Jesteś kobietą? Na pewno robisz te rzeczy za kierownicą

shutterstock

Kobiety są trudne do przejrzenia, ponieważ każda z nich stanowi wyjątek – w odniesieniu do zachowań pań za kierownicą sentencja Vittoria de Siki raczej się nie sprawdza. Pod tym względem jesteśmy raczej przewidywalne, choć czasami mamy na punkcie jazdy duże kompleksy.

reklama

Przecież jeździmy ostrożnie…

Czego to kobieta nie potrafi – zrobić makijaż w samochodzie w trakcie postoju na światłach, rozmawiać z przyjaciółką, a jednocześnie prowadzić auto i karcić niesfornego malucha siedzącego z tyłu. Lubimy oszczędzać, więc kochamy hybrydy, w korkach, po włączeniu trybu elektrycznego EV hybrydą przejedziemy co najmniej 2 km bez benzyny. Zresztą korzystamy podwójnie, bo hybrydy kosztują tyle co diesle z takim samym wyposażeniem, a mają automatyczną skrzynię biegów.

Jesteśmy bardziej skupione na jeździe

Niełatwo jest rozproszyć naszą uwagę podczas jazdy – skupiamy się na niej o wiele bardziej niż mężczyźni. Jak wynika z badań wykonanych na zlecenie firmy Santander, tylko 5% Pań wskazało jako powód kolizji brak koncentracji, podczas gdy do podobnego zdarzenia przyznało się aż 10% Panów. Zauważmy też, że w niewielkim stopniu przyczyniamy się do wypadków na drodze. W 2011 r. spowodowałyśmy tylko 19,9% kolizji; reszta niechlubnego wyniku należy do kierowców płci męskiej. Tak więc to my mamy powody do zadowolenia, bo prowadzimy ostrożnie i unikamy niebezpieczeństw.

Auto naszych marzeń…

Zawsze musi być jakieś „ale”. Podobno łatwo gubimy się w gąszczu dróg, a gdy wyjedziemy poza znany teren, tracimy mnóstwo czasu na studiowanie mapy. Rozwiązanie jest proste – wystarczy skorzystać z aktualizacji samochodowych systemów nawigacji, dzięki czemu pojedziemy trasą oznaczoną w taki sposób, by najszybciej i najefektywniej dotrzeć do celu. W niektórych modelach samochodów możemy też oszacować czas jazdy, sprawdzić zagęszczenie ruchu i zobaczyć przejrzyście wszystkie tunele czy skrzyżowania.

Źródło: http://www.toyotanews.pl/

Podobno mamy gorsze od płci brzydkiej wyczucie auta…

Partner na siedzeniu obok słucha wyjącego na wysokich obrotach silnika i zastanawia się, czy zawsze tak będzie. Otóż nie… Żeby nauczyć się wyczuwania samochodu i pokochać go z wzajemnością, my, kobiety, musimy po prostu mieć auto swoich marzeń (czytaj: reagujące na wszystkie nasze potrzeby).

Druga połowa dziwi się, po co świeżo upieczonej mamie na weekendowy wypad aż tyle walizek, walizeczek i toreb. A my, zamiast z wściekłością w oczach upychać co się da na siedzeniach, możemy kupić kompaktowe kombi – praktyczne, funkcjonalne, przestronne, oszczędne w eksploatacji i ze sporym bagażnikiem, np. o pojemności ok. 360 litrów.

Źródło: http://www.toyota-europe.com/

Eleganckiej właścicielce przedsiębiorstwa z kolei mniej będzie zależało na wielkim kufrze. Doceni za to dyskretny urok wnętrza samochodu – licowaną skórę na kierownicy, srebrne detale, staranność i najlepszą jakość wykończeń… Oczywiście tego rodzaju preferencje to już końcowy efekt naszych rozważań nad ewentualnym zakupem auta, bo przecież nie dobieramy koloru samochodu do koloru sukienki, jak sądzą mężczyźni.

Nowoczesna bizneswoman weźmie pod uwagę te same czynniki, co płeć brzydka. Z badań dotyczących preferencji przy wyborze auta dla firmy, przeprowadzonych w sierpniu 2014 r. przez ARC Rynek i Opinia, wynika, że w pierwszym rzędzie sugerujemy się ceną (39% z ogółu badanych właśnie tę cechę wymieniło spontanicznie) i całkowitymi kosztami ponoszonymi w trakcie użytkowania auta (30%). (Źródło).

Funkcjonalność znalazła się w rankingu dopiero na szóstym miejscu. Kierując się rozsądkiem i chęcią oszczędzania, właścicielki firm mogą wybrać bardziej intratne rozwiązanie i kupić jeden z modeli Toyoty lub Lexusa, ale… nie za własne pieniądze! Dopłatę do takiego zakładowego zakupu sfinansuje jej, na dodatek bezzwrotnie, Unia Europejska.

Słabe punkty

Psychologowie twierdzą, że nie odznaczamy się doskonałym refleksem i trudno temu zaprzeczyć. Kiedy coś dzieje się na drodze, zamykamy na chwilę oczy z przerażenia, zanim podejmiemy jakąś, nie zawsze dobrą, decyzję. Jeździmy jednak z małą prędkością, a zbliżając się do znaku ograniczającego ją do minimum, zwalniamy już kilkaset metrów przed ostrzeżeniem. Niekiedy brak nam wyobraźni przestrzennej albo nie potrafimy ocenić właściwie odległości w lusterku i wychodzimy, żeby zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości.

Mimo determinacji w pokazywaniu mężczyznom, że jesteśmy dobrymi kierowcami, wciąż nie udaje się nam – kobietom wyjątkowym i trudnym do przejrzenia – pokonać siły stereotypów. Może dlatego, że stworzyli je właśnie oni, dla których motoryzacja jest jednym z ostatnich bastionów obrony przed kobiecą dominacją?