Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Środa

Budzi mnie telefon – nie powiem, o której godzinie, bo wstyd – z Radia Dla Ciebie, zaproszenie do audycji, sobota, z prowadzącym Grzesiem Chlastą, o małżeństwie też o mojej „Kolonii ”. //

Kostka lodu, w której byłem, jestem, topnieje, ale leniwie i jakby niechętnie. Do 15 jestem śnięta ryba. Dzisiaj o 20.40 Superstacja, mam nadzieję, że będę już obudzony. //

Odwożę na basen Antosia, ale sam nie idę pływać, czuję się krucho, jakbym był zrobiony z porcelany, która w każdej chwili może się stłuc. //

Słyszę warkot silnika, czyli Marek ze Superstacji już czeka, superkierowca, który wie wszystko, też o polityce, przecież wozi wszystkich. Marek odkrył, że pomaganie innym jest największa radością życia, to pomaga, jak umie i jak może, a potrafi wiele.

Wtorek

Przesypiam pół dnia, ale lepiej. Już każda chwila nie rani…tak to można żyć, nędznie, ale można. Nie chcę się cieszyć przedwcześnie, to może być początek polepszenia, ale nie musi… Ciekawe, że cięższe stany chronią przed pewnymi lękami, które pojawiają się z średnich, jakby goła wałka o przetrwanie zabierała pewien typ niepokojów, które wracają gdy jest nieco lepiej. //

Antoś powrócił ze szkoły radosny, z patykiem po lodzie na patyku. Wczoraj nie zauważyłbym, że ten patyk się uśmiecha, dzisiaj widzę. //

Franio odkrył, że czasami przyjemnie być nieznośnym, a nam już zupełnie wystarcza nieznośny Antoś. Niestety tego też można się nauczyć. //

Poniedziałek

Sam w domu, zmieniam łóżka w nadziei, że w którymś będzie mi lepiej, te są nasycone zapachem dzieci, ale nie jest nic lepiej.//

Wielka pokusa by zafundować sobie nieistnienie. //

Nawet ci, których się najbardziej kocha, własne dzieci, stają się obojętne. To jest miara upadku i skali cierpienia. ///

Woda pokapuje z dachu, próbuję stać się kapaniem, ale mi nie wychodzi.///

Uchański dzwonił, on zawsze wie kiedy się zapadam. Mówi o milczeniu wokół „Kolonii karnej”, którą uważa za bardzo dobrą książkę: zawsze byłeś outsiderem, nie byleś z nikim, i nikt nie jest z tobą. Tak samo działo się z tomikami, które Ci wydawałem”. Tak, to prawda. Jestem niby z boku, a zarazem w centrum mediów, tego też się nie wybacza. ///

Wczoraj Sławek mi uświadomił, że milczenie wokół książki, pisałem ją dwa lata i oparłem na niej różne nadzieje, i że nie mogą związać końca z końcem, mogą być przyczyną tej zapaści. Może, ale też zbyt odważnie zmniejszyłem dawki leku i stałem się bezbronny. ///

Nie chcę być jak Witkacy, których ciągle straszył bliskich i znajomych swoim samobójstwem, ale by je popełnił, potrzebny był wybuch II wojny światowej i wkroczenie Sowietów 17 września. Pomyśleć… Witkacy nie zabija siebie i dożywa Polski Ludowej, czasy stalinowskie. Trudno sobie to wyobrazić. A Gombrowicza świetnie. Rozmawiałem o tym kiedyś z Miłoszem i zgodził się ze mną. ///

Ewa dała mi dużo ciepła i bliskości, może na tym paliwie trochę pojadę.///

Krzysio z Toronto, jak zawsze pojawia się, gdy porywany jestem do piekła. Przedstawia mi, jak pisze, objawy starości. Odpisuję, że to tylko na razie poczekalnia do starości, posiedzimy w niej trochę. Chociaż ja nie wiem, czy doczekam, zanim mnie wyczytają.///

Mimo wszystko piszę felieton do Przeglądu i nieźle mi to idzie. Jak to możliwe? Też nie wiem. To ten dawny „ja ” pisze za mnie. //

Co chwila mam ochotę zostawić na krześle moje cierpienie i gdzieś pójść i czasami idę, ale prawie zawsze trafiam do łóżka. Tam tylko przyjemny jest moment, gdy kładę głowę na zimnej poduszce. A potem jest jeszcze gorzej, bo nic nie odciąga mojej uwagi od stanu rzeczy.///

W depresji najgorszy jest brak terminów. Nigdy nie wiadomo ile to potrwa. S. mówi, że może nawet dwa tygodnie. Gdybym był pewien, o ileż łatwiej byłoby to znosić. Czy nie powinno się mających epizod depresyjny wprowadzać w stan śpiączki farmakologicznej . I wybudzać co jakiś czas na próbę ? Dwa tygodnie to okrutna kara, ale teraz czuję się bezterminowo, więc jeszcze gorzej. //

Rzucam czasami jednak okiem na politykę. Jestem więc zwierzęciem politycznym.///

PiS- jeszcze nie mają władzy, a już jacy butni. A przecież nic nie jest jeszcze pewne. Co będzie, jak będą pewni swego. To nie jest sytuacja, do której można dopuścić. Inna sprawa, że blokada sejmu i upadki kolejnych rządów, to też upiorna wizja. ///

Antoś wrócił z całodziennej szkolnej wycieczki i rozpacza. bo zgubił lizaka, którego sobie kupił za całą złotówkę. Martwą mnie te jego histerie, ich skala. W autokarze siedział w sumie pięć godzin z koleżanką z klasy i nie odezwał się do niej słowem. Pytam dlaczego/ On to: nie lubię dziewczyn. Franio już w łóżku mówi do Ewy: mamo dzisiaj zakochałem się w tobie i się z tobą ożenię. Pytam: a ja. ja już jestem ożeniony z mamą? Zastanawia się i szczerze odpowiada: nie wiem.

Po 22 obcęgi nieco odpuszczają i już dziwię się niektórym swoim wpisom. Wieczorami tak bywa. Strach kłaść się spać, bo rano taniec śmierci zacznie się pewnie do nowa. //

Niedziela

Zabawy dzieci, śliczne sąsiadki z fantazyjnych sukniach, gwar i śmiech. A przeze mnie czas przepływa, jak kolczasta rzeka, moje brzegi krwawią. //

A jednak pojechałem do Superstacji na program ”Suma tygodnia”. Nie wiem, czy ktoś poznał, że jestem zdychającą rybą wyrzuconą na gwarną plażę. //

Dla depresji źle, jak się coś dzieje, źle, jak się nic nie dzieje. ///

Atak zimy i mrozu w środku upalnego lata. //

Sławek u mnie z misją ratunkową. Nie ma ze mną łatwego życia jako lekarz, a wszystko to robi bezinteresownie. „Spowiedź” pod liśćmi młodej brzozy, a kolcami sosny. ///

Dwa dni temu dzieci z Ewą oglądały kawałek Opola. Było jakiś głosowanie. Na kogo mama będziesz głosować? – zapytał Antoś . Ewa jakoś go zbyła. – A ja na Komolowskiego – oświadczył Franio. ///

A to tylko kontynuacja wcześniejszej sceny: „Przed ogłoszeniem wyników wyborów mój czterolatek Franio mówił zmartwiony: „ja nie chcę żeby Duda wygrała, ja chcę żeby Komolowski”. A przecież nie rozmawialiśmy z nim o wyborach, to musiało być jednak w powietrzu. Emocje zeszły więc głęboko. Franio w najbardziej gorącym czasie miał operację usunięcie migdałka, a jedno z pierwszych jego pytań po wybudzeniu z narkozy. było „ Czy duda wygrała?” Mama nie powiedziała mu prawdy, żeby go dodatkowo nie stresować.” Tygodnik „Polityka” od tego cytatu z Franiem, z mojego fel. w „Przeglądzie”, zaczął swoją rubrykę na ostatniej stronie, „Polityka i obyczaje///

Sobota

Prawie cały dzień drzemię lub podsypiam jak chory starzec. Nauczyłem się poruszać wśród kolekcji miłych scen gromadzonych przez całe życie. Przypominanie sobie przeszłości jako narkotyk. Dzieci pełne szczęścia fruwają po domu, a nawet ich szczęście bywa dokuczliwe w tym stanie. Brak energii, by przyjąć czyjąś energię. //

Dzwoni Wiesiek Uchański, który w fabryce Trzciny, podejrzał we mnie czarną nić. On to ma oko do tego. Pyta: czy mnie wzięło? A wzięło, wzięło i nie chce oddać/ //

Nie rozumiem już swojego mózgu, a do tej pory zdawało mi się, ze rządzą nim pewne reguły, wrogie mi, ale które znałem.//

Pod wieczór powinno być lepiej, tak zwykle jest. A przyjeżdża do nas Jola, córka mojej kuzynki z mężem Anglikiem. Ostatni raz widziałem ja czterdzieści lat temu w Krośnie i nosiłem na baranach małą dziewczynkę. Mam nadzieję, że nie będę tylko świecił rozpaczliwą gębą. ///

Miło było, nawet wrócił mi angielski, tylko trochę zardzewiały, gdyż dawno nie używany. Jola mądra i serdeczna, Barry, typowy Anglik w tym, za co Anglików lubimy i cenimy. Nasz rajski ogród, tylko z sąsiedniego domu dobiegały kwiki i ryki oglądających mecz Polska- Gruzja, szczególnie w finale meczu jakieś nieznośne szczytowania. ///

Na Skypie z Ewą. która dogląda angielskich staruszków w Cambridge. A jej inteligencja i wiedza kwalifikują ją do o wiele bardziej rozumnych zadań. To straszny nasz grzech wspólny. Choć nigdy nie będzie pewności na ile można było zapobiec takiemu „upływowi krwi”, przy naszym opóźnieniu w roku 89.//

Piątek

Na mieście masa rowerów, to też znak czasu. Z B. trzy godziny serdecznej rozmowy. Z facetem nigdy bym tak nie mógł pogadać. A nieprawda, zdarzało się. Ale to musi być kobiecy mężczyzna.//

W Teatrze Polonia, na ostatniej próbie generalnej „Raju dla opornych”, Michele Riml, w reżyserii Jandy. Zabrałem dwie „Kolonie karne” dla Krysi i dla Marysi Seweryn. Sztuka zabawna, ale jakoś mi nie było do śmiechu. Rola siostry bohaterki ewidentnie zagrana zbyt ekspresyjnie. Nie było okazji, by to Krystynie powiedzieć, zresztą nie wiem, czy bym się odważył.//

Po wyjściu ze spektaklu burza z piorunami, bardzo przyjemnie.///

Teraz noc w domu, deszcz bębni o parapet, zmieniając rytm, czasami ten rytm budzi niepokój.//

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik