Jaką formę ruchu wybrać dla siebie?

Nie chcesz się pocić na siłowni? Nie dla Ciebie ciągłe podnoszenie poprzeczki? Nie lubisz słowa „sport”? Radość i spełnienie da ci ruch naturalny i spontaniczny, taki, nad którym nawet się nie zastanawiasz.
Kiedyś ruch był na stałe wpisany w naszą codzienność. Częściej chodziliśmy na piechotę niż jeździliśmy samochodem, w weekendy wybieraliśmy się na dancingi i długie spacery, na dodatek domowe obowiązki wymagały od nas mnóstwa zachodu – a to trzeba było iść po wodę do studni, a to własnoręcznie zagnieść ciasto, a to skopać ogródek. Dziś brakuje nam spontanicznego ruchu. Dlatego tak polubiliśmy sport i wszelki zaplanowany wysiłek. Oczywiście, nie wszyscy. Są wśród nas tacy, którzy kluby fitness omijają szerokim łukiem, w życiu nie rozmawiali z trenerem personalnym, a punkt o przebiegnięciu maratonu nigdy nie pojawił się na liście ich postanowień noworocznych. Lubią za to pochodzić sobie po górach czy podjechać do pracy na rowerze, a latem bez specjalnej rywalizacji pograć z ukochanym w badmintona. To zwolennicy ruchu naturalnego.

– Nazwałbym go sportem dla luzaków – mówi Szczepan Figat, fizjoterapeuta. – Tacy ludzie są zrównoważeni emocjonalnie, nie muszą sobie niczego udowadniać i z nikim nie chcą rywalizować. Wysiłek fizyczny ma być dla nich frajdą.

Taniec

Porusza całe ciało, ale i duszę. Badania potwierdzają, że ma bardzo korzystny wpływ na zdrowie psychofizyczne. Może być medytacją, spontanicznym wyrazem emocji, a nawet terapią. Ważnym jego elementem jest muzyka, która koi nerwy, ale też poprawia samopoczucie. Nieważne, czy tańczysz spontanicznie, czy uczysz się układów i kroków. Taniec można też traktować jak trening – takim przykładem jest np. pole dance, czyli taniec na rurze. – To ciężka robota, sport dla dziewczyn, które są bardzo dobrze rozciągnięte i powoli budują siłę barków – mówi Szczepan Figat.

Taniec to radość i okazja do wyrażenia siebie, choć fizjoterapeuta ostrzega, że może też powodować przeciążenia kolan, stóp, łydek i ścięgien Achillesa oraz nadwerężenie kręgosłupa. Dzieje się tak zwykle wtedy, gdy zapominamy o właściwej postawie, zbytnio prostujemy kolana czy odkształcamy stopy w niewygodnym obuwiu. Dlatego jeśli tańczymy, róbmy to z gracją, płynnie, pięknie. I w zgodzie z tym, co nam w sercu gra.