Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Podobno badano ludzi, którzy wygrali wielkie pieniądze. Wszyscy szczęście odczuwali zaskakująco krótko. Po ułaskawieniu trwa to jeszcze krócej. Po prostu stan nie- katastrofy uważamy za naturalny //

Wczoraj, lekarz, od razu widać, że bardzo solidny, bada mnie, siadamy naprzeciw siebie. Nic nie mówi, ale nie podoba mu się jego mina. Pan jest poetą ? – pyta. Mam ochotę powiedzieć, że się myli, bo jaki tam ze mnie teraz poeta, ale potakuję. Wyjmuje komórkę dzwoni, no tak myślę, nie jest dobrze. Mam tutaj znanego pisarza… tak, natychmiast, jak to dopiero juto?, pan Jastrun… kończy rozmowę. Zbiera się w sobie i mówi do mnie „nie będę owijał w bawełnę”. I nie owinął. Jest pewien, że nowotwór, natychmiast operacja, pisze skierowanie do szpitala. Jak to? – ja na to… mam dwójkę małych dzieci i depresję na głowie, to przesada. Ale spokojny jestem jak sopel lodu. ////

Te kilka godzin międy wyrokiem a ułaskawieniem to jest ciekawe doświadczenie, nie oddałbym go, niepotrzebnie tylko Ewę zdenerwowałem. Powinno się takie sytuacje ćwiczyć. Podobnie jak trenować umieranie. ///

Franio mamo, „a mówili frankowicze .” Musiał usłyszeć w telewizji i zaniepokojony, czy jego to nie dotyczy? ///

Środa

Wczoraj dzień gnuśny, niebo szare jak sierść myszy i coś kapie. Nie pamiętam, kiedy miałem taką trudność pisania. A jak nie piszę, czuję się bezwartościowy.///

Zapomniałem, że byłem zapisany do stomatologa, też coś, może dlatego, że mam iść do innego lekarza, który ma wydać wyrok. Liczę na ułaskawienie. W młodości bylem hipochondrykiem.//

Setki razy bylem złej myśli, teraz byłem dobrej, by dostać złą wiadomość. Lekarz kojarzył mnie i nie chciał mi sprawić przykrości… Żal mi go było. Jeszcze Antoś z tabletu dzwonił do mnie w czasie ogłaszania wyroku. Za godzinę będę miał USG i zapewne potwierdzenie wyroku. Chłodno mi na ciele i duszy.//

Sąd Najwyższy USG ułaskawił mnie, miał czułe dłonie, chociaż męskie. Dlaczego więc pierwszy lekarz miał niemal pewność i było mu tak smutno. Pracownia USG w jednym z tych gmachów-szaf za Żelazną Bramą. Naprzeciw dom, gdzie mieszkał Michał, poeta. Pali się światło w jego mieszkaniu, mieszka tu jego syn, tak do niego podobny. Michał niezwykle dzielnie umierał, do końca podglądając świat. //

Nie da się opisać uczuć, jak słyszy się się wyrok, potem kilka godzin otorbiania go w sobie i szok nagłego ułaskawiena. Muszę siebie przypomnieć, jak to opisał Dostojewski.// U mnie jednak pierwszy odruch to martwienie się o siebie, przez trwogę o dzieci.//

Jadę przez miasto, które nie jest już czyśćcem, ale trzęsie się na wilgotnym chłodzie . „Wniebowstąpienie” Konwickiego słucham. Bez zachwytu, ale przyjaźnie” //

Poniedziałek

Jakiś straszny ranek, biorę prysznic i po tym prysznicu od razu na powrót do łóżka. Gdzie do razu zasypiam. Zdążyłem jednak do stomatologa. Ta moja dbałość o zęby, jest jednak objawem, pewnego optymizmu.//

Antoś wprowadza w domu od razu męt, zamęt i histerię.//

Chodzę wokół swoich nienapisanych felietonów i zaklinam, aby zmartwychwstały, ale nie chcą. Najpierw ja muszę się obudzić.

Niedziela

Prawie cały dzień sam w domu. I piszę, a raczej „podpisuje ” przez cały dzień, z czego wynika tylko kilka zdań. Dyskomfort duszy. Wróciłem do większej dawki trucizny, ale nie załapało. Liczę. że stanie się to jutro. Pociesza mnie film „American beauty” (Mendes) nagrałem go sobie, widziałem chyba już dwa razy, ale zawsze to świetne i zabawne. Pieszczę męską część „Kolonii karnej”, ale bez przyjemności. Tylko sen sprawia mi przyjemność. Czekam na część ONA, nie bez niepokoju, pewnie jutro prześle mi redaktora. Nie odzywa się graficzka z okładką. Może dobrze, stara się i walczy. To trudne, ale jakie to piękne wyzwanie. Liczę, że czujemy tu podobnie. //

Antoś powrócił od cioci na dwa dni. Dużo przytuleń i serdeczności. Ale też oczywiście od razu czujemy, jak trudnym jest dzieckiem. Teraz mnie dręczy mnożeniem liczb. Jest człowiekiem pasji, a to bardzo potrzebne w życiu. //

Jak ocalić moje dzieci? Nadaję się od biedy do sanatorium, a nie do walki o byt w naszej dżungli. //

Sobota

Rano w telewizji, godzina dla mnie okrutnie wczesna, proszę się nie oburzać, 9.10 przyjechał po mnie samochód. Sprawdzam siebie i czy nie zdziadziałem do końca. Na początku dyskusji miałem słowowstręt. Aż prowadzący uniósł pytająco brwi. Wtedy ruszyły mi słowa jak potrzaskana kra. //

Pani Ewo – różnica wieku to nie taki problem, a problem, że młodych łatwiej zżera komercja i wypluwa już przerobionych. //

Dziękuje czytelnikowi, który na moje wołanie ratunku, przesłał mi zalążek pomysłu. Ja ten temat rozumiem, jak pocieszanie się. Czym kto najchętniej się pociesza. Najczęściej chyba jedzeniem, a w jedzeniu – słodyczami. Poza z tym alkohol. Jaka szkoda, jak to dobrze, że na mnie źle działa//

Ostatnie poprawki męskiej części Kolonii.///

Piątek

Zmniejszyłem dawkę „trucizny” i już kiepsko jest. Muszę wrócić do dawnej. Straszna niemożność napisania felietonu do Zwierciadła. Może ktoś ma jakiś pomysł. Ratunku! Rzeczniczka praw obywatelskich chce, abym mówił na konferencji do dziennikarzy o depresji. Dzwoni Sławek w podobnej sprawie…Ten potwór depresji siedzi mi na karku, a ja go pokazuję wokół, patrzcie jakie to niezwykłe straszydło. //

Jesteśmy sami z Franiem, Antoś u cioci. Strasznie słodki ten czterolatek, a jaki bystry. Przekręca okropnie wyrazy, co wzmacnia wrażenie…. Roznosi listy, które sam tworzy…Mama jest znowu list ciebie. – To już drugi – mówi mama – na co Franio – widocznie ktoś ciebie kocha mamo. //

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik