Hanna Samson: Życie jako zadanie

fot.123rf

Często widzimy przeszłość jako ciężar, z którym należy się uporać. Wypłakać żale, przepracować bolesne wspomnienia, uwolnić się. A gdyby przeszłość potraktować jak skarb? Posplatać różne nitki naszego doświadczenia i zacząć nowy etap życia.
Na spotkaniu grupy kobiet Zośka wraca do swojego dzieciństwa. Okrutne sceny z jej rodzinnego domu poruszają inne uczestniczki. Olga wybucha: – Dlaczego nas to wszystko spotkało? Czy uda nam się w końcu uwolnić od przeszłości? Zapomnieć o tym, co było?

reklama

Świat nie jest sprawiedliwy. Dobrze to widać w grupach kobiet dotkniętych przemocą. Ale czy to oznacza, że należy zapomnieć swoją przeszłość? Gdybyśmy o niej zapomniały, kim byśmy były? Skąd byśmy wiedziały, dokąd iść? I właściwie, kto idzie? Nasza tożsamość to wynik naszych doświadczeń i myślenia. Patrzenia na siebie i świat z coraz to nowej perspektywy, która wyłania się wraz z kolejnym etapem życia.

W niektórych grupach proponuję, by uczestniczki narysowały matrioszki. To takie laleczki wkładane jedna w drugą. Najpierw trzeba podzielić swoje życie na etapy. Początkiem nowego etapu bywa pójście do szkoły lub jej zmiana albo jakieś zdarzenie losowe, poznanie kogoś czy wyjście za mąż. Każda z nas ma za sobą kilka takich etapów, w których zmienia się nasza sytuacja i my jesteśmy już inne niż wcześniej. Na rysunkach wyraźnie to widać, różna kolorystyka, wyraz twarzy, akcesoria. Ale to ciągle jesteśmy my. To nasza droga przez życie. Każda kolejna matrioszka skrywa w sobie poprzednie. Z ich doświadczeń czerpie mądrość i siłę, ale widzi już więcej, bo patrzy z dystansu. A pozostałe uczestniczki patrzą razem z nią, słuchają kolejnych historii i opowiadają własną.

I zwykle przychodzi olśnienie. Nagle kobiety zauważają podobieństwo zdarzeń, które dotąd wydawały się różne i niepowtarzalne, bo przecież każda historia jest inna. A tu widzą, że to nie jest tak, że tylko tej dziewczynie trafił się ojciec, który bił ją i matkę. To nie przypadek, że wujek tamtej był potworem, który wykorzystywał ją seksualnie. Nagle dociera do nich, że te wszystkie matrioszki to nie jest tylko indywidualny los, lecz wspólne doświadczenie kobiet.

– Naprawdę tak wygląda świat? – pyta Olga, ta sama, która kilka tygodni wcześniej chciała zapomnieć o przeszłości, a teraz zobaczyła ją inaczej.

– Co czujesz? – pytam.

– Jestem wściekła – odpowiada. I nagle zaczyna się śmiać. Ten śmiech jest zaraźliwy, po chwili śmiejemy się wszystkie. Wspólnym śmiechem rozpoczynamy nowy etap.

– Czuję ulgę – dopowiada Olga, gdy udało nam się uspokoić. – Już wiem, z czym muszę się zmierzyć. I wiem, że nie jestem w tym sama.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »