Pakujemy samochód i w góry!

123rf.com

Wyjeżdżając w podróż myślimy o tym co ze sobą zabrać, ile mamy wziąć walizek, par nart i butów oraz ile mamy osób w samochodzie. Później chcemy wszystko dosłownie upchnąć do środka i … zaczynają się kłopoty.

reklama

Bagaże do bagażnika

To pierwsza i najważniejsza zasada. W samochodzie nic nie możemy przewozić luzem. Każdy przedmiot, który nie zostanie przypięty, zagraża naszemu życiu choć trudno to sobie wyobrazić. Mała szklana butelka z wodą w momencie uderzenia samochodu staje się śmiercionośnym pociskiem, bo zwiększa swoją masę. Praw fizyki nie da się oszukać! Dlatego ludzie zapinają się w pasy, dzieci przewozimy w fotelikach a bagaże pakujemy do bagażnika. Jeśli mamy do czynienia z autem typu kombi zadbajmy o specjalną kratkę oddzielającą część załadunkową od kabiny pasażerskiej. Przeraża mnie widok luzem latających toreb, które w każdej chwili mogą znaleźć się na przedniej szybie, więc jak ognia unikajmy takich sytuacji.

Co począć z nartami?

Narty, snowboard i cały ekwipunek zimowy to trudne wyzwanie dla osoby pakującej samochód. Najczęściej staramy się dopakować cały sprzęt do środka, co nie jest niestety najlepszym pomysłem. Narty ciężko przymocować pasami bezpieczeństwa a wkładanie ich luzem jest po prostu niebezpieczne. W wielu krajach europejskich za trzymanie nart we wnętrzu auta grozi mandat! Innym problemem jest dojeżdżanie na stok narciarski, bo po białym szaleństwie wszystko jest zwyczajnie mokre. Najlepiej więc zaopatrzyć się w porządny boks dachowy, który dodatkowo chroni cały ekwipunek przed kradzieżą. Najtańszy kosztuje jednak około 1000 złotych, więc jeśli nie chcemy ponosić takich kosztów można boks zwyczajnie wypożyczyć. Mniej kosztowną inwestycją są zwykłe bagażniki dachowe wyposażone w odpowiednie mocowania do nart. Trzeba jednak pamiętać, że błoto i deszcz skutecznie brudzą sprzęt, który w dodatku jest łatwym łupem dla złodziei.

Co należy mieć pod ręką?

Są takie przedmioty, których staramy się nigdy nie oglądać i dlatego o nich zapominamy. Należą do nich: apteczka, trójkąt ostrzegawczy, gaśnica i kamizelka odblaskowa. Ponieważ nigdy nie zakładamy, ze coś złego może nam się przytrafić, większość z tych rzeczy ląduje pod stertą bagaży. Byłam świadkiem kilku dramatycznych momentów, w których poszukiwania gaśnicy kosztowały potężny pożar samochodu. Nigdy nie dopuszczajmy do takich sytuacji i przed wyjazdem upewnijmy się, że w razie potrzeby wiemy co gdzie się znajduje. Dotyczy to także telefony komórkowego, z którego możemy dzwonić po pomoc. Warto zainwestować w specjalny uchwyt, który zabezpieczy go przed lataniem luzem po samochodzie.

Samochód przygotowany i sprawdzony

Przed każdą podróżą powinniśmy zrobić przegląd naszego auta żeby upewnić się, czy wszystkie systemy działają prawidłowo. Zimą bezwzględnie jeździmy na zimowych oponach i nie ma odstępstw od tej reguły. Mieszanka gum zastosowana w letnich oponach w temperaturze poniżej 7 stopni Celsjusza twardnieje i ślizga się po nawierzchni. Jeśli czeka nas wyprawa w wysokie góry pamiętajmy o łańcuchach, które zakładamy tylko w miejscach oznaczonych specjalnym znakiem drogowym. Kilka prostych zasad może nam zdjąć z głowy wszelkie kłopoty, a o to nam przecież chodzi, gdy jedziemy odpocząć!