć tę kropkę, znak Stamtąd…

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »