Przepisy prawa drogowego w Europie

123RF.com

Większość z nas ma poczucie, że europejskie kraje niewiele się różnią. Pod względem przepisów ruchu drogowego to prawda, ale nie do końca…
Najbardziej widoczne są różnice w dopuszczalnych prędkościach na różnych rodzajach dróg i obowiązek (lub jego brak) jazdy z włączonymi światłami mijania lub dziennymi przez całą dobę. Te wartości podajemy w tabeli. Występują jednak i inne różnice, które dzielą unijne (i nie tylko) kraje. Np. kwestia apteczek i kamizelek odblaskowych. Należą one do obowiązkowego wyposażenia samochodów w niektórych krajach (np. w Austrii), więc teoretycznie nie jest to polski wymóg prawny i kierowca w samochodzie zarejestrowanym w RP nie ma obowiązku wozić tych przedmiotów. Praktyka jest jednak inna i znane mi są przypadki mandatów (lub choćby nieprzyjemności) związanych z kontrolą drogową. Dobrze jest więc zaopatrzyć się w porządną apteczkę skonfigurowaną zgodnie z unijnymi zaleceniami i komplet kamizelek. Tych ostatnich powinno być bowiem tyle, ile osób znajduje się w samochodzie. Chodzi przecież o nasze bezpieczeństwo w razie wypadku lub awarii na drodze.

reklama

W niektórych krajach (np. w Portugalii) jest wymóg posiadania dwóch trójkątów ostrzegawczych. To logiczne – jeśli w górzystym kraju dojdzie do wypadku lub awarii unieruchamiającej samochód na wąskiej drodze, trzeba ostrzec nadjeżdżających z obu stron dwukierunkowej jezdni. Może więc, choćby dla własnego bezpieczeństwa, lepiej wozić ze sobą dwa trójkąty?

Powyższe przepisy mają sens, ale podczas podróży napotkać można wiele niespodzianek. W Szwajcarii drogowskazy mają zamienione w stosunku do reszty Europy kolory. Szwajcarska autostrada ma zielone oznaczenie, drogi lokalne oznacza się na niebiesko. Łatwo się pomylić… Specyfiki brytyjskiego lewostronnego ruchu nie ma sensu tu omawiać, najtrudniejszy jest dla nas chyba skręt na skrzyżowaniu w prawo (trzeba trafić na lewą jezdnię) i pokonanie ronda. Co gorsza, europejskie światła mijania oślepiają Brytyjczyków podobnie jak brytyjskie w Europie kontynentalnej.

Podczas jazdy po Europie trzeba pamiętać, że cudzoziemców traktuje się raczej bezwzględnie. W większości krajów tolerancja przekroczenia prędkości jest minimalna i mandat można zapłacić już za 1 km/h więcej. Co gorsza, kara pobierana jest natychmiast, najlepiej w gotówce, choć życzliwi policjanci czasem odeskortują nas do bankomatu i poczekają na zapłatę. Wykroczenie w polskim stylu, gdy karanym przekroczeniem prędkości jest zwykle 20 km/h lub więcej, w Szwajcarii może się skończyć zatrzymaniem prawa jazdy. Dotyczy to również cudzoziemców. Decydując się na łamanie miejscowego prawa, pamiętajmy o możliwych konsekwencjach.

Trzeba być bardzo ostrożnym pijąc napoje alkoholowe, bo jego ślady mogą nie zniknąć z organizmu w przeciągu nocy, a w kilku europejskich krajach granica wynosi 0,00. Nie ma znaczenia, że minimalna ilość alkoholu nie wpływa na naszą sprawność – w razie wypadku, nawet teoretycznie nie z naszej winy, możemy zostać potraktowani jako współwinni. Po co ryzykować?