Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Wczoraj na miasto, jak się siedzi kilka dni w domu, taki banalny wyjazd robi się wyprawą. Sklepy . I u Wieśka Uchańskiego, wydawnictwo Iskry, w nowej siedzibie, iście królewskiej na Placu Zbawiciela. Był na pogrzebie Tadeusza Konwickiego, czemu, pyta, było dosyć mało ludzi. Mówię, bo ci, co mogli przyjść, już dawno sami pochowani. Czy coś zostanie po Konwickim. Raczej będzie zapomniany. ///

Wszystko będzie raczej zapomniane, by mogło przyjść nowe. Okropnie ciężko mi pisać, bo myśleć trudno. //

Też wczoraj na filmie „Lewiatan” w kinie Stacja Falenica. Świetny, nie wiem czy. Ida ma przy nim szansę? Czy to takie ważne? Film o współczesnej Rosji, trudno było mocniej i bardziej beznadziejnie. To Gogol i Czechow, ale prawie bez uśmiechu. Film sino-biały. Przez cały czas czułem, ze jestem w Europie, że patrzę na ten dramat z loży w kinie, gdzie w czasie spektaklu kelnerki roznoszą ciastka i napoje ///

20.40 Superstacja.

Poniedziałek

Czuję się zaplątany we własne sieci. Nie czuję czarno, raczej jestem przezroczysty i nie potrafię zatrzymać myśli.

Sobota

Z dziećmi na spacer, szaleją na hulajnogach. Na mostu bawimy się w misie-patysie. //

Pusto i mdło mi bez „Kolonii karnej” Będzie tylko jeszcze trochę pracy redakcyjnej. Pracuję nad rozmową z Wilkoniem.

Piątek

W środę dworzec Międzylesie, zaniedbane, kasjerka nie z tego świata, do Wschodniej, tu już XXI wiek i jest Pendolino z pyskiem delfina.Wszystko super, tylko fotele wydają mi się za ciasne i niewygodne. Ale to jest skok cywilizacyjny. Trochę pracuję na komputerze, odsłuchuje rozmowę z Wilkoniem. Gdynia, znowu szybka kolej miejska do Wejherowa. Tam kasjerka nie informuje mnie, że bilety kasuje tu się przed dworcem lub na nim, w Warszawie można kupić i skasować w pociągu. Polska kraj dezinformacji. Zator przepływu informacji – to problem całego państwa. Hotel Victoria w Bolszewie, trzy gwiazdki, ale małe. I od razu spotkanie w bibliotece. Frekwencja dobra, trochę dzieci, nie łatwo zaspokajać ciekawość dwóch takich publiczności na razi. W czwartek taksówką do Wejherowa. Słyszałem, że ładny tam rynek. Całe miasto zdaje się niezwykle zadbane. W pobliżu ratusza zaczepia mnie grzecznie elegancki pan i trochę skrępowany pyta, czy ja to Mieczysław Jastrun. Myślę, ojciec musiałby mieć 112 lat. To szef wydziału kultury w miejskim urzędzie, zabiera mnie do ratusza na herbatę. Moja generacja, więc mamy wspólną kulturalną piaskownicę. Potem zaprasza mnie do gabinetu prezydent miasta. Rozmawiamy o mieście. Jest prezydentem od 92 roku! Dumni tu wszyscy z nowej i pięknej, w kształcie łodzi, filharmonii. Z czym pan ma największy problem, pytam? Przepisy – odpowiada bez wahania///

Wejherowo kojarzy mi się z Dorotą Masłowską, pisaliśmy do siebie listy, ona miała wtedy 16 lat i skarżyła mi się, że musi uczyć się szkieletu żaby. Mieszkała w jednym z tych bloków-szaf. Kilka takich „szaf ” widać na przedmieściach miasta. ///

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik