Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Piątek

Bałagan w domu, bałagan w słowach, listopad dobiera się do mnie, szczególnie rano…

Józef Piłsudski, o Polakach. „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy”. Czy nie bardziej elegancko ujął to Cyprian Norwid:„Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym … Polska jest ostatnie na globie społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród… Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł … „

Czwartek

Urodziny Antosia, kończy osiem lat i jest bardzo tym przejęty. Dostał trudny zestaw Lego, o nim marzył, ale szybko jest strzelisty akt jego rozpaczy, czegoś nie potrafi zmontować.

Ewa oczywiście, że to po mnie, że jak tak się złoszczę, a ja uważam, że to po niej…Klasyka małżeńska.

Do Muzeum Historii Żydów Polskich na koncert Młodej Polskiej Filharmonii. Wita się ze mną kilka osób i oczywiście nikogo nie poznaję. Co za ułomność. Wojtek Fibak ma oko do ubrań do detalu; mówi, acz bez nagany: a ty zawsze w T- shircie (pod marynarkę wyjaśniam tj ). Jak kilka dni temu spotkaliśmy się w Bristolu, wypatrzył, że nie mam podkolanówek, tylko krótkie skarpetki. To pewnie jakoś się łączy z okiem na malarstwo i na szczegół. To chyba też moja specjalność?

Na koncercie, bardzo dobrym, tylu miłych ludzi, ale nie czułem się jakoś super i muzyka nie płynęła przeze mnie, a obok mnie. Bardziej odczuwałem sceny literackie niż muzyczne. Mała przerwa, dyrygent jeszcze nie wszedł na scenę, orkiestra stroi instrumenty, milknie i nagle z garderoby słychać perlisty kobiecy śmiech. Po chwili pojawia się dyrygent jakby nigdy nic. Nie wiedział, że ciągnął ten czyjś śmiech za sobą jak welon.

Wtorek

Ewa chora, Franio też, nie jest lekko.

U Pawła w „Czarnej Owcy”. Był na moście z żona i małym, by popatrzeć na narodowców. I w szoku. Po co żeś tam łaził? Jakiś antysemita z mikrofonem i głośnikami grzmiał. Iwonka, jak to ona, szalenie odważna,albo ogromnie nierozsądna pokazała mu, że nosi na piersi medalik z gwiazdą Dawida. Baby polskie poczęły się drzeć: pani tu jest tylko sublokatorką…

Przy stoliku z Mariuszem Czerkawskim i Wojtkiem Fibakiem jak ze starymi kolegami. Gdybym tak siebie zobaczył kilkanaście lat temu.

Kamera, coś mówię do programu „Kulisy sławy”, jakby ktoś za mnie mówił. I nagle, surrealizm istnienia widziany w całej jaskrawości.

Felieton do „Przeglądu” pisany w udręce.

Franio rzuca się na Antosia, jakby skakał do basenu. Będzie z niego wojownik. A na razie muszę ich rozdzielać .

Studiuje kolekcję Fibaka w katalogach i albumach, które mi dał, niesłychane, co on ma. Ten zbiór rzuca nowe światło na polskie malarstwo. Malarze, których świetnie znam, ale od innej strony.

Poniedziałek

Wczoraj u mamy, podróż z dziennikami Gombrowicza słuchanymi z audiobooka w samochodzie.

Grzebie się z felietonem, brakuje mi czasu i energii. Sporo z Franiem, który ma problemy z żołądkiem. Ale słodki bardzo. „Tata, a co u ciebie?”, czasami pyta.

W TVP Info, niemal godzinę komentujemy burdy obok stadionu narodowego. A ja myślałem ,że będzie można coś o Piłsudskim i Daszyńskim, Moraczewskim i Paderewskim, nic z tego, kamienie i race ważniejsze.

Do pobliskiego Bristolu, gdzie ściągnął mnie Wojtek Fibak. Potem do jego galerii. Niezwykłe tenisowe opowieści z już dalekiej przeszłości, jego mecze, które pamiętam, widziane teraz jego oczyma. Mówi:„Dawno już o tym nie myślałem i nie mówiłem”.

Oglądamy obrazy w jego galerii, gabinet przytulny i osobisty wytapetowany obrazami. Serdecznie i blisko. Oczywiście namawiam go, by zbudował w Warszawie muzeum dla swojej kolekcji.

Potem Superstacja i polityczna bieżączka.

Niedziela

Na rowerze do sklepu, na przekór listopadowi, który się do mnie dobiera. Dni w domu. Praca nad „Kolonią” , która mi się teraz nagle nie podoba. Był czas, kiedy byłem nią zachwycony. Unikać samouwielbienia, poważnie traktować własny głos krytyczny. Okazywać jednak sobie czasami łaskawość.

Dzwoni TVP Info…chcą mnie na jutro rano, żebym mówił ludziom do śniadania. Pewnie o Hofmanie. Zawsze rzygać mi się chciało, jak patrzyłem na tego supercynika. Odmawiam. Chcę się wsypać. Szkoda mi jednak, że prezes go wyrzuca z PiS, Hofman był pożyteczny, ujawniał jakąś prawdę na temat tej partii.

aaaaaaaaaaaaaaaa

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik