Hanna Samson: Pora na bunt

hanna samson: pora na bunt
123rf.com

Widziałyście tę reklamę? Rodzina siedzi przy stole, jedzą obiad i popijają sokiem, a któreś z dzieci pyta, co jedzą dzicy ludzie, rodzice coś tam odpowiadają i wtedy pada kolejne pytanie: A co piją? I okazuje się, że piją czystą źródlaną wodę. „Biedni!” – wykrzykują dzieci ze współczuciem. „Nawet dzieci wiedzą, że posiłek najsmaczniej popijać sokami” – puentuje lektor. Ręce opadają. Przecież woda jest zdrowsza. Czy nie ma tu żadnego dorosłego, który by zrobił z tym porządek? Taka reklama nie sprzyja interesowi dzieci i rodziców. Ale z pewnością działa, i tylko o to chodzi. Tak jak działają na nas wszechobecne standardy, które nam nie służą. Sprawiają, że nadmiernie koncentrujemy się na swoim wyglądzie. Zabiegi upiększające, które same w sobie mogłyby być przyjemnością, stają się niekończącym się przymusem. Smarujemy, wklepujemy, malujemy, depilujemy i wciąż nie jesteśmy zadowolone. Jest taki rodzaj rajskich ptaków, które są tak pięknie upierzone, by wabić samice, że przeszkadza im to w lataniu, a przez to zmniejsza szansę na przetrwanie. Przyjmując te standardy, tak jak one działamy wbrew sobie.

reklama

Czytałam kiedyś o eksperymencie dotyczącym rozwiązywania zadań matematycznych, gdzie część kobiet została poproszona o włożenie kostiumów kąpielowych. Te, które były w kostiumie, rozwiązały zadania słabiej od pozostałych. Koncentracja na własnym wyglądzie sprawiła, że działały poniżej możliwości.

Kilka miesięcy temu belgijska ministra ds. równości zaprotestowała przeciwko wykorzystywaniu kobiet do reklamowania samochodów na targach. Chodzi o te półnagie dziewczyny, które się prężą na maskach, a mężczyźni chodzą i oglądają. Ministra uznała, że to uprzedmiotawianie kobiet. Jej protest przeszedł bez echa. A właściwie z echem, tyle że szyderczym. Polscy dziennikarze podążyli za tym zabawnym newsem i zapytali polskie hostessy z salonów samochodowych, czy ta praca ich nie poniża. Były zdziwione. „A mężczyźni nie zaczepiają was, nie komentują waszego wyglądu?” – pytali. „Komentują, najczęściej biust. Ale nam to nie przeszkadza” – odpowiedziały zgodnie.

Nikomu to nie przeszkadza. Wszystkie uczestniczymy z zapałem w szalonym konkursie „Ciało” i cierpimy, że nie udaje nam się wygrać. W tym konkursie nie ma wygranych. Pisze o tym Natasha Walter w świetnej książce „Żywe lalki”, która pokazuje, jak kultura działa przeciwko nam.

– Za nic w świecie nie wyszłabym z domu bez makijażu – wyznała mi ostatnio 15-latka. Jej marzenia i plany? Kupić nowe ciuchy i trochę schudnąć… Tu nie ma żadnego dorosłego, który z tym zrobi porządek. Musimy zrobić to same. Najwyższy czas, żebyśmy się zbuntowały, zamiast osłabiać się jak rajskie ptaki.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »