Pasażer – wróg czy przyjaciel?

Prowadzenie samochodu wymaga skupienia i pełnej koncentracji. Łatwo temu przyznać rację, choć wszyscy wiemy, że nie zawsze jest to takie proste. Zwłaszcza, gdy podróżujemy z uciążliwymi pasażerami, którzy skutecznie potrafią wyprowadzić nas z równowagi.

reklama

KRZYCZĄCE POCIECHY

Jest kilka czynników, które nas w podróży rozpraszają. Z najnowszych badań brytyjskich wynika, że najbardziej dekoncentrują nas…dzieci! Okazuje się, że nasze własne pociechy kłócące się i krzyczące w samochodzie stanowią ogromne zagrożenie dla kierowcy. Do takich sytuacji nie wolno dopuścić i nawet liberalni rodzice muszą nauczyć swoje dzieci, że w aucie rządzi ten kto trzyma kierownicę i to on dyktuje co można a czego nie. Znam ten przypadek z autopsji. Moja córka będąc małym dzieckiem nie znosiła jazdy samochodem do tego stopnia, że potrafiła bardzo głośno demonstrować swoje niezadowolenie na całej trasie od Warszawy aż po Hel! W takich przypadkach trzeba realnie oszacować swój poziom wytrzymałości. Jeśli nie potrafimy opanować szaleństwa, które dzieje się w naszym aucie lepiej w ogóle zrezygnować z podróży samochodem. Można jednak spróbować kilku metod, które mogą okazać się skuteczne. Przede wszystkim należy zaplanować kilka przystanków, żeby pozwolić dzieciom pohasać chwilę swobodnie. Po drugie warto spróbować je czymś zająć, uważając jednak co dajemy pociechom do ręki. Wszystko czym bawią się dzieci w aucie musi być miękkie, bo jeśli gruba książka lub twarda zabawka wylądują nagle na przedniej szybie to może być niewesoło. I najważniejsza kwestia – od najmłodszych lat powinniśmy uczyć nasze dzieci prawidłowych zachowań w samochodzie. Dzięki temu nabiorą odruchów, które przydadzą im się na całe zmotoryzowane życie.

GADATLIWY WSPÓŁPASAŻER

Nie tylko dzieci potrafią nas zdekoncentrować w samochodzie. Trudny dorosły pasażer bywa czasem bardziej uciążliwy niż cała gromadka maluchów. Nie dajmy się wkręcać w dyskusje, a tym bardziej w kłótnie! Samochód nie jest miejscem do rozwiązywania konfliktów i zdecydowanie powinniśmy znaleźć inne miejsce na ciężkie rozmowy. Inaczej wygląda sytuacja, gdy współpasażer jest po prostu gadatliwy i cały czas wymaga od nas skupienia na tym, co do nas mówi. W takim przypadku trzeba wykazać się asertywnością i stanowczo odmówić pełnego uczestniczenia w dialogu. Tu znów działa zasada, że nadrzędnym zadaniem kierowcy jest dowieźć wszystkich bezpiecznie do celu. Nie próbujmy więc pokazywać naszej towarzyskiej natury wtedy, gdy musimy przede wszystkim skupić się na drodze. Pamiętajmy o tym, że sama rozmowa powoduje, że zaczynamy widzieć i postrzegać tunelowo, czyli widzimy tylko to, co znajduje się przed nami. To samo dotyczy rozmów przez telefon nawet przez system głośnomówiący. Badania wykazują, że rozmawiając przez komórkę zachowujemy się dokładnie tak jak kierowcy po niewielkiej dawce alkoholu! Nie dajmy się rozpraszać, bo będąc kierowcą bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność nie tylko za swoje życie, ale też wszystkich innych dookoła.