Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Spotykam B. nie tylko po czarnym stroju, bardziej po twarzy, od razu poznaję i wiem, umarł jej partner. Ściskam ją. Nie mówimy o tym. Letnie odkłady z mówienia o niczym.//

W redakcji, jakoś mi chłodno. Niedługo mija termin nadsyłania dzienników, przypominam i serdecznie czekam.///

Ulica na Woli, same nowe budynki, nie ma duszy to nowe budownictwo, ulica składa się z popękanych ogniw, które do siebie nie pasują i niczego od siebie nie oczekują. Ze Sławkiem, (prowadzi ciepło i taktownie pani Iwona Szymalla), wykład-rozmowa o depresji dla lekarzy i pracowników firm farmaceutycznych.///

W samochodzie ze swoją „Rzeką podziemną” . Teraz są waham, czy robić wznowienie? Spóźniam się po Frania do przedszkola. On taki wzruszony , że jestem, trzyma mnie kurczowo za nogę. Zanurzam nos w jego lokach.//

Środa

Dzień w domu, ostatnie parce nad książką, felietony. Z tekstem tak jest, też z prozą, że po czasie, jak z ziemi, wyłażą ciągle nowe śmieci. //

O 20.40 Superstacja. ///

Wtorek

Wczoraj w pałacyku Rzecznika Prawa Obywatelskich. Jest dzień walki z depresją. Konferencja, którą otwiera rzeczniczka, prof Irena Lipowicz. Kilku znanych psychiatrów i ja. Nieźle się czuję i dobrze mi się mówi. Wiele ciepłych słów i pochwał po tym moim wystąpieniu. Mój postulat stworzenia telefonu „Uwaga depresja”, dobrze przyjęty. To byłoby ważne .//

„Kolonia” ostatnie poprawki. Z tekstu jak ziemi, z czasem ciągle coś się ujawnia i jakieś śmieci wychodzą na powierzchnię. //

Jaki podtytuł, będzie ważny. Może :

KOLONIA KARNA

sceny małżeńskie

Na Hożej, cudem znajduje płaty parking. Spotkania z Joanną Wiszniewską, świetną malarką z Łodzi i z Kingą Kawalerowicz, od roku jej nie widziałem. Joanna uważa, że mój podpis pod podaniem do Instytutu Mickiewicza załatwi ważną dla niej sprawę. Jakoś blisko ciepło i rodzinnie z nimi. Lubię, jak Kinga się śmieje , brakowało mi jej śmiechu ///

Słucham w samochodzie mojej „Rzeki podziemnej” . Jakoś do tej pory mnie nie kusiło Dobrze, coraz lepiej czyta Włodzimierz Press. Są fragmenty, których w ogóle nie pamiętam. Moje nie moje. To jest dobra powieść, która głupio przepadła. Więc od razy dzwonię od Pawła, by ją wznowił. Złapałem go w sanatorium, dobrze ma, mówi , ok, zrobimy wznowienie „Rzeki”, ale w dwa miesiące po ukazaniu się „Koloni”.//

– Franiu, a co ty rysujesz?

– Sam już nie wiem, co to, to jest chyba sen.///

Dzwoni Wojtek Fibak, mówi, że jest w Alpach, dzwoni, żeby pogadać o Durczoku. Serdecznie z nim. Gdyby ktoś nas podsłuchał , mógłby myśleć , że to rozmowa kochanków. Odezwie się, jak wróci. ///

Niedziela

Moja mama coraz mniej jest. Ale tyle, ile jej jest, wystarczy do wzruszeń.

Nowy Dwór Mazowiecki, nawet tu wiele zmian na lepsze.

Bez dzieci w domu – jaki spokój. Nie ma ich od piątku i na razie mi ich nie brakuje. Zaraz będę miał z tego powodu wyrzuty sumienia. ///

W Superstacji „Suma tygodnia” . Jest profesor Mikołejko, którego bardzo cenię, który trochę nas zagaduje, ale mi to nie przeszkadza, wolę słuchać jego niż siebie. //

Przybyli – po tej małej przerwie bardziej doceniam, jak śmieszne rzeczy oni mówią. Antoś bardzo się cieszy na jutrzejsza szkole, gdyż na matematyce przechodzą do szóstego rozdziału podręcznika, który go interesuje. Ja nigdy tak nie miałem w szkole. ///

Oscary. Jestem za Leviatanem i za Boyhood, chociaż Birdman niezwyły.///

To już sobota

Zdaję mi się, ze mało robię, a nie mam czasu na wpisy tutaj..//

Kosmetyka mojej książki, tak mógłbym przez lata i powieść straciłaby smak, jak szkło. //

Coś mnie napadło i przedwczoraj dzwoniłem do kilku wydawnictw z prośba, by przysłali mi książki. Trochę mi wstyd tak żebrać, ale ślą z radością. Muzeum Łazienki przesłało mi już „Pamiętniki” Stanisława Augusta Poniatowskiego. Potężna, pięknie wydana księga. Tylko wstyd dla Polski, że to wznowienie po ponad stu latach. A te pamiętniki są niezwykłe, w ogóle pamiętniki samego króla to rzadkość w wielkich ogrodach książek. Dopiero zaczynam je czytać.///

Wielka bieda jeździć teraz do centrum Warszawy po pożarze mostu. Mieszkamy po złej stronie Wisły.///

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik