Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Czuję, jak oprawcy rozciągają mnie na krzyżu, tylko ja nie wiem za co cierpię.To oczywiście metafora bardzo przesadna.//

Upieram się przy normalnym życiu. Wczoraj wieczorem dobrze sobie dałem radę w telewizyjnym programie. Ale wieczorem bywa lepiej. Zobaczymy, czy jutro dam sobie radę w I programie radia około 14. Po medialnych sensacjach wokół pilota samobójcy, powinienem wszędzie chodzić z tabliczką „Uwaga samobójca ”. W felietonie do „Przeglądu ” napisałem, że go rozumiem, co nie znaczy, że rozgrzeszam. Dobrze pamiętam, że kiedyś jak jak leciałem, to chciałem, żeby się rozbił. Przy wielkim bólu jest się samotnym nawet w tłumie. ///

Czytam listy mojej babci do Adama, swego syna a mojego wujka. Lata 50. Babcia do końca życia w roku 62 mną się opiekowała, bo mama nie miała czasu i sił. Więc sporo tam o mnie. Jakoś mi żal siebie z tamtego czasu. Te listy jak wykopaliska archeologiczne, wiele się dowiem o tamtym świecie, w którym już istniałem, ale w innej postaci. Znikła forma pan, pani, pisało się Ob. czyli obywatel. ///

Franuś przed zaśnięciem odśpiewał nam piosenkę po francusku.//

Rozmowa mowa z S., który w najlepszej wierze przekonuje mnie, że ja sobie depresję wmawiam, bo niemożliwe, by przy dawkach ona miała taką postać. I podpiera się cytatami z mojego bloga . A myślałem, że już nic nie jest w stanie mnie rozśmieszyć. Od trzech dni po raz pierwszy się roześmiałem. … S. że ja za bardzo wsłuchuję się w siebie. Jak mogę się nie wsłuchiwać, to też moja praca. A przy tym mało jestem podany na sugestię, też na autosugestię. //

O 22 kleszcze odpuszczają, czuję głód jedzenia i świata. Robię porządek na stole w mojej pracowni, a od pół roku nie mogłem. //

Drapię Antosia po plecach i po idealnie równym oddechu wiem, że odpływa w kosmos snu. Trochę strach, że jest tam sam.///

Środa

Po przebudzeniu rano próba oceny stanu rzeczy, nie mogę się zebrać i wstać, więc nie jest dobrze. To nie dno na szczęście, ale stan niski. Wysyłam felieton do „Przeglądu”. Napisałem , że jakoś rozumiem Lubitza, chociaż go nie usprawiedliwiam. Jak bolą wszystkie zęby duszy, wszystkie mają obnażone nerwy, moralność się kurczy, jest się samemu na świecie. Nie wiem, czy czytelnicy mnie zrozumieją. W liście od Emila „teraz wszyscy chorzy na depresję będą podejrzewani o mordercze zamiary”, Rozmawiam z Kasią, jedna z jej pacjentek powiedziała, że ona tez rozumie tego pilota. Co nie oznacza wybaczania.///

Wtorek

Są takie dni. kiedy wszystko w domu się psuje. Wczoraj pompa i filtr, potem spłuczki w sedesie. I tego samego dnia padł internet. A ja jestem taki racjonalny. Mój szczery podziw dla dla specjalistów, którzy sobie z tym radzą. Szczęśliwy jestem,że Franio ma do tego głowę, ciągle nas zaskakuje, jakie ma pomysły i sprawne łapki. Mój idiotyzm techniczny, mój kompleks od dziecka i tyle upokorzeń, na wszystkich szczeblach mojej biografii.//

I w końcu zepsuła się moja głowa. Od kilku dni zmniejszam dawki antydepresantów. I katastrofa. Jadę samochodem, a jakby ktoś za mnie prowadzi, to moje doświadczenie. Na chwilę w redakcji, gdzie wiadomość, że bardzo dobrze sprzedał się numer ze 100-letnią Szaflarską na okładce. Ta decyzja to była odwaga i pokerowa zagrywka, takie czasy, na okładkach świata króluje młodość. //

Biorę Antosia ze szkoły. Już w samochodzie nagle myślę: „nie chce mi się żyć”. Musiałem to też szeptem powiedzieć, bo pyta: co ty tata za głupstwa opowiadasz? Jaki wstyd. Żartowałem, tłumaczę się. Ale ja jestem dowcipny myślę. Kontrast miedzy jego urodą, witalnością i radością życia a moim stanem umysłu, to boli do szpiku kości. //

Biorę dawne dawki leku i modlę się do pana boga chemii.//

Po południu odkrywam w sobie przylądek lepszych myśli. Nie chcę się go za kurczowo trzymać, bo go stracę. To zdumiewające, jak myśli zmieniają barwę, po dziesiątce grama jakiegoś gorzkiego proszku. ///

O 16 już nie rozumiem Lubitza, a rozumiałem, chociaż nie usprawiedliwiałem! go, o 11. Czy zło i dobro to też chemia? Jeśli nie ma Boga, to tak. ///

Antoś mówi, że jego koledze z klasy Kasprowi śnił się seks. Co to jest seks?

Jak mu to wytłumaczyć? Potem pyta, co to jest penis. To jakby łatwiej.

Niedziela

Wygląda na to, że za szybko redukowałem swoje proszki i obsuwa. Jak się wtedy paskudnie kłębi w głowie. Dwie godziny wykładu w wyższej szkole. Nie wiem, czy ktoś poznał, że to nie ja mówiłem, ale ktoś we mnie.///

Największe przyjemności tego dnia: chwila kładzenia głowy na poduszce.//

Pierwsza korekta „Kolonii Karnej” . Nadal zdarzają się błędy. ///

Sobota

Nastawiłem telefon na godzinę 8.15. Telefon z radia w kwadrans potem, mało byłem przytomny, ale od razu sprostowałem, nawiązując do słów prowadzącej – nie można mnie nazywać przyjacielem Tranströmera, znałem go tylko. Nie wiem, co mówiłem potem, wiem, że poszedłem spać. I spałem haniebnie długo. I ta próba zdiagnozowania siebie po przebudzeniu. Ale prawda i tak ujawnia się po godzinie. Jestem w ciemnej chmurze. Jakiś stan pośredni, w którym okropnie trudno mi pisać. Dzwoni J. , że słyszała mnie w radio. Więc to nie był sen. Jest psychiatrką i to dobrą, więc mogę się od razu skonsultować. ///

Od Basi z Londynu wiadomość, że źle z Januszem, podłączony do respiratora. ///

Carolina dzwoni z Jerozolimy. Zachwycona moim porterem, który akwarelami namalował Mark Janai.///

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik