Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Hanna Samson: Klucz do lepszego świata

Hanna Halek
8 lipca 2016 in Styl Życia by Hanna Halek
Bliskich oceniamy ostrzej niż resztę świata. Trudne dzieciństwo oskarżamy o klęski. Boimy się starości… Czy słusznie? Jak z tego wybrnąć? HANNA SAMSON i Hanka Halek szukają rozwiązań.

Jaką osobistą korzyść odnosi z pisania ktoś taki jak ty, piszący psycholog?

Jeśli już, to pisząca psycholożka, od lat walczę o żeńskie końcówki. Ale nie jestem piszącą psycholożką. Jestem pisarką i psycholożką. Pisanie to mój obszar wolności. W pracy zawodowej jestem na służbie, w twórczości mogę sobie pozwolić na swobodę, ekspresję, wyrażanie siebie. Inną sprawą są felietony – tu bardziej dbam o czytelniczki, aby one miały z tego jakąś korzyść. Ale w powieściach liczy się dla mnie przede wszystkim proces tworzenia, on sam w sobie jest największą korzyścią.

Pisanie jest dla ciebie autoterapią?

Raczej drogą samorealizacji. Jasne, że w moich książkach pojawiają się wątki, które zahaczają o moje osobiste doświadczenia, bo piszę o tym, co mnie obchodzi, co jest dla mnie ważne. Podczas pisania identyfikuję się zwykle z bohaterką, ale przecież ona nie jest mną. Nie piszę po to, żeby rozwiązywać swoje problemy. Piszę wtedy, gdy już się z nimi uporałam.

To po kilkunastu (już za chwilę) książkach musisz być z życiem bardzo uporana…

Po tylu latach życia mam już pewną wprawę.

Z którą bohaterką czujesz się najbardziej związana?

W tej chwili pewnie najbliżej mi do Baśki z mojej nowej powieści „Patyk”, która wyjdzie w maju. Przez wiele miesięcy ta Baśka mieszkała w mojej głowie i dopiero niedawno się z nią rozstałam. Blisko mi też do bohaterów „Domu wzajemnych rozkoszy”. I do bohaterki „Życia po mężczyźnie”. I do Barbary Patryckiej z „Wojny żeńsko-męskiej i przeciwko światu”. Tej ostatniej wiele zawdzięczam. Kiedy o niej pisałam, nie miałam pracy – tak jak ona. I obydwie sobie poradziłyśmy (śmiech). Ona poprzez pisanie felietonów i założenie Kliniki Prącia, a ja dzięki temu, że opisałam jej historię.

Czyli krótko mówiąc, własnymi rękoma stworzyłaś kogoś, kto na ciebie własnymi rękoma zarobił? Sprytne.

(Śmiech). Tak, ona pozwoliła mi przeżyć i jestem jej za to niezmiernie wdzięczna.

Czy waszą więź nazwałabyś neorodziną?

Nie znam tego określenia, ale chyba je rozumiem. Czy to nie jest to samo co „człowiek z mojego życia”? Osoba, z którą nie łączy nas pokrewieństwo, ale ma swoje miejsce w naszym życiu. I ta obecność jest znacząca.

Tak. I ocenia się go najczęściej jak członka rodziny, ulgowo: nawet jeśli cię denerwuje, to i tak mu w końcu wybaczasz.

Myślę, że rodziny nie ocenia się ulgowo. Wręcz przeciwnie: często ostrzej oceniamy bliskich niż resztę świata.

Komu obrywa się najbardziej?

Matkom. Pracując z kobietami, widzę, że każda z nas ma swoją „listę krzywd” wyrządzonych przez matkę. Od matek wymagamy najwięcej i rozliczamy je z ich niedoskonałości oraz niedociągnięć. Matka była zbyt chłodna albo nadopiekuńcza, nie przytulała albo dawała za mało swobody, w różnych sytuacjach nie umiała zachować się tak, jak na matkę przystało. Matkom chętnie przypisujemy winę za własne niepowodzenia i błędy, nawet wtedy, gdy już jesteśmy dorosłe i to od nas zależy, co robimy ze swoim życiem. To na nie złościmy się, że nie nauczyły nas czegoś, nie pokazały, zaniedbały… Oczywiście matki nie są doskonałe. Ale chyba tylko od nich wymagamy, by były. I nie chodzi mi jedynie o indywidualne oczekiwania, ale o naszą kulturę, która idealizuje matki pod postacią Matki Polki, a kiedy do ideału nie dorastają, obwinia o wszystko. Słyszę czasem wypowiedzi młodych kobiet, które mają jakiś problem z dzieckiem w sferze publicznej. Na przykład dziecko płacze, bo czegoś chce, a matka mu tego odmawia, dziecko wrzeszczy, rzuca się na ziemię. Sytuacja trudna sama w sobie. Ale zwykle znajdą się jakieś osoby, które zaczną krytykować matkę albo pouczać ją, co ma robić. Wszyscy jesteśmy mądrzejsi od matek. Matka to „chłopiec do bicia” naszej kultury, a jednocześnie istota gloryfikowana, która z racji tego, że jest matką, powinna być bez zarzutu.

Strony: 1 2 3 4


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI