Hanna Samson: Wyjść poza grę

uwalnianie blokad
123rf.com

Mamy moc, żeby zmieniać nasze relacje z ludźmi. Nawet jeśli oni wciąż zachowują się tak samo. Możemy porzucić ten schemat. Znamy swój ruch, ale zamiast robić go automatycznie – możemy się zatrzymać, dać
sobie czas na wybranie innej reakcji. Wyjść ze znanej koleiny i iść własną ścieżką.

Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”. Słynne zdanie Tołstoja, od którego zaczyna się jego „Anna Karenina”, trafia do przekonania. Ale gdy przyjrzeć się nieszczęśliwym rodzinom, łatwo wyłowić pewne punkty wspólne.

reklama

Widzieliście „Sierpień w hrabstwie Osage”? Niby komedia obyczajowa, ale bardziej dramat, który porusza ważne struny w naszych sercach. Śmiejemy się z poczuciem rozpoznania. To tak jak u mnie! W innej scenerii, w inny sposób, w innym kształcie, bo przecież matka lekomanka nie zdarza się często, ojciec też zwykle nie popełnia samobójstwa, ale to, co dzieje się w domu Westonów, nie należy wcale do rzadkości. Z ich rodzinnego stołu niemal każdy może zebrać garść okruchów z własnego życia.

Nieważne nawet, czy rodzina jest szczęśliwa, czy nie – są mechanizmy, które znamy wszyscy i wobec których czujemy się bezradni. Rodzina bowiem jest systemem, który wydaje się być od nas niezależny, bo nikt z osobna nie jest w stanie go zmienić. Tu od dawna wiadomo, kto jest kim i jaka rola przypada mu we wspólnym tańcu, więc nie próbuj się wyłamywać. Zaraz zostaniesz przywołana do porządku. Nawet jeśli nikt nie powie ci wprost, że masz się zachowywać po staremu, rodzina uruchomi wszystkie siły, by zdusić zmianę w zarodku. Jakby ten kształt, w którym jest, był stanem idealnym, który za wszelką cenę należy zachować. W filmie widać to pięknie w prostej sytuacji, gdy najmłodsza członkini rodziny wyjaśnia, dlaczego jest wegetarianką. Nie je mięsa, ponieważ razem z nim zjadamy lęk zwierząt, czyli te wszystkie substancje chemiczne, które uwalniają się w organizmie prowadzonego na rzeź przerażonego zwierzęcia. Rodzina Westonów, która jak większość rodzin, je mięso, musi sobie z tą informacją poradzić Nikt wprost nie kwestionuje słów dziewczynki, ale też nikt nie zamierza ich przyjąć. Zamiast tego zaczynają żartować, obliczać, ile lęku już zjedli, ironizować. W końcu zajmują się czymś innym i zdawać by się już mogło, że sprawa skończona, lecz nagle wujek ma jakiś atak.

Wszyscy patrzą na niego z niepokojem, pytają, co się dzieje. I co się okazuje? Otóż wujek właśnie zjadł strasznie duży kawał lęku! To, oczywiście, wywołuje wybuch śmiechu. I w ten oto zabawny sposób dziewczynka dowiaduje się, że nie ma mocy, by wprowadzić coś nowego do swojej rodziny. Nie ma szans, by jej poglądy spotkały się ze zrozumieniem czy szacunkiem. Rodzina wypluwa je jak obce ciało, bo jest systemem, który dąży do homeostazy. Każde wydarzenie, które odbiega od przyjętych standardów i schematów postępowania, zaburza równowagę. System dąży więc do jej przywrócenia. W rodzinie Westonów jest jak w życiu. Najsłabsza córka zostaje w rodzinnym domu, by opiekować się rodzicami. Czy ona tego chce? Nikt jej o to nie pyta, ale wszyscy tego od niej oczekują, i to wystarczy, by czuła, że w sumie nie ma wyboru. Dzięki temu jej siostry bez poczucia winy mogą zajmować się własnym życiem.

W wielu rodzinach toczy się gra o to, kto kogo przetrzyma. Czasem w małżeństwie źle się dzieje, ale nikt z partnerów pierwszy nie chce zacząć rozmowy, by nie okazać słabości. Nie przyznać się do tego, że bardziej mu zależy na poprawie sytuacji niż drugiej stronie. Gdy trwa to wystarczająco długo, rozmowa zwykle nie jest już możliwa, można mieć tylko satysfakcję ze swojej nieugiętości. W taki właśnie sposób Meryl Streep jako Violet Weston przetrzymała swojego męża i nie zadzwoniła do niego, choć wiedziała, że ten zamierza się zabić. To ekstremalna postać gry, w którą, niestety, gra niejedno małżeństwo. Violet w ogóle pozwala sobie na wiele. Rozładowuje własne napięcia kosztem innych, szuka zaczepki, trafia w czułe punkty bliskich, upokarza. W wielu rodzinach reguły gry nie są tak destrukcyjne jak pod dachem rodziny Westonów, ale i tak nie wszystko nam odpowiada. Złościmy się, protestujemy i w końcu zwykle godzimy z tym, że nic na to nie można poradzić.

Właśnie ukazała się książka psycholożki i terapeutki Olgi Kersten-Matwin „Córki i matki. 9 składników serdeczności”. Autorka wykazuje w niej, że możemy zmieniać swoje relacje z bliskimi. Trzeba tylko wyjść z rodzinnej gry. Wprawdzie znasz swój ruch, ale zamiast robić go automatycznie – zatrzymaj się. Daj sobie czas na wybranie innej reakcji. Wyjdź ze znanej koleiny i idź własną ścieżką. Daj sobie prawo do innych uczuć i zachowań niż te, które w tej grze zaprogramowano dla ciebie. Książka Olgi Kersten-Matwin nie daje przepisów, ale może być bodźcem do własnych poszukiwań. Są w niej miejsca inspirujące. Na przykład krótki dialog z warsztatu, podczas którego jedna z uczestniczek mówi, że jej rozmowa z matką jest jak próba przestawienia góry.

W odpowiedzi prowadząca pyta:

– Jesteś przekonana, że góry należy przestawiać?

Często wkładamy energię nie w to, co trzeba. Chcemy zmieniać drugą osobę, zamiast odebrać jej kontrolę nad sobą. Nie reagować w sposób, który ona w nas wyzwala. Olga Kersten-Matwin przytacza też w książce rozmowę, którą niejedna z nas zna ze swojego życia. Matka dorosłej córki mówi do niej z wyrzutem: „Przecież miałaś do mnie zadzwonić”. Córka, oczywiście, czuje się winna, bo tak wynika z reguł gry. Ma teoretycznie dwa wyjścia: może zacząć się tłumaczyć i przepraszać. Albo złościć, że nie miała czasu i nie może być na każdy gwizdek… Tak czy siak – nieprzyjemna sytuacja. Ale córka jest już dorosła, więc może odpowiedzieć mamie zupełnie inaczej, w trzeci sposób: „Tak się cieszę, że mogę z tobą teraz porozmawiać, mamo. Właśnie dzwonię, jak ci to obiecywałam”.

Nawet jeśli góra stoi tam, gdzie stała, i mama wciąż jest niezadowolona, córka nie daje jej kontroli nad swoimi uczuciami. Stoi po swojej stronie i zachowuje dobry nastrój. Kiedy damy sobie wreszcie prawo do decydowania o własnych uczuciach i reakcjach, odzyskamy siłę uwiązaną dotąd w sztywnych regułach gry. Nie będziemy już dawali się zdominować ani nie będziemy chcieli podporządkowywać sobie drugiej strony. Zaczniemy nowy etap naszej relacji.