Puzzle z faktów i bzdur

Ostatnio zaczęły mnie wciągać tematy nazywane przez niektórych teoriami spiskowymi. Choć nie mówi się o nich oficjalnie, to w imprezowych kuluarach i w gronie zaufanym niewątpliwie znajdują swoje miejsce. Dotyczą różnych sfer życia: polityki, muzyki, sztuki w całokształcie, żywienia, ekologii, zdrowia itd.
Nikogo juz nie zdziwi zdanie, że jesteśmy manipulowani przez media i wielkie koncerny. Co do tej kwestii nie ma sprzeciwu. Ale kiedy przychodzi temat powiązań między np. polityką a żywieniem, polityką a twoim zdrowiem, muzyką a leczeniem, muzyką a polityką itd., zaczynają się schody do zakątków zwanych spiskowymi, które bezpiecznie jest wyśmiać i iść tańczyć.

reklama

Czy Michael Jackson upozorował swoją śmierć? Czy iluminaci zaczynają depopulizację globu? Co ma do tego grupa Bilderberg, pani Gaga, pandemie, szczepionki i prezydenci? Potem odpalany jest You Tube dla znalezienia dowodów i oczywiście materiały, które ktoś wcześniej oglądał, znikają z dnia na dzień jak te związane ze Smoleńskiem. To wszystko jest jak dziwny film – rano po całej nocy takich rozmów budzisz sie i właściwie o tym nie myślisz. Zastanawiasz sie, co na śniadanie, czy dziecku ciepło w stópki, czy ktoś wyjął pranie, czy zgniło i trzeba prac jeszcze raz. W codziennym życiu spiskowego tematu nie ma. Az włączasz telewizor, cos mimochodem jakby potwierdza straszna teorie, ale w obliczu twojego planu dnia nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie zakładam, ze te historie są prawdziwe. Przeciwnie, mam ogromna nadzieje, że to stek bzdur, które ktoś umiejętnie przykleja do faktów, tworząc z nich idealnie dopasowane puzzle. Natomiast natura ludzka i tendencje niszczycielskie u słabych i zachłannych osobników nie zmieniają sie od milionów lat. Auschwitz sie wydarzył, choć jest to dla mnie wciąż nie do uwierzenia, ludzie mordują sie codziennie, o zwierzętach juz nie mam siły wspominać. Chińczycy godzą się na łamanie praw człowieka w swoim kraju, bo są tego wyuczeni od maleńkości. Parę tygodni temu grałam w Szanghaju i próbując rozmawiać z młodymi ludźmi na kontrowersyjne dla nich tematy, czułam, jak sprytnie były one ucinane z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Ale kiedy opowiadałam o swojej siostrze, zobaczyłam trochę smutku w oczach i usłyszałam: „ja nie wiem, co to znaczy mieć rodzeństwo, nikt z moich znajomych nie ma siostry ani brata”. Albo weźmy Amerykanów – wmawia sie im, że mają nieograniczoną wolność; są tak wdzięczni swojemu rządowi, ze przytakują, czegokolwiek by od nich nie chciał, i jedzą to, co dla nich ugotuje i zapakuje w miliony
opakowań.

A co z nami, z myślącą, bogatą kulturalnie Europą? Powolutku, niby na swoich niezależnych zasadach, zaczynamy jednak przytakiwać. Narody tuczone śmieciami chętnie sięgają po cud-leki. Skoro tak pomagają, to niech będą drogie. Medycyna naturalna wydaje się dziedziną wysoce podejrzaną, którą trzeba objąć specjalnymi regulacjami. Ciekawe, jakie ograniczenia będą dotyczyć psychoterapii? Czy będzie można mówić na głos „kocham cie”, przytulać się i śpiewać głośno swoje piosenki? Bo to jedna ze skuteczniejszych terapii, jakie znam. Promowana antykoncepcja hormonalna obniża libido, to komplikuje związki; poza tym tak długo czekamy na swoja wygodę, w której nie ma miejsca na dziecko, że kiedy sie w końcu decydujemy zaprosić je do siebie, jest już za późno. Wiec wydajemy miliony na sztuczne przywrócenie równowagi albo kupujemy dzieci z Azji, nie chcąc przegapić najpiękniejszego w życiu kochania. Nie sposób juz myśleć całkiem niezależnie. Graniczy z niemożliwością niepopieranie koncernów, tym samym polityków, na których nawet nie głosowaliśmy. Jednak zachowajmy uważność na najwyższym poziomie. Leczmy ja, odtruwajmy, badajmy regularnie jej stopień ogłupienia i otumanienia.

W minione upalne lato pojechałam z siostra, jej narzeczonym i naszymi dziećmi do babci i dziadka do Andruszkowic pod Sandomierzem. Tam w ogrodzie stoi stara studnia. Wojtek wyciągał na łańcuchu wiadra lodowatej krystalicznej wody i chlustał nam po głowach. Przez moment czułam lekko przerażające odrętwienie czaszki, ale za chwile stawałam sie świeżą uważnością. Polecam.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »