Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Na tarasie, w słońcu z pasemkami chłodu, wywiad wokół książki „Kolonia karna” , pierwszy i mam nadzieję nie ostatni, ale już mnie krępuje, że się powtarzam .//

Dziwnie się czuję na odwyku i cały zanurzony w latach 40 i 50 XX wieku. Ileż ja mam cennych dokumentów z tamtego czasu i jaki ból głowy nadmiaru bogactwa. Przerasta mnie to. Dzienniki mojej mamy, rok ’55, moja operacja migdałka i trauma. Kilka dni sam w szpitalu, jak na biegunie północnym. Matka kiedy przyjechała by mnie zabrać, miała wrażenie, że jestem zaszczutym zwierzątkiem. I bylem nim. Uszkodziło mnie to w nie jednym miejscu. Pewnie kaleczę tymi miejscami swoich bliskich. //

Czuję się wyjałowiony, jakbym dopiero teraz został wyrzucony przez zimę na brzeg wiosny. Im lepiej się czuję, tym ostrzej widzę ogólną grozę mojej sytuacji.//

Dzwonili abym coś mówił w I programie TVP o litewskim poecie Venclova, dostał nagrodę im. Nowaka Jeziorańskiego. Mam ładne zdjęcie z nim, z Miloszem i Szymborską przy stole, ale właściwie go nie znam jako pisarza, więc odmawiam. //

Środa

Franio zasiadł w obrotowym fotelu w mojej pracowni, ja stukam na klawiaturze, on pyta. A kiedy ja umrę? Kiedy mama i ty? //

Wczoraj znalazłem masę moich rysunków, kiedy byłem w jego wieku. Też lubiłem malować pożary i pociągi. Ciekawe, że Franiowi nie wystarcza jedna kartka, zestawia po kilka, żeby mieć więcej przestrzeni, sam na to wpadł. //

Redukuję antydepresanty i czuję się jakby mnie odwijano z waty. Staram się nie robić tego za szybko, co kusi, a to niebezpieczne. //

W pracowni ustawiłem duży stół, na których rozkładam dokumenty o Iwickiej. Bardzo tego jest dużo. Przerasta mnie ta praca, szczególnie rano. ///

Wieczorem Supestacja, poznaję generała Waldemara Skrzypczaka, zawsze wydawał mi się rozsądny i kompetentny. ///

Wtorek

Życie Literackie, rok ’58, w kronice towarzyskiej doniosło, że Adaś Sanaduer rozbił kamieniem głowę Tomkowi Jastrunowi. Wściekłem się, bo z tego wynikało, że Adam Sandauer, ta fujara, jest ode mnie silniejszy. A ten kamień był przypadkiem w grudce ziemi. Napisałem je i zostało wydrukowane. Stąd wynagrodzenie i pierwsze w moim życiu zarobione pieniądze. Kto by się wtedy spodziewał, że będę żył z pisania. Wtedy chciałem być sportowcem lub prezydentem. ///

Wymiana opon.///

Coraz głębiej wchodzę w lata 40. i 50. Mam tyle materiałów, że musiałem zainstalować obszerny stół, abym miał do nich dostęp.//

Poniedziałek

Mam 8 lat, jest wiec rok 1958. Poczta kojarzyła wtedy ze znaczkami, a depesza z nieszczęściem. Listy miały jeszcze zapach dalekich krajów, bezkresnych przestrzeni i podróży tak dalekich, że ledwie można było o nich pomarzyć. Pamiętam zapach torby listonosza, jego brzuch, czerwone policzki i gęsto nastroszone brwi. Gramolił się bez pytania do kuchni, a torbę i brzuch wspierał o blat stołu.Wkładał do ust kopiowy ołówek, którego fiolet stawał się jadowity. W listach ojca do brata znajduję bezcenne słowa, 30.11.1958. „Tomek kwitnie, uczy się angielskiego, chodzi na rytmikę i już tańczy kujawiaka. Strasznie miły i nieznośny. Za „list” który napisał do „Życia Literackiego” dostał 40 zł i jest dumny z tego. W ogóle ludzie psują go trochę jako mojego syna, mnie natomiast nie psują, ku mojemu zmartwieniu”.

Te 40 złotych ma wagę cennego znaleziska. Napiszę o tym felieton.

Niedziela

Sami bez dzieci…spokojna niedziela najpierw zrobiła się mokra, mały deszczyk, a teraz staje się wzburzona . O 15.40 „Suma Tygodnia” w Superstacji. Maraton warszawski…prowadzący nie może dojechać. Proponuje : robimy program bez prowadzącego. Kierownictwo się nie zgadza, a szkoda. Więc wchodzimy z opóźnieniem i jestem na styk w domu Kultury w Wawrze. Ze mną na scenie taki miły i mądry Maciej Wojtyszko, reżyser, autor książek dla dzieci i i Małgorzata Gutowska -Adamczyk. Potem ledwie na czas na Placu Powstańców w TVP info. Człowieku mówię do siebie, czy ty nie przesadzasz? Jasne, że przesadzam, sam sobie odpowiadam, ale to nie musi się skończyć katastrofą. Na szczęście po programie SMS, że było OK. Ja już wiem, że sobie samemu w ocenie nie wolno ufać.//

A w międzyczasie wspaniała wiosenna ulewa. Jutro cała przyroda powstanie.///

Sobota

Śmierć Bartoszewskiego, nie jestem łatwy do wzruszeń, ale miałem łzy w oczach. A przecież odszedł tak ładnie, bo szybko i pewnie bez bólu.Przypominam sobie wszystkie spotkania z nim, rok ’66, widzę go, jak siedzi z ojcem moim przy stoiku w domu Zaiksu, w Sobocie. Taki mi się wtedy wydawał śmieszny pan, chudy, o nieco piskliwym głosie.

Piątek

Pytania Frania; czy świat kiedyś się skończy? A kiedy? Czy wszyscy muszą umrzeć? Bawimy się, rysując i pytając, a co to jest? Okazuje się, że falista niebieska linia to trawa. Pytam: a dlaczego jest niebieska. Odpowiedź: bo spadł przed chwilą deszcz .//

Podjąłem decyzje: piszę książkę o domu pisarzy na Iwickiej. Mam już 200 stron, (lata 90) ale to tylko gorąca magma. //

Spotkanie, też w tej sprawie, z Pawłem, najpierw wymieniamy się swoimi dramatami, co do książki deklaruje pomoc. Przytulam go na pożegnanie, bo widzę jak to mu potrzebne Mnie zresztą też.//

Jadę przez miasto , słońce w oczy, jak mogłem dać się nabrać w dzieciństwie, że jest poczciwe. Słucham Paulli Simons, „Jeździec miedziany ” świetne. Po co pisać, jak tak wielu pisze lepiej..//

Odbieram Antosia ze szkoły po kolejnym występie. Jak on kocha być aktorem. Potem jakieś wydarzenie w domu, którego nie mogę opisać. A to odbiera sens pisania tego niby szczerego bloga. W dzienniku też nie pisze się zwykle tego, co najważniejsze. ///

Z Antosiem na basen, ten mój chłopczyk zachowuje się jak nie z tego świata, jakby więcej go było w wyobraźni niż na zewnątrz.//

Franio znowu chory, marze o operacji migdałka, która się oddala, bo jest chory. A chory jest z powodu migdałka. Błędne koło.///

Nowa książka , wziąłem ją w Czarnej Owcy, Christophe André, „I nie zapomnij być szczęśliwy”, zawodzi mnie , ale ją polecam. Ja chyba już za dużo wiem.//

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik